fot. PAP/EPA

Formuła 1. Kubica wreszcie się ścigał, ale bolid nie pozwolił na wiele

Robert Kubica po raz kolejny zakończył wyścig Formuły 1 na ostatnim miejscu spośród tych kierowców, którzy dojechali do mety. W trakcie GP Bahrajnu Polak miał już jednak okazję pokazać swoje umiejętności. Przez problemy rywali mógł się ścigać.


Zaraz po starcie trzech kierowców musiało zjechać do strefy serwisowej. Byli wśród nich m.in. Carlos Sainz i Romain Grosjean. Robert Kubica awansował na 17. miejsce. Później wyprzedził jeszcze George’a Russella. Kierowcy Williamsa kilka razy zmieniali się pozycjami. Polak – podczas gdy część samochodów zjechała z toru – awansował nawet na 12. lokatę.

Później wszystko wróciło do normy. Bolidy FW42 systematycznie traciły kontakt z pozostałymi. Kubica zakończył wyścig na 16. miejscu. Po raz kolejny przegrał też z Russellem. Dzisiaj jednak wreszcie pokazał, że potrafi się ścigać. Choć do priorytetów należało utrzymanie samochodu na torze. Przy problemach z przyczepnością nie jest to wcale łatwe.

Prawdziwy dramat przeżyło dziś Ferrari. Kierowcy włoskiego zespołu stratowali z pierwszej linii. Gdy wydawało się, że Charles Leclerc jedzie po wygraną, nagle jego silnik stracił moc. Awaria sprawiła, że Monakijczyk był wyprzedzany przez kolejnych kierowców.

Przed nim znaleźli się i Lewis Hamilton, i Valtteri Bottas. Wyścig zakończył ostatecznie na trzeciej pozycji. Pomógł samochód bezpieczeństwa, kiedy rywalizacji nie byli w stanie ukończyć dwaj zawodnicy Renault. Daniel Ricciardo i Nico Hulkenberg zablokowali tor. Pojawiła się żółta flaga, co uratowało podium dla Ferrari. Do Leclerca zbliżał się już Max Verstappen z Red Bulla.

Hamilton wygrał wyścig, ale nie zdołał przeskoczyć w klasyfikacji generalnej Bottasa. To Fin jest liderem. Trzecie miejsce zajmuje Verstappen, czwarty jest Leclerc.

Kolejny wyścig 14 kwietnia w Chinach.

Sport.RIRM

drukuj