Myśląc Ojczyzna – red. Stanisław Michalkiewicz

 

Audio MP3

Pobierz

Bolek ciągnie Salon na dno

Szanowni Państwo!

Przekazanie przez panią Marię Kiszczakową Instytutowi Pamięci Narodowej sześciu pakietów dokumentów uruchomiło proces, który już pociąga za sobą różne konsekwencje, a może pociągnąć wiele następnych. Jak dotąd dowiedzieliśmy się, że w domowym archiwum generała Kiszczaka znajdowała się teczka personalna tajnego współpracownika o pseudonimie „Bolek”, oraz teczka pracy tego agenta, którym według wszelkich znaków był były prezydent naszego nieszczęśliwego kraju Lech Wałęsa. Lech Wałęsa swoim zwyczajem nie tylko wszystkiemu zaprzeczył, ale w dodatku zaprezentował całkiem nową „koncepcję”, że owszem, podpisał to i owo, a nawet to i owo napisał – ale uczynił to zdjęty litością, na prośbę tajemniczego nieznajomego, którego tożsamości na razie ujawnić nie może. Zawsze mówiłem, że kto słucha Lecha Wałęsy, ten sam sobie szkodzi – i właśnie teraz potwierdziło się to w całej rozciągłości. Oto Salon, który stanął murem za Lechem Wałęsą i uchwalił, że w nic nie wierzy, został tą nową „koncepcją” nieprzyjemnie zaskoczony. Bo jakże tu w nic nie wierzyć, kiedy Lech Wałęsa właśnie powiedział, że jednak podpisał? Z litości, czy nie z litości – ale podpisał? Dlatego zirytowana do żywego pani redaktor Karolina Korwin-Piotrowska nie wytrzymała i poradziła Lechowi Wałęsie, żeby już nic nie kombinował z żadnymi „koncepcjami”, tylko siedział cicho.

Dlaczego Salon, z  autorytetami moralnymi na czele, stanął murem za Lechem Wałęsą i uchwalił, że w nic nie wierzy? Ano dlatego, że w sześciu pakietach, które pani Maria Kiszczakowa przekazała IPN-owi dokumenty dotyczące Lecha Wałęsy są zaledwie czubkiem góry lodowej. Generał Czesław Kiszczak na pewno nie trzymał w domu makulatury, tylko najbardziej wartościowe cymelia, więc wyobrażam sobie, jak autorytety moralne budzą się w środku nocy zlane zimnym potem i z kołaczącym sercem zachodzą w głowę, co też wkrótce może wyjść na światło dzienne. Z gmachu zbudowanego na tak zwanych legendach nie można wyjąć żadnego kamienia, a zwłaszcza – kamienia węgielnego, bo wszystko zacznie się walić.  Warto zwrócić uwagę, że generał Kiszczak nie miał żadnego powodu, by szczególnie wyróżniać jakąś polityczną opcję, toteż rewelacje mogą przebiegać ponad aktualnymi podziałami i ciąć po obydwu skrzydłach.

Zwraca też uwagę ostentacja, z jaką pani Maria Kiszczakowa przekazała zbiory generała IPN-owi. Być może mąż przed śmiercią poradził jej, by się zbiorów pozbyła, ale nie po cichu, tylko właśnie z ostentacją, żeby cała Polska widziała, że już niczego w domu nie ma i nie ma po co się do niej fatygować. W przeciwnym razie mógłby ja spotkać taki sam los, jak Alicję i Piotra Jaroszewiczów, którzy przed zamordowaniem byli przez nieznanych sprawców torturowani. Któż takie rzeczy mógł wiedzieć lepiej od generała Kiszczaka? Zatem nic dziwnego, że wdowa postąpiła zgodnie z instrukcją.

Ujawnienie opinii publicznej całej zawartości archiwum generała Kiszczaka może sprawić, że wszystkie legendy, łącznie z mitem założycielskim III Rzeczypospolitej, zaczną się pruć, niczym tkanina Penelopy. Wprawdzie Muzeum Historii Żydów Polskich mogłoby naszemu mniej wartościowemu narodowi tubylczemu sprokurować nową wersję historii, z wieloma legendami, nawet ciekawszymi od tej o Krakusie i Wandzie, co to nie chciała Niemca, czy o Piaście kołodzieju, ale czy opinia publiczna by w to uwierzyła? To nie jest wcale takie pewne, więc nie można wykluczyć, że przekazanie przez panią Marię Kiszczakową do IPN sześciu pakietów dokumentów może przyspieszyć starania o zewnętrzną interwencję w Polsce – oczywiście w obronie demokracji i praworządności. Salon przekonał się, że nie ma już na co czekać, że trzeba jak najszybciej i za wszelką cenę wysadzić w powietrze obecny rząd po to, by następny, w ramach poszerzania wolności słowa, wprowadził surowe kary za podważanie legendy Lecha Wałęsy, Adama Michnika, Jacka Kuronia, Bronisława Geremka i innych legendarnych postaci drobniejszego płazu. Na straży zatwierdzonej wersji najnowszej historii naszego nieszczęśliwego kraju stanie niezależna prokuratura i niezawisłe sądy, bo wiadomo przecież, że nic tak nie gorszy, jak prawda.

Mówił Stanisław Michalkiewicz

drukuj