fot. PAP/Marek Zakrzewski

Ekstraklasa. Od euforii do dramatu – krakowska Wisła rozbiła Lecha w Poznaniu!

Jeden z byłych ligowych trenerów jest autorem powiedzenia, że 2:0 to bardzo niebezpieczny wynik. O prawdziwości tej tezy przekonali się gracze Lecha Poznań w meczu 5. kolejki Lotto Ekstraklasy przeciwko Wiśle Kraków. Kolejorz, który do 24. minuty prowadził 2:0, ostatecznie uległ Białej Gwieździe aż 2:5, ponosząc tym samym pierwszą porażkę w bieżącej kampanii ligowej.


Lech na początku rozgrywek Ekstraklasy radził sobie znakomicie – jako jedyny wygrał wszystkie cztery spotkania i usadowił się na pozycji lidera. Wisła grała w kratkę. Bilans jednej wygranej, dwóch remisów i jednej porażki plasował podopiecznych Macieja Stolarczyka w okolicach środka tabeli. Na papierze faworytem byli poznaniacy, ale nasza rodzima liga przyzwyczaiła do tego, że każdy może w niej wygrać z każdym.

Ledwo rozpoczął się mecz, a czujność Jasmina Buricia już w pierwszej akcji sprawdził Zdenek Ondrasek. Bramkarz gospodarzy nie dał się jednak zaskoczyć. W 5. minucie znakomite podanie od Pedro Tiby na wolne pole otrzymał Maciej Gajos, który wbiegł w pole karne rywali, jednak trafił piłką w słupek. W 8 minucie próbkę swoich umiejętności zademonstrował Joao Amaral. Portugalczyk dostał podanie od Macieja Makuszewskiego, minął jednego przeciwnika, wbiegł w pole karne Wisły i przy biernej postawie obrony dał prowadzenie Lechowi.

W 12. minucie po stracie Kolejorza na własnej połowie szybką akcję przeprowadzili goście, jednak podania Jakuba Bartosza nie zamknął żaden z jego kolegów. Kilka minut później sędzia podyktował rzut karny dla poznaniaków za zagranie ręką Rafała Pietrzaka we własnym polu karnym. „Jedenastkę” na gola pewnym strzałem zamienił Christian Gytkjaer. W 23. minucie powinno być 3:0 dla zespołu Ivana Djurdjevicia, jednak Amaral przy dobitce strzału jednego z partnerów kopnął w boczną siatkę.

Niewykorzystana okazja zemściła się kilkanaście sekund później. Błąd Rafała Janickiego, który nie wybił prostego zagrania, wykorzystał Martin Kostal, który dopadł do futbolówki i zdobył gola kontaktowego dla Białej  Gwiazdy. Tuż przed przerwą swojego drugiego gola, tym razem przewrotką, szukał Amaral, jednak bez powodzenia.

Wisła znakomicie rozpoczęła drugą część meczu. W 50. minucie podanie na wolne pole dostał Jesus Imaz, szybko odegrał piętką do Ondraska, a ten skierował piłkę do siatki. Początkowo sędzia nie uznał gola, odgwizdując spalonego Hiszpana, ale po analizie VAR zmienił swoją decyzję. W 55. minucie goście wyszli na prowadzenie. Po szybkim rozegraniu rzutu wolnego Kostal wbiegł w pole karne i mocno dośrodkował, a futbolówkę do swojej bramki skierował Gytkjaer.

Kilka minut później szansę na remis miał Lech, jednak Mateusz Lis obronił uderzenie Amarala. W 61. minucie było już 4:2 dla ekipy z Krakowa. Po szybkim rozegraniu z autu Kostal zagrał spod linii końcowej do Ondraska, a ten, mimo obecności obrońcy, zaskoczył Buricia. Biała Gwiazda zadała jeszcze jeden cios rywalom w 88 minucie. Jesus Imaz próbował minąć bramkarza, wyrzucił się jednak pod końcową linię, ale zdołał jeszcze dograć do Marko Kolara, który uprzedził obrońców i ustalił wynik spotkania na 5:2.

Lech, mimo dzisiejszej porażki, z dorobkiem dwunastu punktów nadal przewodzi tabeli Lotto Ekstraklasy. Wisła, która do tej pory zgromadziła osiem oczek, plasuje się na siódmej pozycji.

***

Lech Poznań Wisła Kraków 2:5 (2:1)
Joao Amaral 8′ Christian Gytkjaer 18′(k.) – Martin Kostal 24′ Zdenek Ondrasek 50′ 61′ Christian Gytkjaer 55′(sam.) Marko Kolar 89′

Lech: Jasmin Burić – Rafał Janicki, Nikola Vujadinović, Vernon De Marco – Maciej Makuszewski, Pedro Tiba, Tomasz Cywka (76′ Paweł Tomczyk), Kamil Jóźwiak (61′ Piotr Tomasik) – Joao Amaral, Christian Gytkjaer, Maciej Gajos (83′ Mihai Radut)

Wisła: Mateusz Lis – Jakub Bartkowski, Marcin Wasilewski, Maciej Sadlok, Rafał Pietrzak – Vullnet Basha, Dawid Kort, Jakub Bartosz (62′ Rafał Boguski), Jesus Imaz, Martin Kostal (79′ Zoran Arsenić) – Zdenek Ondrasek (74′ Marko Kolar)

Żółte kartki: Vernon De Marco, Joao Amaral, Paweł Tomczyk, Mihai Radut (Lech) oraz Jesus Imaz, Marcin Wasilewski (Wisła)

Sport.RIRM

drukuj