fot. PAP/EPA

FIFA World Cup 2018. Jedenastka turnieju – to ich podziwiał piłkarski świat

Trzech mistrzów świata, trzech wicemistrzów i trzech Belgów to trzon najlepszej jedenastki mundialu według Redakcji Sportowej Radia Maryja. Całość uzupełnili Urugwajczycy Diego Godin i Edinson Cavani.


Thibaut Courtois (Belgia)

Na finiszu liczyło się ich troje – Hugo Lloris, Danilej Subasić i Belg. Pierwszy odstawił jednak mundialowego „Kariusa”, a większych konsekwencji uniknął tylko dzięki kolegom z ofensywy, którzy wypracowali odpowiednią przewagę. Drugi, choć znakomicie bronił karne z Danią i Rosją, w decydującym momencie skapitulował aż czterokrotnie. Oczywiście, raz po rzucie karnym, raz był zasłonięty i nie widział piłki. Na ich tle Courtois nie popełnił większych błędów, a w ćwierćfinale z Brazylią wiele razy uratował skórę kolegom.

 


Domagoj Vida (Chorwacja)

Jego znakomita postawa widoczna była w każdym spotkaniu. Kiedy wydawało się, że atakujący rywale mają już doskonałą okazję do strzelenia gola, nagle wyrastał jak z podziemi i wślizgiem ratował całą sytuację. Biegał za dwóch, a sił do powrotów wystarczyło mu do samego końca, mimo trzech dogrywek. Ponadto jego gol dał Chorwatom prowadzenie w 101. minucie ćwierćfinałowego meczu z Rosją.

 

 


Raphael Varane (Francja)

„Napoczął” Urugwajczyków, dzięki czemu Francuzi mogli skupić się na kontrach w grze przeciwko znakomitej defensywie, co znacznie ułatwiło im awans do półfinału. 25-latek zagrał niemal bezbłędnie z tyłu. Po raz kolejny pokazał, że obrońca – przy wysokich umiejętnościach – może obyć się bez łapania „żółtek” w każdym spotkaniu. Wielu po mundialu stawia go w gronie kandydatów do zdobycia Złotej Piłki.

 

 


Diego Godin (Urugwaj)

Ostoja urugwajskiej defensywy, która w grupie pozostała nienaruszona i skapitulowała dopiero w fazie pucharowej. Dowodzący obroną Godin był prawdziwym murem nie do przebicia dla rywali. Po meczu z Portugalią Fernando Muslera – golkiper Urusów – nazwał swoich kolegów z defensywy bestiami, co najlepiej pokazuje charakter ich gry. Piłkarze z Ameryki Południowej odpadli dopiero z późniejszymi mistrzami świata, kiedy to stracili bramkę po błędzie Muslery.

 


Sime Vrsaljko (Chorwacja)

Niezmordowany prawy obrońca. Z powodu problemów zdrowotnych miał opuścić półfinałową potyczkę z Anglikami. Zamiast tego zagrał od 1. do 120. minuty i zanotował asystę przy trafieniu Ivana Perisicia. Często włączał się do akcji ofensywnych, tworząc przewagę na prawym skrzydle, co przekładało się na realne zagrożenie i bramkowe sytuacje.

 

 


N’Golo Kante (Francja)

Niski, nieśmiały i niepozorny Francuz dał się już dawno poznać jako nieustępliwy, twardy zawodnik z żelaznymi płucami i bezbłędnym odbiorem. Podczas mundialu tylko wszystkich utwierdził w tym przekonaniu. Dla Trójkolorowych był zawodnikiem kluczowym, który kasował większość akcji rywali i służył za pomost pomiędzy obroną a atakiem.

 

 


Luka Modrić (Chorwacja)

Dyrygent, mózg drużyny, lider. Te określenia pasują najlepiej do roli, jaką grał na mundialu w barwach Chorwacji. Przez niego przechodziła większość akcji. Sam również trafiał do siatki. Szczególnie w pamięci wyryła się bramka zdobyta w spotkaniu z Argentyną. Co prawda nie wykorzystał jedenastki w dogrywce z Danią, ale zrehabilitował się w konkursie rzutów karnych.

 

 


Eden Hazard (Belgia)

Błyszczeć dryblingiem na rosyjskich boiskach miał Neymar. Hazard nic jednak sobie z tego nie zrobił i postawił Brazylijczyka w cień. W samym starciu z Canarinhos zanotował 10 udanych dryblingów na tyle samo prób. Wcześniej rozkręcał się z meczu na mecz, imponując panowaniem nad piłką i wielką ambicją. Opaska kapitańska nie ciążyła mu choćby przez moment, a swoją grę przypieczętował rozstrzygającym trafieniem w meczu o brąz.

 


Kylian Mbappe (Francja)

Na turnieju we Francji potwierdził wyjątkowy talent. Nieprzypadkowo legendarny Pele – gratulując sukcesu nastoletniemu piłkarzowi – podkreślił: „Chyba będę musiał odkurzyć buty”. Choć w reprezentacji mistrzów świata bohaterów było wielu, to oczy kibiców najbardziej cieszyły nieszablonowe zagrania właśnie Kyliana Mbappe. Umiał spowalniać grę i przyspieszać we właściwym momencie. Mógł być przez długi czas niewidoczny, ale wtedy, kiedy był potrzebny, trafiał do siatki. To on pociągnął reprezentację w starciu z Argentyną. W meczu z Urugwajem i Belgią otwierał swoim partnerom drogę do bramki. Fantastyczny mundial zwieńczył golem w finale przeciwko Chorwacji.


Romelu Lukaku (Belgia)

Prawdziwy czołg na pozycji numer 9. Masywny, szybki i inteligentny. Treningi pod okiem Thierry’ego Henry’ego przyniosły znakomite skutki. Lukaku nie tylko strzelał i tworzył zagrożenie pod bramką, ale także podejmował znakomite decyzje. Jedną z nich było przepuszczenie piłki do Nacera Chadliego w doliczonym czasie gry przeciwko Japonii. Pomocnik Czerwonych Diabłów trafił wtedy do siatki i dał Belgom wygraną.

 

 


Edinson Cavani (Urugwaj)

Choć Urugwajczyk rozegrał zaledwie cztery spotkania, zaznaczył swą obecność na rosyjskich arenach. Inteligentna gra i dobra współpraca z Luisem Suarezem owocowały kolejnymi golami dla Urusów. Dwójkowa akcja z kolegą z ataku – w meczu z Portugalią – będzie śniła się piłkarzom Selecao jeszcze przez długi czas.

 

 

Sport.RIRM

drukuj