fot. PAP/Tytus Żmijewski

J. Jóźwik: Marzeniem było zapisać się w historii polskiej LA. Udało się w hali, teraz czas na stadion

„Ten wynik jest rekordem Polski. To jedno z moich marzeń, które sama sobie tutaj spełniłam, ale myślę, że jest to wynik, który jeszcze mogę poprawić” – podkreśliła Joanna Jóźwik, zwyciężczyni biegu na 800 m podczas 3. Halowego Mityngu Lekkoatletycznego Copernicus Cup w Toruniu. Rezultatem 1:59.29 Polka ustanowiła nowy rekord kraju.


Sz. Kozupa: Jak się czujesz po tym biegu? Serca nam zadrżały, jak zobaczyliśmy, że dzieje się z Tobą coś niedobrego.

J. Jóźwik: W pierwszych chwilach po biegu czułam się tragicznie. Chyba nigdy nie byłam aż tak zmęczona po biegu. Niestety, przypłaciłam to wymiotowaniem, to pierwszy taki przypadek w mojej karierze. Teraz wiem, co czują zawodnicy, którzy mają to bardzo często. To jest naprawdę trudne. Po prostu nie mogłam się podnieść z bieżni. To pokazuje, że dałam z siebie wszystko. Sam bieg może nie był też taki jak planowaliśmy, ponieważ prowadzenie było troszeczkę za szybkie, co mogłam przypłacić właśnie swoim samopoczuciem zaraz po biegu. Ten wynik jest rekordem Polski. To jedno z moich marzeń, które sama sobie tutaj spełniłam, ale myślę, że jest to wynik, który jeszcze mogę poprawić.

To jest dopiero początek sezonu, a już zaczynamy od rekordu Polski. Jak Ty będziesz mocna w tym sezonie, jeśli początek jest na tak wysokim poziomie?

Ciężko powiedzieć. Na pewno moim celem na najbliższe miesiące, czyli w sezonie otwartym jest zbliżenie się do rekordu Polski 1:56,97. To moje marzenie od zawsze, żeby zapisać się w historii polskiej lekkiej atletyki. Już zapisałam się w hali, teraz czas na stadion.

Jak oceniasz dzisiejszy bieg? Jak Tobie się dzisiaj biegło, jak służyła Ci bieżnia, jak służyła hala?

W Toruniu zawsze bardzo dobrze mi się biega. Zawsze mam tutaj najlepsze rezultaty w sezonie. Tak jest też w tym roku. Nie dość, że ta bieżnia jest bardzo dobra, te łuki są bardzo dobrze wyprofilowane, co sprzyja szybkiemu bieganiu, to jest jeszcze polska widownia. Są tutaj polscy kibice, którzy po prostu niosą, dodają mi skrzydeł.

Sezon halowy traktujesz jako etap przygotowania do sezonu otwartego, czy jednak wyznaczyłaś sobie konkretne cele na tę pierwszą część tegorocznej rywalizacji?

Ten sezon halowy jest przetarciem do sezonu otwartego. Planuję tylko cztery razy wystartować bardzo mocno, spokojnie pojechać do jakiegoś SPA, troszkę odpocząć i spokojnie wejść w przygotowania do sezonu otwartego. Jest to taki przerywnik.

Są w tym roku mistrzostwa świata w Londynie. To akurat zwieńczenie sezonu otwartego. Stawiasz przed sobą jakieś minimum? Co będzie liczyć się dla Ciebie w pierwszej kolejności – wynik czy miejsce?

Ciężko mi teraz cokolwiek powiedzieć. Na razie nie skupiam się na tym, co będzie w samym Londynie. Przede mną ciężkie, dość długie przygotowania. Muszę się skupić teraz na tym, żeby przetrwać te przygotowania w zdrowiu i szczęściu, żeby mi się żadna kontuzja nie przytrafiła i jakieś nieoczekiwane sytuacje, które mogą mi w tym przeszkodzić. Teraz głównie skupiam się na tym, żeby te przygotowania poszły po myśli.

Sporo mówi się o braku równowagi w Twojej konkurencji – 800 metrów kobiet. Zwraca się uwagę na płeć, hormony, poziom testosteronu. Ten problem dotyczy przede wszystkim Caster Semenyi. Nie demotywuje Cię to w kontekście sezonu otwartego?

Nie, wręcz przeciwnie. Motywuje mnie to do jeszcze większej pracy, bo wiem, że jestem w stanie zrównać się z wynikami Caster Semenyi. Może nie aż tak, jak ona, ale na pewno mam duże możliwości, żeby poprawić swój wynik.

Czyli ta różnica związana z genetyką, płcią jest jednak widoczna?

Troszkę jest, ale nie tylko ja to odczuwam, ale myślę, że wszyscy kibice – obserwując biegi – widzą, że jest w tej genetyce jakaś różnica. Mi pozostaje tylko i wyłącznie pracować.

Było wielkie WOW! po igrzyskach olimpijskich w ubiegłym roku. Co teraz dzieje się w głowie Joanny Jóźwik? Nastawiasz się na ciężką pracę czy jeszcze żyjesz tymi igrzyskami?

Igrzyska już były. Wyniosłam z nich tylko i wyłącznie doświadczenie na przyszłe lata. Igrzyska pokazały mi, że jestem w stanie rywalizować z najlepszymi zawodniczkami na świecie. Dodaje mi to wyłącznie motywacji do tego, żeby pracować, nie odpuszczać, bo wiem, że mogę walczyć o medale i najwyższe lokaty.

Dziękuję za rozmowę.

Sport.RIRM

drukuj