Orzeczenie rzeszowskiego sądu ewidentnie nieuczciwe!

Ks. prof. Paweł Bortkiewicz ocenia wyrok rzeszowskiego sądu, nakazujący obrońcom życia pozwanym przez Szpital Specjalistyczny Pro-Familia zaprzestanie naruszania dóbr osobistych powoda. Chodzi o nazwanie aborcji: zabójstwem dzieci nienarodzonych.

To jest bezsprzecznie skandaliczne orzeczenie i ręce opadają, bo nie można nawet poddać krytyce czegoś, co jest radykalnie, do cna, w samej swojej istocie łgarstwem, kłamstwem i oszustwem – trzeba to jasno powiedzieć. Może warto zwrócić uwagę na to orzeczenie sądu, które mówi o niezgodności z prawem. Trzeba powiedzieć, że obrońcy życia w tym i w innych wypadkach działają zgodnie z prawdą. Jeżeli rozmijają się z prawem, to tylko i wyłącznie dlatego, że to prawo rozmija się z prawdą, a zatem trzeba zmieniać prawo, a nie postawę ludzi, którzy bronią prawdy; nie można tej postawy karać. Wchodzimy tutaj w bardzo – tragicznie – ciekawe pole semantyczne, pole pewnych rewolucji semantycznych, które dokonują się w naszej rzeczywistości i – krótko mówiąc – oznaczają kryzys pojęć i związany z tym kryzys prawdy. Mówił o tym wielokrotnie św. Jan Paweł II.

Mamy kryzys pojęć w postaci manipulowania pojęciem człowieka. Człowiekiem dzisiaj się nie jest, człowiekiem się staje wg. zwolenników różnych koncepcji antropologicznych, które rzutują później na prawo. W myśl tego jestem więc człowiekiem dopiero po osiągnięciu pewnego progu. To dotyczy właśnie płodu – człowieka w okresie prenatalnym / natalnym, kiedy mówi się, że człowiekiem staje się po przekroczeniu np. progu świadomości.

Używa się bardzo specyficznych określeń, jak „terminacja ciąży”. W tym kontekście warto przywołać skandaliczne skądinąd wypowiedzi kierownika kliniki bielańskiej w kontekście tzw. sprawy prof. Chazana. Przed dokonaniem aborcji, zwolennicy aborcji tego chorego, upośledzonego dziecka mówili o „terminacji”, o „płodzie”, o „zdefektowanym płodzie”, który to płód można terminować, eliminować, usunąć. W momencie, kiedy dziecko się urodziło, zaczęto krytykować, że profesor Chazan „dopuścił się” na świat przyjścia tak straszliwie chorego dziecka. Przepraszam więc bardzo, ale rodzi się pytanie: o czym właściwie mówimy? Czy płód, który jest jeszcze tydzień przed narodzeniem nie jest jeszcze człowiekiem, a 3 sekundy po narodzeniu już nim jest? Przecież to godzi nie tyle w przykazanie nie zabijaj, co w racjonalność rozumu. To oczywiste, że obrońcy życia mają pełne prawo związane z prawdą o ludzkim życiu i prawdą o godności  człowieka, do mówienia o tym, że w akcie aborcji dokonuje się zabójstwo niewinnego człowieka. Pozwolę sobie tylko przypomnieć jedno zdanie, które bardzo mocno w swoim czasie poruszyło przeciwników życia, zwolenników kultury śmierci, a wypowiedział je Jan Paweł II.  Porównał on aborcję do holokaustu. Tutaj naprawdę od strony istotowej, od strony ludobójstwa, niszczenia ludzkiego życia nie ma żadnej różnicy. Nie ma żadnej różnicy istotowej, przedmiotowej. W jednym i drugim przypadku eksterminujemy, zabijamy, niszczymy ludzkie życie. Niewinne życie. Jest to rzeczywiście zabójstwo, nie można tego inaczej określić.

Sąd utajnił uzasadnienie wyroku. Trudno mi oczywiście przyjąć rolę rzecznika sądu, ale wydaje mi się po prostu, że (możemy spekulować na podstawie samego tego zdawkowego orzeczenia, jak i mechanizmu ukrycia orzeczenia, istoty tego orzeczenia, wyjaśnienia) sąd sam ma mimo wszystko jakąś świadomość tego, że staje po stronie mętnej, po stronie nieuczciwości, której nie da się obronić. To stawanie nie po stronie dobra ludzkiego życia, nie po stronie dobra wspólnego, ale po stronie zakłamania. Myślę, że ci sędziowie, mimo wszystko, mają gdzieś odrobinę przyzwoitości i racjonalności, która każe im po prostu powiedzieć gdzieś w głębi swoich sumień, że postąpili źle.  Trudno jest się do tego oficjalnie przyznać. Myślę zresztą, że podanie uzasadnienia byłoby rzeczą bardzo istotną, ponieważ pozwalałoby na analizę, na pokazanie tych rzeczywiście mętnych i nieprawdziwych „racji”, które leżą u podstaw takiego orzeczenia. Tu logika jest bardzo prosta – mamy do czynienia z człowiekiem. Odebranie tego życia człowiekowi jest zabójstwem. Nie można tego inaczej określić. Byłbym bardzo ciekaw, gdyby sędziowie zechcieli podać do informacji, dlaczego ich zdaniem człowiek poczęty nie jest człowiekiem (w takim razie kim jest?). Druga sprawa – dlaczego odebranie życia temu człowiekowi nie jest zabójstwem? To ciekawe informacje, ale wskazujące albo na niezdolność racjonalnego oglądu rzeczywistości, albo na totalną nieuczciwość. Jedno i drugie powinno wykluczać z spełnienia takiej roli, jaką jest rola sędziego.

Sama rozprawa także odbywała się za zamkniętymi drzwiami, nie przesłuchano świadków żadnej ze stron. Dopiero po interwencji przedstawicieli mediów przewodnicząca sędzia Magdalena Kocój zgodziła się na wpuszczenie na salę mediów i zebranych tam osób na odczytanie wyroku, ale już nie uzasadnienia. Sąd zezwolił też na utrwalenie jego ogłoszenia za pomocą obrazu i dźwięku, jednak z wyłączeniem wizerunku sądu. Chciałoby się powiedzieć, że dba o swój wizerunek. Niezależnie od tych manipulacji medialnych, oblicze pani sędzi, jak i oblicza członków zespołu sędziowskiego stały się tutaj niestety tragicznie jawne i to w sensie jak najbardziej negatywnym. Nic tu nie można dodać, poza tym, że jest to ewidentna nieuczciwość, ewidentne przekłamanie.

RIRM

drukuj