fot. PAP/Adam Warżawa

Ekstraklasa. Oby więcej takich meczów! Piłkarska uczta w Gdyni

Udając się do Gdyni na mecz Arki z Pogonią Szczecin pewnie niewielu przypuszczało, że będzie to jeden z najlepszych pomysłów na spędzenie piątkowego wieczoru. To, jaki spektakl zafundowali nam piłkarze obu drużyn, przeszło chyba najśmielsze oczekiwania tych, którzy kochają polską piłkę w klubowym wydaniu.


Przed stadionem Arki można było spotkać dzisiaj kibiców z różnych miejsc. Przewinął się nawet fan z Birmingham, który przylatuje z Anglii specjalnie na każdy mecz. Tym razem z pewnością nie będzie narzekał, bo to, co zaprezentowały w Gdyni Arka i Pogoń, przeszło najśmielsze oczekiwania. Ekstraklasa przyzwyczaiła już do bezbramkowych remisów bez celnych strzałów, czy nieudolnych kopanin. Dzisiejsze spotkanie było jednak kwintesencją piłki i takie mecze chcemy oglądać częściej!

Czego kibice dzisiaj nie zobaczyli? Ano chyba tylko czerwonej kartki dla Luki Zarandii za to zagranie:

Gruzin trochę się zagotował, a Tomasz Musiał ostatecznie wycenił jego zachowanie na żółty kartonik. Poza tym było jednak wszystko – zwroty akcji, świetne gole, składne akcje, rulety i poprzeczka.

W Szczecinie nie podpalili się po serii fatalnych meczów na początku sezonu i dzisiaj zbierają tego owoce. Drużyna, która w pierwszych ośmiu meczach zdobyła zaledwie cztery punkty, w ostatnich pięciu kolejkach nie wygrała tylko raz, nieznacznie ulegając Jagiellonii 1:2. Kosta Runjaić ma w końcu do dyspozycji niemal wszystkich zawodników, bo po wejściu z ławki posypał się niestety Michał Żyro.

Duży wybór daje Chorwatowi wiele możliwości, z których skrupulatnie korzysta. W Gdyni świetnie pracowała prawa strona, na której znakomite akcje cudowali Tomas Podstawski i David Niepsuj. Dokładną klepką potrafili we dwójkę zgubić nawet trzech rywali.

Największym atutem Runjaicia był jednak Adam Buksa. Napastnik Portowców robi pod wodzą Chorwata regularne postępy i w końcu regularnie trafia do siatki. 22-latek dwukrotnie pokonał Pavelsa Steinborsa, a wcześniej dorzucił gole przeciwko Lechowi, Wiśle Płock i Wiśle Kraków (również dwa).

Obok Buksy na listę strzelców wpisał się także Spas Delew. To kolejna świetna wiadomość dla Runjaicia. Bułgar wrócił po kontuzji. Dzisiaj otrzymał od trenera 29 minut, a w ubiegłej kolejce pojawił się na murawie na sześć. Niewiele czasu potrzebował więc, by znów pokazać, że jest bardzo ważnym elementem zespołu. Jego obecność powinna więc jeszcze bardziej podnieść jakość i tak będącej już w świetnej formie Pogoni.

Jeśli chodzi o Arkę to ma ona w składzie ciekawe trio – Michał Janota, Mateusz Młyński i Luka Zarandia. Każdy z nich potrafi ograć rywala jeden na jeden, utrzymać się dłużej przy piłce, celnie przymierzyć na bramkę, czy posłać dokładne decydujące podanie. Problem polega jednak na tym, że nie mają napastnika, z którym mogliby współpracować z takim efektem, jak współpracują ze sobą. Nie mają też wsparcia od dwójki środkowych pomocników, którzy są nastawieni na fizyczną walkę i zbijanie (niekoniecznie dokładnie i z pomysłem) górnych piłek. Gdyby mieli nieco więcej wsparcia, mogliby kreować grę Arki na naprawdę wysokim – jak na Ekstraklasę – poziomie. Dziś tę trójkę stać było na dwie bramki, poprzeczkę i kilka groźnych akcji, więc było bardzo blisko, by wywalczyć choćby punkt. Jednak opieranie gry tylko na tym, co wypracują z przodu – jak widać – nie zawsze zda egzamin.

Obaj trenerzy po meczu zgodnie uznali, że spotkanie dla kibiców było piłkarską ucztą i dobrą reklamą obu drużyn oraz Ekstraklasy. Trudno się nie zgodzić, bo po końcowym gwizdku można było poczuć niedosyt. Niech zatem pozostałe zespoły biorą przykład i zafundują fanom znakomity piłkarski weekend.

Wojciech Heron/Sport.RIRM

drukuj