fot. PAP/EPA

El. MŚ 2018. Dania ostatnim europejskim finalistą

Przez blisko pół godziny Irlandczycy byli jedną nogą na mundialu. Po golu Shane’a Duffy’ego mieli nawet okazję do podwyższenia prowadzenia. Złudzenia prysły – najpierw poprzez samobójczy gol Cyrusa Christie, a później na skutek wybornej formy Christiana Eriksena, autora trzech bramek. Wygraną 5:1 przypieczętował Nicklas Bendtner.


Irlandia – Dania 1:5 (1:2)
Shane Duffy 6’ – Cyrus Christie 29’(sam.) Christian Eriksen 32’ 63’ 74’ Nicklas Bendtner 90’(k.)

Pierwszy mecz: 0:0
Awans: Dania

Dla Irlandii to miał być powrót po długim okresie piłkarskiego niebytu, dla Danii szansa, by drużyna, która zabłysnęła w starciu z Polską, mogła swoje umiejętności zaprezentować przed oczami całego świata. Faworyta wskazać było trudno, a to efekt m.in. szczelnej defensywy, jaką podopieczni Martina O’Neilla zaprezentowali wcześniej w Kopenhadze.

Rozpoczęło się fantastycznie dla gospodarzy. We własnej szesnastce źle interweniował Nicolai Joergensen. Wychodzącego z bramki Kaspera Schmeichela zdołał uprzedzić Shane Duffy, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie. Choć posiadanie piłki było po stronie Skandynawów, Irlandia wciąż pozostawała groźna. Gdyby w 22. minucie więcej precyzji w swoje uderzenie włożył Daryl Murphy, cała batalia mogła potoczyć się inaczej.

A tak… w ciągu kilku chwil sytuacja zmieniła się o 180 stopni. Centrę Pione Sisto wykończył Andreas Christensen. Futbolówka odbiła się od słupka, a w siatce przypadkowo umieścił ją Cyrus Christie. Później pierwszy moment geniuszu odnotował Christian Eriksen. Zawodnik Tottenhamu przymierzył z 20 metrów. Piłka wylądowała w siatce, co dla gospodarzy oznaczało jedno – jeśli myślą o awansie, muszą postawić na atak.

Scenariusz był jednak odwrotny. To Dania zdobyła dwa kolejne gole, a konkretnie Christian Eriksen. Podłamani Irlandczycy w samej końcówce pozwolili rywalom na jeszcze jedno trafienie. Tym razem w polu karnym faulowany był Nicklas Bendtner, który sam wymierzył sprawiedliwość uderzeniem na 5:1.

Całe spotkanie sędziował polski arbiter Szymon Marciniak.

Sport.RIRM

drukuj