fot. PAP

Efekt „nowej miotły” nie zadziałał

Waldemar Fornalik wrócił tam gdzie odnosił swoje największe sukcesy czyli do Chorzowa ale w swoim pierwszym spotkaniu nie udało mu się odmienić gry Ruchu. Niebiescy tym razem przegrali na stadionie Cracovii.

Zawodnicy Ruchu mogli już na początku meczu sprawić radość swojemu nowego szkoleniowcowi Waldemarowi Fornalikowi. W czwartej minucie osiem metrów od bramki znalazł się z piłką Filip Starzyński, ale dogodnej sytuacji nie wykorzystał. Nie minęło 10 minut, a krakowianie mogli mówić o pechu. Po ładnym uderzeniu, z ok. 20 m Dariusza Zjawińskiego piłka odbiła się od słupka.

Pierwszy raz w drugiej połowie „Pasy” zagroziły bramce chorzowian dopiero w 65. minucie. Baubacar Dialiba śmiało wbiegł w pole karne rywala. Po jego strzale Krzysztof Kamiński tak odbił piłkę, że ta dalej leciała w stronę bramki, jednak natychmiast naprawił swój błąd. Cztery minuty później okazję do zdobycia gola miał Ruch, ale sytuację uratował Krzysztof Pilarz, który wybił piłkę będąc na 17. metrze.

Na 12 minut przed końcem regulaminowego czasu gry padła jedyna bramka w tym spotkaniu. Po zagraniu z rzutu wolnego, prawie z linii bocznej boiska, Marcina Budzińskiego najlepiej do piłki wyskoczył Adam Marciniak i popisał się celną „główką”.

Przed spotkaniem minutą ciszy uczczono pamięć niedawno zmarłego Krzysztofa Wawrzynieckiego. Przez prawie 10 lat, w trakcie spotkań Cracovii, wcielał w rolę Lajkonika (jest to jeden z symboli stolicy Małopolski).

Cracovia Kraków – Ruch Chorzów 1:0 (0:0) 

Adam Marciniak (78-głową).

Cracovia Kraków: Krzysztof Pilarz – Bartosz Rymaniak, Mateusz Żytko, Paweł Jaroszyński (81. Jakub Mrozik) – Deleu, Damian Dąbrowski (69. Sławomir Szeliga), Adam Marciniak, Boubacar Dialiba – Deniss Rakels (75. Przemysław Kita), Dariusz Zjawiński, Marcin Budziński.

Ruch Chorzów: Krzysztof Kamiński – Martin Konczkowski, Marcin Malinowski, Piotr Stawarczyk, Daniel Dziwniel – Wołodymyr Tanczyk (64. Jakub Kowalski), Łukasz Surma, Bartłomiej Babiarz (84. Michał Szewczyk), Marek Zieńczuk – Filip Starzyński, Grzegorz Kuświk (71. Eduards Visniakovs).

Sport/RIRM/PAP

drukuj