fot. PAP/Leszek Szymański

FIFA World Cup 2018. Droga „Orłów Nawałki” do Rosji

Dwadzieścia pięć punktów, osiem zwycięstw i pierwsze miejsce w eliminacyjnej grupie E tak w wielkim skrócie przedstawiała się droga reprezentacji Polski do mistrzostw świata w Rosji. Gra zespołu opierała się głównie na skuteczności Roberta Lewandowskiego, który w trakcie kwalifikacji zdobył aż szesnaście goli i to on, jakkolwiek wyniośle by to nie zabrzmiało, wprowadził białoczerwonych na mundial.


Droga podopiecznych Adama Nawałki do najważniejszej piłkarskiej imprezy czterolecia nie była jednak usłana różami. Sprawy nieco skomplikowały się już na samym początku eliminacji, gdy w Astanie Polacy zaledwie zremisowali z Kazachstanem 2:2, choć po pierwszej połowie prowadzili za sprawą Bartosza Kapustki i Roberta Lewandowskiego. Dwa gole po przerwie dobrze znanego z boisk Lotto Ekstraklasy Siergieja Chiżniczenki sprawiły, że na biało-czerwonych wylała się fala krytyki.

Wszystko na właściwe tory zaczęło wracać po październikowych bojach z Danią (3:2) i Armenią (2:1). W obu spotkaniach Polacy zainkasowali komplet punktów, mimo że wygrane narodziły się w bólach. Blisko sensacji było zwłaszcza w starciu z Ormianami, kiedy to dopiero w doliczonym czasie gry niezwykle ważne zwycięstwo zapewnił naszej drużynie Robert Lewandowski po dośrodkowaniu Jakuba Błaszczykowskiego z rzutu wolnego.

Ekipa Adama Nawałki prawdziwy pokaz siły zademonstrowała miesiąc później w Bukareszcie. Po jednym z najlepszych, o ile nie najlepszym meczu kadry w ostatnich latach biało-czerwoni rozbili w delegacji zawsze groźną Rumunię aż 3:0. Oprócz dwóch trafień Roberta Lewandowskiego, na listę strzelców wpisał się również Kamil Grosicki, który w 11. minucie popisał się fantastycznym kilkudziesięciometrowym rajdem zakończonym skutecznym strzałem pod poprzeczkę.

Dzięki wiktorii w stolicy Rumunii, Polacy wskoczyli na pierwsze miejsce w tabeli grupy E i jak się później okazało, pozycji lidera nie oddali już do końca eliminacji.

Bardzo istotne, w kontekście awansu do mistrzostw świata, okazało się wyjazdowe zwycięstwo nad Czarnogórą (2:1). W Podgoricy zawodnikom Adama Nawałki przez większość czasu szło jak po grudzie, ale błysk Piotra Zielińskiego i przytomność umysłu Łukasza Piszczka w końcowych fragmentach spotkania sprawiły, że do swojego dorobku biało-czerwoni mogli dopisać kolejne trzy oczka.

Kiedy nasza reprezentacja ponownie rozprawiła się z Rumunią (3:1) na Stadionie Narodowym w Warszawie po hat-tricku Roberta Lewandowskiego, kwestia gry na mundialu była w zasadzie na wyciągnięcie ręki. Sytuacja mogła jednak wymknąć się spod kontroli, gdy Polacy zostali upokorzeni w Kopenhadze przez Danię, przegrywając 0:4. Podopieczni Adama Nawałki byli tylko tłem dla świetnie dysponowanych wówczas rywali, którym na boisku wychodziło niemal wszystko, a pierwsze skrzypce grał Christian Eriksen – autor jednego z goli i dwóch asyst.

Na szczęście, czego zresztą wszyscy oczekiwaliśmy, biało-czerwoni pozytywnie zareagowali na sromotną porażkę w stolicy Danii i trzy dni później bez większych problemów rozprawili się z Kazachstanem, pokonując rywala 3:0 między innymi po trafieniach Arkadiusza Milika i Kamila Glika.

