Argentyńskie problemy

Jakie skojarzenia wywołuje u przeciętnego Polaka Argentyna, ojczyzna nowego Papieża Franciszka? Wydaje się, że przede wszystkim futbolowe, Lionel Messi, Diego Armando Maradona, Mario Kempes i cała plejada innych gwiazd światowego futbolu to przecież Argentyńczycy. Rozpoznawalnym „produktem” eksportowym argentyńskiej kultury jest z pewnością tango. Wielu z nas słyszało o kryzysie finansowym, jaki przed kilkoma laty pogrążył to latynoamerykańskie państwo, i o brutalnych dyktaturach wojskowych. Niektórzy z pewnością pamiętają słynną polityczną dynastię Peronów. Są też miłośnicy yerba mate. Jaka jest więc współczesna Argentyna? Z jakiego rodzaju problemami się boryka? Dlaczego wciąż nie może znaleźć drogi prowadzącej ku politycznej, społecznej i gospodarczej stabilizacji? I wreszcie, jakie stanowisko wobec argentyńskiego kryzysu (zwłaszcza bankructwa państwa) zajmował ks. kard. Jorge Mario Bergoglio, pełniący w latach 2005-2011 godność przewodniczącego Konferencji Episkopatu Argentyny?

Hiszpanie a Argentyna

Zanim spróbujemy udzielić odpowiedzi na postawione pytania, słów kilka chcielibyśmy poświęcić na historyczny kontekst współczesnych wydarzeń. Obszary dzisiejszej Argentyny były kolonizowane przez Hiszpanów od 1516 roku. 20 lat później jeden z konkwistadorów, Pedro de Mendoza, założył miasto Przenajświętszej Trójcy i port Marii Panny od Pomyślnego Wiatru (Ciudad de La Santísima Trinidad y Puerto de Santa María del Buen Ayre), znane później jako Buenos Aires. Przez trzy stulecia tereny te, najpierw w ramach wicekrólestwa Peru, a następnie wicekrólestwa la Platy, wchodziły w skład imperium hiszpańskiego. W początkach XIX wieku (1810) wybuchło tu powstanie Kreolów zakończone proklamacją niepodległości Zjednoczonych Prowincji La Plata (dzisiejsza Argentyna, Boliwia, Paragwaj i Urugwaj), z tymczasową stolicą w Buenos Aires (1818). W latach 1822-1825 struktura ta rozpadła się, dając początek czterem nowym państwom. Stopniowo Argentyna budowała zręby swego niezależnego bytu, powstawały instytucje, kształtowały się granice. Silne konflikty społeczne przyniosły jednak niestabilność polityczną i tendencje separatystyczne, zwłaszcza w okresie krwawej dyktatury Juana Manuela de Rosas (1835-1852). Dopiero w czasie rządów kolejnego dyktatora Bartolomé Mitré (1860-1868) udało się ustabilizować sytuację wewnętrzną i umocnić struktury państwa. Druga połowa XIX i początki XX wieku to czas rozwoju gospodarczego opartego na eksporcie produktów rolnych, industrializacji i urbanizacji kraju, wielkim napływie emigrantów z Europy (w tym z ziem polskich). Sytuacja Argentyny pogorszyła się jednak w okresie światowego kryzysu gospodarczego (1929-1933). Narastające problemy społeczne doprowadziły do kolejnych przesileń politycznych oraz interwencji armii, która w następstwie zamachu stanu José Urribu (1930) przejęła władzę. W okresie II wojny światowej Argentyna zachowywała neutralność, choć sympatie społeczeństwa kierowały się raczej w stronę państw Osi. Nową epokę w dziejach kraju zapoczątkowały wybory z 1946 roku, w wyniku których prezydentem został Juan Perón, a jego Partia Pracy zdobyła większość w obu izbach parlamentu. Przez kilkadziesiąt następnych lat to właśnie Perón i jego kolejne żony (Eva Duarte oraz Isabel Martínez) odgrywali ogromną rolę na scenie politycznej Argentyny.

Rozwarstwienie

Argentyna przełomu XX i XXI wieku to wciąż państwo dalekie od stabilności politycznej. Podstawowe przyczyny tego stanu rzeczy tkwią – jak się wydaje – w problemach społecznych i modelu gospodarczym kraju. Znaczące rozwarstwienie, nierówności, słabość klasy średniej, ubóstwo znacznych grup to najbardziej widoczne symptomy choroby, jaka wciąż toczy argentyńskie społeczeństwo.

Jaką postawę wobec tych problemów prezentował argentyński Kościół, a zwłaszcza obecny Papież Franciszek? Z racji zajmowanego stanowiska to właśnie ks. kard. Bergoglio był jednym z najważniejszych świadków głębokiego konfliktu na linii Kościół katolicki – ruch peronistowski. Przyczyny atakowania dotychczasowego przewodniczącego Konferencji Episkopatu przez rządzący w Argentynie klan Kirchnerów tkwią w wydarzeniach sprzed kilkudziesięciu lat. 16 czerwca 1955 roku, w reakcji na nieudaną próbę zamachu stanu przeciwko prezydentowi Perónowi, jego najbardziej zagorzali zwolennicy spalili kilka kościołów w Buenos Aires.

