fot. twitter.com/_Ekstraklasa_

Ekstraklasa. Kuba „time” przy Reymonta

Trzy punkty w pierwszym meczu przy Reymonta przeciwko Śląskowi Wrocław po akcji ratowania klubu, po golu Jakuba Błaszczykowskiego – idealny dla kibiców i całej tej romantycznej historii scenariusz stał się faktem. „Kuba” zapewnił Białej Gwieździe wygraną w 40. minucie, pokonując Jakuba Słowika z rzutu karnego.


Przy Reymonta 22 pojawiło się mnóstwo kibiców, którzy przyszli po to, by zobaczyć, jak na własnym podwórku zaprezentuje się ich nowy kapitan Jakub Błaszczykowski. To właśnie 105-krotnemu reprezentantowi Polski została poświęcona meczowa oprawa.

Fani Białej Gwiazdy skandowali nazwisko Jakuba Błaszczykowskiego, a jego koledzy z drużyny najwidoczniej chcieli, by mógł tego posłuchać, bo to oni prowadzili grę w pierwszych minutach meczu, ale robili to dość leniwie. Kiedy inicjatywę przejęli goście, pod bramką Mateusza Lisa zrobiło się gorąco. Golkiper Wisły zdołał „wyciągnąć” strzał głową Piotra Celebana zmierzający w samo okienko bramki, a chwilę później w równie efektowny sposób zatrzymał uderzenie Krzysztofa Mączyńskiego z rzutu wolnego. Mateusz Lis sam przy tym ucierpiał, bo uderzył głową w słupek, ale szybko doszedł do siebie i mógł kontynuować grę.

Dużo wiatru z prawej strony boiska robił Lubambo Musonda. Na tym się jednak kończyło, bo poczynania Zambijczyka nie przyniosły wymiernego efektu w postaci zagrożenia pod bramką rywali. W 35. minucie w polu karnym faulowany był Krzysztof Drzazga. Arbiter nie od razu wskazał jednak na wapno. Z pomocą przyszedł VAR. Do piłki podszedł Jakub Błaszczykowski, który pewnie pokonał Jakuba Słowika.

Po przerwie bliski szczęścia był Robert Pich. Futbolówka, po jego uderzeniu, nieznacznie minęła spojenie słupka z poprzeczką bramki strzeżonej przez Mateusza Lisa. Mało brakowało, a swojego kolegę z drużyny pokonałby Matej Palcić. Słoweniec wybił piłkę spod nóg Marcina Robaka i był bliski strzelenia samobója. Dobrą okazję zmarnował jeszcze Lubambo Musonda, który po tym, jak piłkę na jedenasty metr wyłożył mu Farshad Ahmadzadeh, włożył w swoją próbę tyle sił, że futbolówka poszybowała wysoko ponad bramką.

Wisła utrzymała prowadzenie do ostatniego gwizdka, dzięki czemu ponownie wskoczyła w tabeli przed Zagłębie Lubin, na 9. miejsce. Do czołowej „ósemki”, a konkretnie do rywala zza miedzy – Cracovii, traci jedno oczko. Śląsk, z jednym punktem przewagi nad strefą spadkową, plasuje się na 12. pozycji.

***

Wisła Kraków Śląsk Wrocław 1:0 (1:0)
Jakub Błaszczykowski 40’(k.)

Wisła: Mateusz Lis – Matej Palcić, Maciej Sadlok, Marcin Wasilewski, Rafał Pietrzak – Vullnet Basha, Patryk Plewka – Jakub Błaszczykowski (81’ Łukasz Burliga), Krzysztof Drzazga, Sławomir Peszko (72’ Lukas Klemenz) – Marko Kolar (46’ Kamil Wojtkowski)

Śląsk: Jakub Słowik – Łukasz Broź, Wojciech Golla, Piotr Celeban, Mateusz Cholewiak – Mateusz Radecki, Jakub Łabojko (61’ Michał Chrapek), Krzysztof Mączyński, Robert Pich (78’ Farshad Ahmadzadeh), Lubambo Musonda – Arkadiusz Piech (58’ Marcin Robak)

Żółte kartki: Vullnet Basha, Sławomir Peszko (Wisła) oraz Krzysztof Mączyński, Łukasz Broź, Farshad Ahmadzadeh, Łukasz Burliga (Śląsk)

Sport.RIRM

drukuj