„Spróbuj pomyśleć”

Audio MP3
Pobierz

Szczęść Boże!

Kto wierzy w Boga, ten nie może zaprzeczać istnieniu szatana. Kto ma nadzieję na zbawienie, ten musi znać drogowskaz wyraźnie pokazujący drogę ku zbawieniu. W przeciwnym razie wybierze trasę fałszywą, zrazu autostradę, która pod koniec życia skończy się na manowcach. Szatan, mistrz stwarzania pozorów prawdy, jak diabeł święconej wody unika konfrontacji swoich obietnic z dowodami na zawarty w nich fałsz. Prawdę zagaduje, mnoży narracyjne sztuczki, odwraca uwagę, chaotyczną argumentacją gwałci porządek i logikę wywodu, walczy o każdą chwilę swojej dominacji. Ale tylko wtedy, kiedy oszukany człowiek może jeszcze zawrócić z drogi wskazanej przez szatana. Kiedy jest już za późno, szatan powie „no cóż, trudno, tak wyszło, okoliczności się zmieniły, nic się nie stało, człowieku, nic się nie stało, a w końcu to był twój wybór, sam tego chciałeś, człowieku”.

Szatan nie musi się już wysilać, kiedy człowiekowi nie pozostaje nic więcej niż zapłakać nad swoją nędzą spowodowaną bezrefleksyjnym zaufaniem do szatana. Na szczęście, królestwo Chrystusowe nie z tego świata i nawet dobremu łotrowi w ostatniej chwili udało się uciec spod władzy zła. Pewnie ów łotr wolałby uniknąć hańbiącej męki za grzeszne, karalne uczynki, zawrócić z drogi, która go doprowadziła na miejsce kaźni, ale było już za późno. Szatan zawiódł go na tej ziemi, ale ukrzyżowany Chrystus w ostatniej chwili uratował łotra na wieczność. Można by stąd wysnuć przekonanie, że będąc łotrem posłusznym szatanowi przez całe życie, człowiek i tak uniknie zasłużonej kary o ile, zanim wyda ostatnie tchnienie, zdąży poprosić Boga litość. Tego rodzaju strategia życiowa wcale nie jest rzadkością skoro znalazła swoje odzwierciedlenie w mądrości ludowej „jak trwoga, to do Boga”. Ograniczony terminem pobytu ciężar czyśćca w zderzeniu z nieskończonym w czasie potępieniem w piekle wydaje się karą zbyt małą za wygody życia wprawdzie zgodnego z wolą szatana, ale zakończonego wyrachowanym wykorzystaniem Boskiego miłosierdzia. Bóg chrześcijan wolnej woli niczym nie ogranicza, rozlicza ich sprawiedliwie dopiero po śmierci. Samoobronę przed ziemskimi skutkami czyjegoś grzechu pozostawia ludziom.