Oligarchiczny nepotyzm

Nie ulega wątpliwości, że istnieje oczywista analogia pomiędzy procesami zachodzącymi w latach pięćdziesiątych XX wieku i wydarzeniami współczesnymi, pomiędzy Juanem Perónem i jego trzecią żoną Marią Estelą a Nestorem i Cristiną Kirchnerami. Cała czwórka sprawowała urząd prezydenta Argentyny: żona Juana Peróna, znana bardziej jako Isabelita, po śmierci swego męża w roku 1974, a Cristina de Kirchner wobec konstytucyjnej wykładni uniemożliwiającej Nestorowi ponowne sprawowanie mandatu.

To swoiste powtórzenie modelu oligarchicznego nepotyzmu w kręgach peronistowskich wzbudziło ogromne zaniepokojenie w okresie, gdy ks. kard. Bergoglio kierował Kościołem argentyńskim. Na przykład jego niedawny protest wobec działań prezydent Cristiny de Kirchner, która doprowadziła do legalizacji związków homoseksualnych, posiada swój oczywisty precedens w walce, jaką podjął Kościół w latach pięćdziesiątych XX wieku w związku z próbą legalizacji prostytucji przez rząd Peróna. Napięcia wywoływane przez liderów ruchu peronistycznego utrzymywały się przez cały ten czas i miały podważać nauczanie Kościoła. Jednym z istotnych czynników prowokujących zadrażnienia było rosnące znaczenie sił antyklerykalnych i masońskich w otoczeniu prezydenta. Obecność elementów totalitarnych i demagogii w ruchu peronistowskim i kirchnerowskim przyczyniła się do tego, że dotychczasowy przewodniczący Konferencji Episkopatu Argentyny przeciwstawił się populizmowi charakteryzującemu linię polityczną małżeństwa Kirchnerów. Formułowane przez ks. kard. Bergoglio zarzuty dotyczące braku zainteresowania rządzących najuboższymi warstwami społeczeństwa stanowiły najbardziej odważną i celną krytykę argentyńskiej rzeczywistości.

Antykościelna demagogia

Peronizm to pełna demagogii ideologia władzy, która ewoluowała u swych źródeł od swoistego konserwatyzmu (przypomnijmy, że pierwsze dojście do władzy generała Peróna, w 1946 roku, było początkowo przyjęte z radością przez szerokie sektory katolickie), w kierunku postulatów nasyconych populizmem tak cenionym obecnie przez inne społeczeństwa latynoamerykańskie, jak Wenezuela Hugo Cháveza czy Boliwia Evo Moralesa. Z tego powodu nawet mitologizowana postać drugiej żony prezydenta, Evity Perón, do której dziś upodabnia się do pewnego stopnia Cristina de Kirchner, stała się uciążliwa dla Kościoła. Wynika to oczywiście nie z powodu jej aktywnego udziału w przedsięwzięciach charytatywnych, ale z antyklerykalnej wymowy jej działalności społecznej. Ta praktyka nieustannego „grillowania” hierarchii katolickiej ujawniła się z całą wyrazistością, kiedy prezydent Argentyny, tuż przed zwołaniem konklawe, które zakończyło się wyborem Franciszka, stwierdziła w ironicznym tonie, że w dniu, kiedy Kościół zdecydowałby się na wybór papieżycy, to właśnie ona zostałaby wybrana. Elekcję swego rodaka na Stolicę Piotrową przyjęła bardzo chłodno, komunikując ten fakt na… Twitterze.

Klientelistyczna władza

Podstawą wnikliwej krytyki obecnej elity politycznej ze strony ks. kard. Bergoglio było przekonanie, że kirchneryzm zbudował skorumpowaną, opartą na klientelizmie strukturę władzy, która karmiła swoje społeczne zaplecze populistyczną retoryką. W ten sposób, na przykład, nacjonalizacja przedsiębiorstw z kapitałem zagranicznym (choćby hiszpańskiego koncernu naftowego Repsol) czy konfiskata drukowanych za granicą, na zlecenie argentyńskich wydawców, książek zostały przedstawione jako polityczny sukces. Tymczasem tego rodzaju działania spowodowały jedynie ucieczkę obcych inwestorów, a zadłużenie zewnętrzne doprowadziło praktycznie do bankructwa państwa w 2002 roku. To z kolei wywołało gigantyczną inflację (zdaniem rządu na poziomie 10 proc., a według ocen zewnętrznych 25 proc. rocznie), która osłabiła możliwości nabywcze najsłabszych grup społecznych.

W kontekście doświadczeń przeszłości oraz wyzwań, jakie niesie przyszłość, warto podkreślić i docenić zdolność Ojca Świętego Franciszka do działania w różnych uwarunkowaniach i sytuacjach. Wybór Papieża Polaka, jak wiemy, zapoczątkował upadek komunizmu. Można oczekiwać, że Papież Argentyńczyk zainicjuje nowe jakościowo procesy w Ameryce Łacińskiej, które ustabilizują ten kontynent, wyzwolą w społeczeństwach i narodach nowe siły zdolne do zapewnienia pokoju, sprawiedliwości i rozwoju.

drukuj