Zniszczyć księży

ROZMOWA z ks. Janem Machniakiem, profesorem Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie, kierownikiem Katedry Teologii Duchowości

We Wrocławiu katolicki ksiądz został zaatakowany przez nożownika. Wiemy, że po prostu chciał dokonać zamachu na kapłana. Skąd biorą się takie sytuacje?

– W ciągu kilku ostatnich miesięcy obserwujemy w Polsce tworzenie bardzo nieprzychylnej atmosfery wobec Kościoła. Pamiętamy obrazoburcze ataki na wizerunki Matki Bożej, wystąpienia lewicowych redaktorów atakujących Kościół, próbę przypisania wszystkim księżom winy za grzechy pedofilii, to wszystko kreuje fałszywy wizerunek księży, osłabia zaufanie do nich, a nawet wzbudza niechęć czy nienawiść.

Doświadczył Ksiądz tego?

– Kapłanem jestem od 35 lat, zawsze chodzę w sutannie lub koloratce i na ulicy odczuwam, że wiele osób patrzy na mnie podejrzliwie. To samo mówią mi obecni klerycy i młodzi księża. Zwracają oni uwagę, że zwłaszcza w miastach, gdzie jest duża anonimowość, boją się wyjść na ulicę z koloratką w koszuli. Jest to niewątpliwie skutek diabelskiej metody rzucania oskarżeń, które – nieweryfikowane – mają wyłącznie stawiać pytanie: jaki grzech ksiądz ukrywa pod sutanną? Ta banalna metoda wzbudza niechęć i nie dziwmy się, że skutkuje bezpośrednimi atakami.

Od słów jest bardzo blisko do czynów.

– Ludzie słabi emocjonalnie, ulegając tej narracji nienawiści wobec Kościoła, dopuszczają się czynów. Widzimy to na przykładzie wrocławskiego ataku nożownika na księdza. To nie jest pierwszy atak na księdza. Będąc klerykiem, przeżywałem w seminarium śmierć ks. Jerzego Popiełuszki i śledziłem proces jego oprawców. Tamta sytuacja jednak różniła się od aktualnej, bo wychodząc na ulice wówczas jako księża czuliśmy poparcie społeczeństwa. Ludzie nas zatrzymywali, rozmawiali z nami i mówili słowa wsparcia. Dziś dla wielu rozmowa na ulicy z księdzem jest czymś wstydliwym.

Potrzeba wzajemnego wsparcia księży i wiernych świeckich?

– Zdecydowanie tak. Budujące są relacje z ludźmi, którzy nie boją się publicznych rozmów z kapłanem w sutannie. Nie tylko ja to zauważam, tę potrzebę widzą i świeccy. Zdarzyło mi się, że moi parafianie celowo mnie zagadywali na ulicy tylko po to, by zwykłą rozmową dać wsparcie i świadectwo, że nie wstydzą się księdza. To wszystko wskazuje, jak łatwo dziś jest zmanipulować opinię społeczną i wmówić ludziom, że ksiądz zawsze jest podejrzany – aktualnie najczęściej o pedofilię.

Istotnie przyczynił się do tego film braci Sekielskich. Stworzył on w Polsce atmosferę nieprzychylną wobec księży. Ten film nie jest rzetelnym dokumentem o stanie kapłańskim w Polsce. Widzimy w nim ludzi inspirowanych przez Służbę Bezpieczeństwa, nie wiemy, co jest prawdą, a co pochodzi z inspiracji bezpieki. Mało kto dziś zadaje pytanie o prawdę w tym filmie. To wszystko przypomina propagandę systemów totalitarnych, które znamy z XX wieku. Jest to też powtórzenie antykościelnej nagonki, jaka miała miejsce w latach osiemdziesiątych w Stanach Zjednoczonych czy w latach dziewięćdziesiątych w Irlandii.

Winę kilku osób przypisuje się wszystkim księżom. A czy gdy pedofil zostanie zdemaskowany wśród nauczycieli, zamyka się całą szkołę? Od Kościoła tymczasem tego się oczekuje. Nie mówiąc już o tym, jak trudno jest powrócić do normalności i oczyścić swój kapłański wizerunek, zniszczony przez fałszywe oskarżenia.

Czy to celowe działania?

– Na mediach ciąży dziś duża odpowiedzialność za kreowany przez nie obraz rzeczywistości. Nawet małe niedopowiedzenia czy przemilczenia prawdy potrafią wyrządzić wielkie szkody. Nie mam wątpliwości, że jest to kampania przemyślana i zakrojona na wielką skalę. Celem tego jest zniszczenie Kościoła. O tym, że nie jest to przypadkowa koincydencja zdarzeń, świadczy fakt, że bluźniercze ataki są nagrywane i bardzo sprawnie propagowane w mediach społecznościowych, a później i w tych głównego nurtu.

Profesor Jan Hartman zagroził ostatnio Kościołowi „piekłem równości”…

– Dziś przypominanie nauki moralnej Kościoła, tak jak to robił św. Jan Paweł II, traktowane jest jak wyraz nienawiści np. wobec homoseksualistów. Widzimy tu, jak lewica rozumie tolerancję. Żądając akceptacji swojej odmienności, środowiska lewicowe odrzucają i nie godzą się na normy oparte na prawdziwej ludzkiej naturze. Ta próba odwrócenia norm trwa od XIX-wiecznego marksizmu. Proces zmieniania ludzkiej świadomości trwa. Za tym stoi postmodernistyczna kultura, którą z jednej strony motywuje przemysł zarabiający na niej pieniądze, a z drugiej strony aberracja intelektualna, która odrzuca zdrowy rozsądek i racje logicznego myślenia. Skutkiem tego jest niestety niszczenie człowieka i kondycji moralnej ludzi. To wszystko to wielkie zagrożenie dla naszej cywilizacji, wobec którego nie możemy być obojętni.

Dziękuję za rozmowę.

Nasz Dziennik

drukuj