fot. PAP/Grzegorz Momot

D. Kubacki: To nie był mój dzień

Popełniłem błąd na progu. I tyle. To nie jest dzisiaj mój dzień, ale to niczego nie przekreśla. Pracujemy dalej – podkreślił Dawid Kubacki, najlepszy z Polaków w indywidualnym konkursie Pucharu Świata w Zakopanem.


Dawid Kubacki – po wygranej w Predazzo – do Zakopanego przyjechał jako jeden z głównych faworytów. W ostatecznym rozrachunku zajął 12. miejsce, choć wcześniej wygrał serię próbną. W pierwszej serii Polak lądował nieznacznie za punktem K.

Skok nie był do końca taki jakbym chciał. Był troszeczkę spóźniony. Nie mam co być zły na coś innego, bo to ja popełniłem błąd na progu. I tyle. To nie jest dzisiaj mój dzień, ale to niczego nie przekreśla. Pracujemy dalej, bo wiem, że na dobre skoki mnie dalej stać – mówił.

Zawodnik nie zrzucał winy na warunki.

Słyszałem, że tam się coś z tymi warunkami zmieniało, ale nie analizowałem tego. Jak się popatrzy na wyniki, to będzie widać, czy się ten wiatr tam zmieniał, czy nie – dodał.

Okazja do rehabilitacji już niedługo. Pucharu Świata przenosi się do Sapporo, gdzie lubi powiać pod narty.

Tam się różnie zdarza. Jadąc tam nie można się nastawiać, że się nie trafi. Trzeba zawsze wierzyć, że będzie dobrze. Podstawa zostaje taka sama, czyli praca nad swoimi skokami. Jeśli się odda dobry skok, to ten wiatr, jeśli będzie pomocny, to on rzeczywiście pomoże. Przy złym skoku nie ma na taką pomoc szans – tłumaczył.

Jeszcze przed wyjazdem do Sapporo biało-czerwonych czeka analiza konkursu w Zakopanem. „Myślę, że dojdziemy na spokojnie z trenerem, co było przyczyną takich dzisiejszych skoków” – dodał Kubacki.

Sport.RIRM

drukuj