Myśląc Ojczyzna

Audio MP3

Pobierz

Szczęść Boże!

26 maja, w Dzień Matki, odbędą się wybory do unijnego parlamentu. Według przydziału traktatowego Polska może wybrać swych 52 przedstawicieli, spośród wszystkich 751. Trzeba jednak pamiętać, że unijny parlament tylko z nazwy przypomina parlament tradycyjny, jak np. polski Sejm. Jest specyficzną, nigdzie w świecie demokratycznym niespotykaną konstrukcją polityczno-prawną. W istocie swej i genezie europejski parlament nie miał być żadnym unijnym, decyzyjnym suwerenem, lecz od początku funkcjonował jako myląca „przykrywka” dla tzw. deficytu demokracji w Unii Europejskiej. Miał być, i jest, wentylem na bunty obywateli państw członkowskich, wobec dyktatu unijnych decydentów politycznych i biurokracji. Jest wentylem, ale bez uprawnień jakie mają prawdziwe parlamenty w poszczególnych państwach.

W miarę rosnącego niezadowolenia mieszkańców państw członkowskich Unii Europejskiej od lat 90-tych zaczęto systematycznie zwiększać kompetencje unijnego parlamentu, wciąż jednak niezbyt wielkie, a głównie opiniodawczo-doradcze. Dziś parlament w ramach samodzielnych, własnych uprawnień może: podejmować decyzję o rozszerzeniu Unii Europejskiej, wybiera przewodniczącego Komisji Europejskiej, zatwierdza jej skład, może uchwalić wotum nieufności do Komisji Europejskiej, czyli do swego rodzaju unijnego rządu. Parlament Europejski udziela absolutorium z wykonania budżetu UE, rozpatruje petycje, uchwala swe stanowiska i opinie w różnych sprawach. Ale Parlament Europejski nie wykonuje podstawowej dla parlamentów narodowych funkcji, tj. funkcji prawodawczej. I nie może samodzielnie, jak tradycyjne parlamenty narodowe, uchwalać prawa dla Unii Europejskiej. Tę funkcję zachowały dla siebie i wciąż ją w praktyce rozszerzają organy urzędnicze i polityczne UE, tj. Komisja Europejska i Rada Europejska. Mimo to Parlament Europejski stanowi silny organ nacisku na unijną biurokrację, jest miejscem, gdzie głośno można przedstawiać pewne istotne problemy.

Dotychczas w PE przeważali przedstawiciele środowisk lewicowo-liberalnych, lewackich i postkomunistycznych. Reprezentanci prądów konserwatywnych, rzeczywiście chrześcijańskich czy narodowych, którzy zawsze przejawiali duże zainteresowanie sprawami swych państw, a nie wdrażaniem w Europie lewackich ideologii tzw. genderowych i równościowych, byli w Parlamencie Europejskim zawsze w mniejszości. Mieli zbyt małą siłę, by blokować różne nieuczciwe rozwiązania gospodarcze i antycywilizacyjne, chore pomysły obyczajowe, z których UE słynie. Ta natrętna, unijna, lewacka propaganda obyczajowych rewolucji wymierzona w państwa narodowe, rodzinę, w małżeństwo, w godność kobiety i mężczyzny, od dawna budzi sprzeciw mieszkańców Europy. Podobnie jak wykorzystywanie przez Niemcy i Francję struktur Unii Europejskiej do gospodarczej przemocy wobec innych słabszych państw członkowskich. Wielka Brytania podjęła w efekcie decyzję o wyjściu z tak nieuczciwych reguł, tym bardziej realizowanych z naruszeniem zasady równości i uczciwej konkurencji.

Polska wraz z innymi państwami członkowskimi – jak Węgry, Czechy czy Włochy, wybrały inną drogę naprawy idei unijnej. Naprawa opłaca się, gdyż ewentualnie pozwoli choć trochę cofnąć się do korzeni tej europejskiej organizacji współpracy gospodarczej. Kilka państw członkowskich podjęło próbę porozumienia się dla wspólnej naprawy i reformy unijnego mechanizmu. Część państw, w tym Polska, zamierzają – po ewentualnej wygranej – blokować dalsze podążanie UE w kierunku jednolitego państwa europejskiego będącego pod polityczno-gospodarczym zarządem niemiecko-francuskim. Część państw członkowskich, w tym Polska, Węgry, Czechy, a także Włochy, będą starały się o reformowanie Unii tak, by ponownie stała się organizacją suwerennych państw narodowych, których tożsamość kulturowa, obyczajowa i suwerenność gospodarcza są szanowane.

Przedstawiciele Polski w Unii Europejskiej – w większości PO, SLD, PSL, którzy właśnie kończą swoje pięcioletnie kadencje w tym organie, nie dbali o ochronę interesów Polski i Polaków. Myślą przewodnią eurodeputowanych z PO, PSL czy SLD było tzw. płynięcie w głównym nurcie unijnym, któremu kierunek nadawały – i ciągle nadają – Niemcy. Dlatego zbliżające się wybory do unijnego parlamentu są tak bardzo ważna dla nas Polaków. Musimy iść na te wybory i wybrać ludzi, którzy będę reprezentować i bronić Polskę i nas Polaków, a nie obce i wrogie nam państwa, przed urzędniczymi, zewnętrznymi atakami. Nie wolno nam wybierać ludzi z PO, PSL i SLD itp., którzy wyspecjalizowali się w hańbie zdrady swej Ojczyzny, w donoszeniu na próby reformy w Polsce, na działania prospołeczne wobec Polaków, na działania zwiększające nasze bezpieczeństwo. Nie wolno nam już wybierać tych, którzy pokazali się od najgorszej strony żądając i żebrząc wprost o jak najsurowsze sankcje wobec Polski. I to tylko dlatego, że nienawidzą Polski i Polaków, którzy w demokratycznych wyborach w 2015 roku odsunęli ich od władzy.

Proszę Państwa, wiem, że sprawy europejskie nie dotyczą naszych spraw codziennych, ale udział Państwa w tych wyborach i wybór reprezentantów Prawa i Sprawiedliwości jest konieczny, by zabezpieczyć w naszej Ojczyźnie pewną ochronę przez zewnętrznymi atakami, by neutralizować agresję zewnętrzną, której celem jest uniemożliwienie Polsce reform. Udział w wyborach do Parlamentu Europejskiego jest naszym obowiązkiem, obywatelskim i patriotycznym! W ten sposób możemy pomóc w utworzeniu zewnętrznej osłony Polski i naszych reform.

Szczęść Boże!

drukuj