Ponieważ grzech śmiertelny z reguły uderza w otoczenie grzesznika, niszczy życie innych ludzi w każdej skali, od najbliższych w rodzinie czy sąsiedztwie, po każdego z mieszkańców globalnej wioski, to w żadnym przypadku nie jest sprawą prywatną kogoś, kto twierdzi, że grzeszy na własny rachunek, a w rzeczywistości zabija, okrada, krzywdzi innego człowieka lub wiele, bardzo wiele innych osób. To rozumieją muzułmanie i z tego powodu sury Koranu dla ponad miliarda wyznawców stanowią drogowskaz dosłowny i niepodważalny nie tylko w życiu religijnym, ale i społecznym. Pomiędzy tym co jest dozwolone – halal, a zakazane – haram, nie ma miejsca na szarą strefę dowolnej interpretacji zależnej od okoliczności, indywidualnych lub nawet zbiorowych pomysłów wynikających z doraźnych potrzeb czy aktualnych nastrojów. Dzięki temu społeczeństwa muzułmańskie wykazują się wysokim poziomem religijności i wynikającym z niej przestrzeganiem norm moralnych, a jeśli te zostały skodyfikowane – także prawnych określonych przez posłańca Boga, Mahometa (pokój z Nim). Dzięki temu muzułmanie mogą żyć i przeżyć w skrajnie trudnych warunkach klimatycznych, na jałowej, jeśli nie pustynnej ziemi, bez wody, w niszczącym wszystko upale. Potrafią modlić się pięć razy dziennie w niełatwych pozycjach modlitewnych, przestrzegać uciążliwego postu, z wielkim poświęceniem pielgrzymować do Mekki, zapamiętywać wersety Koranu, nawet nie znając arabskiego, płodzić i wychowywać bardzo liczne potomstwo, a na starość korzystać z jego opieki. Potrafią ochronić słabych przed krzywdą, otoczyć potrzebujących opieką, lichwa jest zakazana, a jałmużna jest dla nich jednym z podstawowych nakazów religijnych. W obronie swoich wartości są tak silnie zdeterminowani, że przywiązanie do islamu częściej nazywane jest fanatyzmem niż fundamentalizmem, co w zastosowaniu do spraw narodowych, np. polskich, jest taką samą pułapką semantyczną jak nazywanie szowinizmem nacjonalizmu. Muzułmanom oczernianie nie przeszkadza, ziemię zaludniają zgodnie z nakazem Księgi Rodzaju, a w tym samym czasie Polacy obrzucani błotem za rzekomy katolicki fanatyzm i polski szowinizm są narodem wymierającym, pomimo zajmowania sporego kawałka ziemi o najlepszych do wyobrażenia warunkach geograficznych. Geopolitykę pomijam, bywają gorsze. Katolicki fundamentalizm zamiast być naszą ostoją i szansą na przetrwanie, jako katolicki ornamentalizm staje się przysłowiową matką boską w klapie, kwiatkiem do kożucha przykrywającego prawdę o dzietności Polaków na tle innych narodów europejskich, o odwadze w obronie swoich wartości i podstawowych wolności. W imię Allaha muzułmanie dokonali wielkich podbojów terytorialnych, które w przełomowym momencie historii zastopowali pod Wiedniem polscy katolicy pod wodzą Jana III Sobieskiego. W imię Boga teutońscy Krzyżacy, nie poradziwszy sobie z podbojem Polski, tak długo wyrzynali Bałtów, aż polscy katolicy argumentacją Pawła Włodkowica, poświęceniem naszej młodziutkiej królowej i siłą miecza naszego rycerstwa położyli temu kres. Z perspektywy przykazania miłości bliźniego zarówno historyczny, jak i obecny dżihad, a także pseudochrześcijańskie podboje kulturowe w wykonaniu choćby europejskiej chadecji zdominowanej przez Niemców trzeba uznać za przemoc wołającą o pomstę do nieba. A mimo to trwają, przynoszą coraz to nowe ofiary ciał i dusz, w liczbach bezwzględnych przekraczające straty sprzed zapoczątkowanej w XIX wieku rewolucji higienicznej, która dała gwałtowny przyrost ludności świata. Reżyserowane i nagłaśniane przez szatana antyludzkie i samej istocie bezbożne przejawy fałszywego chrześcijaństwa i fałszyweg islamu nie mogą przysłonić dobra, jakie religia wnosi w życie każdego człowieka, jego rodziny i narodu. Jak to więc się dzieje, że Polacy od tysiąca lat niezmiennie i skutecznie przekonywani przez Opatrzność, iż katolicki fundamentalizm im się po postu opłaca, dlatego że pozwala przeżyć, ulegają szatańskim namowom i manipulacjom, tchórzą, rejterują z pola walki o Polskę, nie bronią pospołu wspólnych interesów, wolności wypowiedzi i religii oraz innych warunków życia na poziomie minimum cywilizacji, którą budowaliśmy sami.

Może przyspieszający gwałtownie program wywłaszczenia narodowego uruchomi patriotyczną solidarność tych, którzy tak niedawno przyglądali się obojętnie rujnowaniu kredytobiorców poprzez ruchome stopy procentowe, likwidacji milionów miejsc pracy, a obecnie biadolą, że za pomocą iście okupacyjnej legislacji wprowadzane są drakońskie kary za banalne naruszenia przepisów tak skonstruowanych, aby każdy nolens volens wpadł w nastawione sidła i wykupił się z więzienia za ciężkie pieniądze, bądź oddał cały majątek. Czas na refleksję. Sprzyja jej okres kanikuły. Podczas wakacyjnych peregrynacji warto przyjrzeć się prostym regułom, które innym pozwoliły uniknąć losu wykorzenionych drzew. Życzę wszystkim, aby po wakacjach mieli dokąd wrócić.


Z Panem Bogiem
dr Zbigniew Hałat
drukuj