fot. PAP/EPA

FIFA World Cup 2018. Goal-line i VAR pomogły Francuzom, „samobój” rozstrzygnął losy spotkania

Bez niespodzianki w Kazaniu, choć długo się na nią zanosiło. W pierwszym meczu grupy C reprezentacja Francji dość szczęśliwie pokonała Australię 2:1. Przy obu golach Trójkolorowych pomógł system VAR oraz technologia goalline. Komplet punktów podopieczni Didiera Deschampsa zawdzięczają samobójczemu trafieniu Aziza Behicha.


Faworyt meczu w Kazaniu był tylko jeden. Francuzi, bo o nich mowa, wygraną nad Australią chcieli rozpocząć marsz po pierwsze od 1998 roku najważniejsze piłkarskie trofeum – Puchar Świata. Ekipa z Antypodów nie zamierzała jednak ułatwiać zadania Trójkolorowym tym bardziej, że też miała swoje konkretne cele: wyjście z grupy i poprawienie historycznego wyniku sprzed dwunastu lat, gdy na mundialu w Niemczech odpadła w 1/8 finału po nieznacznej porażce z późniejszym triumfatorem turnieju – reprezentacją Włoch (0:1).

Pierwsza połowa spotkania upłynęła pod znakiem mało przekonującej gry Francuzów i niewielkiej liczby klarownych sytuacji podbramkowych z obu stron. Drużyna Berta van Marwijka, choć skupiona była głównie na defensywie, nie dała się zdominować faworyzowanym rywalom, a w 17. minucie mogła nawet wyjść na prowadzenie. Po dośrodkowaniu Aarona Mooya z rzutu wolnego i „główce” Trenta Sainsbury’ego świetnie tuż przy prawym słupku interweniował jednak Hugo Lloris.

Mimo optycznej przewagi podopieczni Didiera Deschampsa do przerwy nie potrafili poważnie zagrozić bramce strzeżonej przez Mathew Ryana. Przełamanie nastąpiło dopiero po blisko godzinie gry, gdy z pomocą wicemistrzom Europy przyszła analiza systemu VAR. Po skorzystaniu z niej główny arbiter zawodów wskazał na wapno po faulu Joshuy Risdona na Antoine Griezmannie. Rzut karny pewnie wykorzystał sam poszkodowany.

Chwilę później niespodziewanie do remisu doprowadzili Australijczycy. Ręką we własnej „szesnastce” zagrał Samuel Umtiti, a Mathew Leckie nie dał żadnych szans Hugo Llorisowi uderzeniem z jedenastu metrów.

Stracona bramka nie spowodowała, że Trójkolorowi przystąpili do skomasowanej ofensywy. Szczęście było jednak dziś po ich stronie. W 81. minucie o piłkę przed polem karnym powalczył Paul Pogba. Pomocnik Manchesteru United trącił futbolówkę czubkiem buta, ta z pomocą Aziza Behicha odbiła się od poprzeczki i nieznacznie przekroczyła linię bramkową, co niemal natychmiast potwierdziła technologia goal-line.

Skromne prowadzenie Francuzi utrzymali już do ostatniego gwizdka sędziego i tym samym od zwycięstwa rozpoczęli zmagania na mundialu w Rosji. W swoim drugim grupowym meczu zmierzą się w najbliższy czwartek (21 czerwca) z Peru na Stadionie Centralnym w Jekaterynburgu. Tego samego dnia Australia zagra z Danią w Samarze.

***

Francja Australia 2:1 (0:0)
Antoine Griezmann 58’(k.) Aziz Behich 81’(sam.) – Mathew Leckie 62’(k.)

Francja: Hugo Lloris – Benjamin Pavard, Raphael Varane, Samuel Umtiti, Lucas Hernandez – Corentin Tolisso (78’ Blaise Matuidi), N’Golo Kante, Paul Pogba – Ousmane Dembele (70’ Nabil Fekir), Antoine Griezmann (70’ Olivier Giroud), Kylian Mbappe

Australia: Mathew Ryan – Joshua Risdon, Mark Milligan, Trent Sainsbury, Aziz Behich – Mile Jedinak, Aaron Mooy – Mathew Leckie, Tom Rogić (72’ Jackson Irvine), Robbie Kruse (84’ Daniel Arzani) – Andrew Nabbout (64’ Tomi Jurić)

Żółte kartki: Corentin Tolisso (Francja) oraz Mathew Leckie, Joshua Risdon, Aziz Behich (Australia)

Sport.RIRM

drukuj