Przed dwiema ostatnimi konfrontacjami z Armenią oraz Czarnogórą sprawa była jasna – cztery punkty w obu tych spotkaniach zapewniały Polakom, bez patrzenia się na innych, bezpośrednią kwalifikację na mundial w Rosji.

Pierwszy krok udało się wykonać w Erywaniu, gdzie piłkarze Adama Nawałki rozgromili Ormian 6:1. Strzelanie już w 2. minucie rozpoczął Kamil Grosicki, a dzieła zniszczenia dokonał tuż przed końcowym gwizdkiem sędziego Rafał Wolski. Najjaśniej świeciła jednak gwiazda Roberta Lewandowskiego. Snajper Bayernu Monachium trzykrotnie skierował futbolówkę do siatki, dzięki czemu stał się najskuteczniejszym piłkarzem w historii kadry. W dorobku miał wówczas pięćdziesiąt goli, o dwa więcej od Włodzimierza Lubańskiego.

8 października 2017 roku stało się to, co miało się stać. W obecności blisko sześćdziesięciotysięcznej publiczności biało-czerwoni z problemami, ale jednak, pokonali Czarnogórę 4:2. Bramki Krzysztofa Mączyńskiego, Kamila Grosickiego, Roberta Lewandowskiego oraz samobójcze trafienie Filipa Stojkovicia spowodowały, że Polacy – po dwunastu latach przerwy ( i po raz ósmy w historii) – awansowali na mistrzostwa świata z pierwszej pozycji w eliminacyjnej grupie E.

Zespół Adama Nawałki ostatecznie zgromadził dwadzieścia pięć oczek, wyprzedzając drugą w stawce Danię o pięć punktów. Z dwudziestu ośmiu strzelonych goli aż szesnaście były autorstwa Roberta Lewandowskiego, który przy okazji pobił dwudziestoletni rekord Jugosłowianina Predraga Mijatovicia i został najlepszym strzelcem w historii pojedynczych kwalifikacji do mundialu w strefie UEFA.

***

Komplet wyników reprezentacji Polski w eliminacyjnej grupie E:

Kazachstan Polska 2:2 (0:2) [czytaj więcej]
Siergiej Chiżniczenko 51’ 58’ – Bartosz Kapustka 9’ Robert Lewandowski 35’(k.)

Polska Dania 3:2 (2:0) [czytaj więcej]
Robert Lewandowski 20’ 36’(k.) 47’ – Kamil Glik 49’(sam.) Yussuf Poulsen 69’

Polska Armenia 2:1 (0:0) [czytaj więcej]
Hrajr Mkojan 48’(sam.) Robert Lewandowski 90’ – Marcos Pizzelli 50’

Rumunia Polska 0:3 (0:1) [czytaj więcej]
Kamil Grosicki 11’ Robert Lewandowski 83’ 90’(k.)

Czarnogóra Polska 1:2 (0:1) [czytaj więcej]
Stefan Mugosa 63’ – Robert Lewandowski 40’ Łukasz Piszczek 82’

Polska Rumunia 3:1 (1:0) [czytaj więcej]
Robert Lewandowski 29’(k.) 57’ 62’(k.) – Bogdan Stancu 77’

Dania Polska 4:0 (2:0) [czytaj więcej]
Thomas Delaney 16’ Andreas Cornelius 42’ Nicolai Jorgensen 59’ Christian Eriksen 80’

Polska Kazachstan 3:0 (1:0) [czytaj więcej]
Arkadiusz Milik 11’ Kamil Glik 74’ Robert Lewandowski 86’(k.)

Armenia Polska 1:6 (1:3) [czytaj więcej]
Hovhannes Hambartsumjan 39’ – Kamil Grosicki 2’ Robert Lewandowski 18’ 25’ 64’ Jakub Błaszczykowski 58’ Rafał Wolski 89’

Polska Czarnogóra 4:2 (2:0) [czytaj więcej]
Krzysztof Mączyński 6’ Kamil Grosicki 16’ Robert Lewandowski 85’ Filip Stojković 87’(sam.) – Stefan Mugosa 78’ Zarko Tomasević 83’

fot. livesports.pl

Sport.RIRM

drukuj