Myśląc Ojczyzna

Audio MP3
Pobierz

Łajdacy się obrazili

Szanowni Państwo!

Spotykając się z Państwem ponownie na antenie Radia Maryja po wakacyjnej przerwie, zacznę od przypomnienia spostrzeżenia Stefana Kisielewskiego, że „nic tak nie gorszy, jak prawda”.  O trafności tego spostrzeżenia mogliśmy przekonać się podczas pierwszego czytania w Sejmie obywatelskiego projektu ustawy, przewidującego zakaz tak zwanej aborcji eugenicznej, czyli mówiąc po ludzku –  zakaz zabijania dzieci przed urodzeniem pod pretekstem, że są nieuleczalnie chore.

 Prezentująca projekt w imieniu prawie pół miliona sygnatariuszy pani Kaja Godek, była bardzo dobrze merytorycznie przygotowana i mówiąc o dotychczasowej praktyce, nazywała rzecz po imieniu, to znaczy – mówiła o zabijaniu dzieci. To właśnie wzbudziło wściekłość zwolenników zabijania dzieci, którzy nie znoszą, gdy ktoś mówi im prawdę w oczy. Ale powiedzmy sobie szczerze – czy jakikolwiek łajdak lubi, jak ktoś nazywa go łajdakiem? Jasne, że nie lubi i natychmiast się obraża, podnosząc modny dzisiaj zarzut „mowy nienawiści”. Nawiasem mówiąc, pan prokurator generalny Andrzej Seremet zainicjował właśnie szkolenie prokuratorów w tropieniu i zwalczaniu „mowy nienawiści”. O co konkretnie tu może chodzić, mogliśmy się przekonać choćby na podstawie tego, co się działo w Sejmie. Nie ulega wątpliwości, że za „mowę nienawiści” będzie uznane wszystko, co nie spodoba się szubrawcom, łajdakom, czy złodziejom. Bo nic tak nie gorszy, jak prawda, – zatem szubrawcy, łajdacy i złodzieje bardzo nie lubią przypominania, że są szubrawcami, łajdakami i złodziejami. Dlatego właśnie pan prokurator Seremet kazał szkolić prokuratorów, a pani Ewa Kopacz, sejmowa marszalica, zakazała pani Kai Godek używania określenia: „zabijanie dzieci”.

 Ta decyzja pani Kopacz pokazuje, jak państwo nasze się faszyzuje. Faszyzm, bowiem nie polega na tym, że ktoś nie lubi Żydów, czy że podnosi rękę w rzymskim pozdrowieniu. Faszyzm polega na przekonaniu, że państwu wszystko wolno, na przykład, – że wolno dyktować obywatelowi, jakich określeń wolno mu używać, a jakich nie. Pani Ewa Kopacz prawdopodobnie tak właśnie myśli, bo taki rozkaz pani Kai Godek wydała.  Jestem pewien, że nie zdaje sobie sprawy, że przykłada w ten sposób  rękę do faszyzacji państwa, ale to nie zmienia faktu, że tę rękę przykłada. Molierowski pan Jourdain też nie zdawał sobie sprawy, że mówi prozą, a przecież mówił.

 Jak wiadomo, obywatelski projekt został przez sejmową większość odrzucony, między innymi w imię kompromisu. Ale w sprawach etycznych kompromisy nie popłacają, bo gdyby było inaczej, to przecież można by zawrzeć kompromis, że w dni parzyste można dzieci mordować, a w dni nieparzyste – nie można. W związku z tym chciałbym przypomnieć napisany przeze mnie projekt ustawy zakazującej zabijania dzieci przed ich urodzeniem. Miał on nie tylko tę zaletę, że nie był kompromisowy, ale również i tę, że był bardzo krótki. Składał się mianowicie z jednego  zdania – dodatkowego paragrafu do art. 148 kodeksu karnego, który zabrania zabijania ludzi i brzmiał następująco: W razie zabójstwa dziecka jeszcze nieurodzonego sąd może podżegacza uwolnić od kary.

Zaletą tego projektu było to, że stawiał sprawę jasno: pozbawienie życia dziecka przed jego urodzeniem jest zabójstwem człowieka. Zwracam uwagę, że ustawodawstwo Unii Europejskiej oraz krajów przyłączonych do Rzeszy oparte jest na semantycznej sztuczce, że dziecko przed urodzeniem nie jest człowiekiem, tylko „płodem”. Gdyby nie ta semantyczna sztuczka, trzeba by wszystkie „prawa człowieka” rozciągnąć również na dzieci w okresie prenatalnym.

Kolejną zaletą mego projektu było zagrożenie sprawcy zabójstwa dziecka przed jego urodzeniem tak, jak za zwykłe zabójstwo, a więc – do dożywotniego więzienia włącznie. Chodzi tu oczywiście o lekarzy, którzy są bezpośrednimi sprawcami zabójstwa.  Matka dziecka tylko ich zachęca, zatem z punktu widzenia prawnego jest „podżegaczem”. Kodeks karny stanowi wprawdzie, że podżegacz podlega takiemu samemu zagrożeniu karą, jak sprawca, ale mogą przecież zdarzać się sytuacje wyjątkowe, kiedy matka dziecka znajduje się w położeniu, jak to się mówi, „bez wyjścia”. Kodeks wszystkich takich sytuacji nie przewidzi, a zresztą nie ma takiej potrzeby, bo ocenę każdego indywidualnego przypadku można przecież pozostawić sądowi. Ten nie mógłby takiego „podżegacza” uniewinnić, bo zabójstwo jest zabójstwem, – ale mógłby uwolnić go od kary. Szkoda, że wtedy nikt tego projektu nie poparł, ale zawsze przecież można do niego wrócić, zwłaszcza, gdy w Sejmie będzie już mniej szubrawców i łajdaków, – bo jacyś zawsze będą.

Mówił Stanisław Michalkiewicz

drukuj