fot. M. Palembas

Z Erasmusem w Valladolid

Ponad 300-tysięczne Valladolid stanowi najważniejszy ośrodek w hiszpańskim regionie Kastylia i León. Nie jest tak popularne pod względem turystycznym, jak chociażby Salamanka, Ávila czy Toledo, jednak i tu znajduje się wiele cennych obiektów.

Każdej jesieni odbywa się w Valladolid Międzynarodowy Festiwal Filmowy, który ściąga miłośników kina z całej Europy. Bardzo uroczyście obchodzi się też Wielki Tydzień. Miasto obfituje w muzea, galerie i inne miejsca, w których mieszkańcy mogą obcować ze sztuką, chociażby teatr Calderon. Tak jak inni Hiszpanie, także ci z Valladolid preferują spokojne życie, bez niepotrzebnego pośpiechu, lubią świętować oraz spędzać czas z rodziną i przyjaciółmi. Mówi się, że przeciętny Hiszpan spędza połowę swojego życia poza domem. Iberyjczycy cenią spacery po urokliwych uliczkach, parkach i miejskich ogrodach (największy w Valladolid jest Campo Grande), dużo przesiadują też w restauracjach i pubach, gdzie mogą smakować wino i tapas, jak również wspólnie kibicować ulubionym drużynom piłkarskim.

20 tys. studentów

To miasto pełne studentów przybyłych z całej Hiszpanii oraz z innych krajów Europy w ramach programu Erasmus czy innych programów wymiany studenckiej obejmujących pozostałe kontynenty. Znajduje się tutaj jeden z najstarszych hiszpańskich uniwersytetów, założony w XII wieku. Obecnie studiuje na nim ok. 20 tys. osób, wśród nich jestem ja i Monika Niżnik – studentki z Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Mamy zajęcia z bardzo znanymi (także w Polsce), wybitnymi profesorami, takimi jak: Alfredo Marcos, Sixto J. Castro i José Manuel Chillón Lorenzo. Wykładowcy są bardzo wyrozumiali i pomocni, tak zresztą jak i inni codziennie spotykani Hiszpanie. Nie zdarzyło się nam trafić na kogoś, kto odmówiłby pomocy. Często, gdy mieszkańcy dowiadują się, że jesteśmy Polkami, to starsi kojarzą nas z Janem Pawłem II, a młodsi z Robertem Lewandowskim.

Chodzimy na kurs hiszpańskiego dla obcokrajowców, gdzie poznajemy ludzi z całego świata, m.in. z Rumunii, Bułgarii, Francji, Brazylii, Indii, Kazachstanu, Turcji, Włoch, Irlandii. Valladolid jest doskonałym miejscem na naukę języka kastylijskiego, ponieważ mieszkańcy słyną z prawidłowej wymowy. Uniwersytet oferuje nam także wiele kursów dodatkowych, zajęcia sportowe i artystyczne. Często uczestniczymy w odbywających się różnego rodzaju kongresach naukowych. Możemy również korzystać z bogatych zasobów biblioteki uniwersyteckiej.

Na podbój Hiszpanii

Erasmus jednak to nie tylko chodzenie na zajęcia czy kurs językowy. Już pierwszego dnia nasz profesor, który się nami opiekuje, powiedział, że najważniejsze, co powinnyśmy robić, to poznawać ludzi, kraj, jego kulturę i… nie martwić się za bardzo.

Zgodnie z tą wskazówką i naszymi marzeniami, zazwyczaj, gdy przychodzi koniec tygodnia, pakujemy plecaki i ruszamy na podbój Hiszpanii. Szukałyśmy sposobu, by podróżować i nie wydać na to wszystkich oszczędności. I tak, zamiast jeździć pociągami, korzystamy, jeśli tylko jest to możliwe, z Blablacar (to europejski portal, gdzie kierowcy zamieszczają oferty, że dysponują wolnymi miejscami w samochodzie), a zamiast spać w hotelach, gościmy u ludzi z couch surfingu (to oferowanie komuś gościny lub bycia czyimś gościem, ideą jest możliwość poznawania ludzi, wymiana kulturowych doświadczeń i promowanie rodzimych miast, a nie tworzenie z domu bezpłatnego hotelu).

Na początku miałyśmy na myśli przede wszystkim oszczędności, ale szybko okazało się, że jest to doskonała okazja, aby poznać ludzi, ich mentalność i światopogląd, odkryć prawdziwe oblicze Hiszpanii, poznać jej kuchnię, zwyczaje, święta, a przede wszystkim rozmawiać i ćwiczyć język hiszpański. Nasi gospodarze często oprowadzają nas po mieście, opowiadają ciekawe historie i pokazują miejsca, gdzie nie docierają zwykli turyści. W taki sposób trafiłyśmy w Madrycie na pokaz flamenco, zwiedzając Sewillę, odwiedziłyśmy także Italikę – rzymską osadę, gdzie urodzili się dwaj cesarze, Trajan i Hadrian, dotarłyśmy do Pałacu Muzyki w Barcelonie na koncert utworów Vivaldiego i Bacha, w Saragossie uczestniczyłyśmy w wielkim święcie ku czci Matki Bożej z Pilar, a w Bilbao dowiedziałyśmy się, że tego dnia jest wstęp wolny do Muzeum Guggenheima.

Program Erasmus jest wielką przygodą i możliwością rozwoju, nie tylko naukowego. Przede wszystkim pozwala odkrywać i zmieniać siebie, uczy samodzielności i otwartości. Pozwala doświadczać świata. Spotykać ludzi i poznawać nowe miejsca. Dostrzegać to, co piękne, aby rodziła się chęć do naśladowania, i zauważać problemy, aby doceniać to, co się ma w swoim kraju i domu. Taki wyjazd motywuje do dalszej pracy, do nauki języków obcych.

Magdalena Palembas, studentka I roku studiów magisterskich uzupełniających WSKSiM

drukuj