fot. PAP/EPA

El. MŚ 2018. Na zero z przodu, na zero z tyłu

Ani Duńczycy, ani Irlandczycy nie zdołali sforsować defensywy rywali w pierwszym z dwóch pojedynków barażowych, których stawką jest awans na mistrzostwa świata do Rosji. Bliżej wygranej byli podopieczni Age Hareide. Sporo krwi napsuł im dziś jednak golkiper Darren Randolph.


Dania – Irlandia 0:0

Te drużyny nie rywalizowały ze sobą od dawna. Patrząc jednak wstecz, Duńczycy mogli czuć respekt. Dwie towarzyskie batalie – zarówno ta z 2002, jak i 2007 roku – kończyły się wysoką wygraną Irlandczyków (4:0 i 3:0). Po raz ostatni Skandynawowie okazali się lepsi w roku… 1985.

Już na początku demony przeszłości zostały raz na zawsze odpędzone. Podopieczni Age Hareide stworzyli sobie wymarzoną okazję. Na drodze stanął im jednak golkiper gości, a konkretnie Darren Randolph, który najpierw odbił uderzenie Strygera Larsena, by następnie zatrzymał także próbę Andreasa Corneliusa.

W kolejnych minutach tempo wyraźnie spadło. Następną okazję Duńczykom wypracowali… goście. Ciaran Clark stracił futbolówkę na własnej połowie. Przed siebie uderzenie Christiana Eriksena odbił irlandzki golkiper, zaś w stuprocentowej okazji niecelnie dobijał Pione Sisto. Przed przerwą ciężar gry na połowę gospodarzy przerzucili piłkarze Martina O’Neilla. Na wysokości zadania stanął jednak Kasper Schmeichel.

Po przerwie przyjezdni wciąż utrzymywali Danię z dala od swojego pola karnego. Obu drużynom zależało na tym, by w pierwszej kolejności nie stracić gola. To przekładało się na mało sytuacji w ofensywie. Jakości widowisku wcale nie dodało wprowadzenie na murawę Nicklasa Bendtnera czy Shane’a Longa. W samej końcówce szalę zwycięstwa na korzyść gospodarzy mógł przechylić Yussuf Poulsen, ale jego strzał głową w fantastycznym stylu zatrzymał Randolph.

Losy awansu rozstrzygną się w rewanżu. Ten zaplanowano na 14 listopada.

Sport.RIRM

drukuj