Myśląc Ojczyzna

Audio MP3

Pobierz

Felieton prof. Krystyny Pawłowicz Posła na Sejm RP Radio Maryja –

21 lutego 2019 r.

 

Szczęść Boże!

Kilka dni temu pożegnaliśmy premiera Jan Olszewskiego – rzeczywiście pierwszego, niekomunistycznego premiera i rzeczywiście pierwszego niekomunistycznego rządu polskiego po II wojnie światowej. Nie zasiadali w nim już generałowie SB i ludowego wojska polsko-sowieckiego, rząd tworzyli ludzie, których celem było zapoczątkowanie odbudowy naprawdę wolnej od Sowietów i względnie suwerennej Polski. Ten pierwszy rzeczywiście polski i realizujący polskie interesy rząd został szybko obalony przy pomocy współpracowników tajnych służb PRL-owskich, którzy bronili się nie tyle przed ujawnieniem ich agenturalnej przeszłości przez sejmową uchwałę o lustracji, ile bronili za wszelką cenę pozostania na terenie Polski rosyjskich wojsk. Premier J. Olszewski swym szyfrogramem do będącego już z wizytą w Moskwie Lecha Wałęsy – ówczesnego polskiego prezydenta – zablokował umowę, którą Lech Wałęsa chciał z Rosją podpisać, która to umowa pozwalała na utworzenie na terytorium byłych baz rosyjskich w Polsce, eksterytorialnych, tj. wyjętych spod kontroli RP tzw. terenów współpracy gospodarczej polsko-rosyjskiej. Byłoby to oczywiste utrwalenie okupacji sowieckiej w Polsce i pozostawienie rosyjskich enklaw działających przeciwko państwu polskiemu.

Prawdziwe dokonania zmarłego premiera poznaliśmy dopiero niestety po jego śmierci, gdyż wcześniej media za jego propolskie działania niszczyły premiera Olszewskiego armatami obelg, kłamstw i poniżania – zwanymi przemysłem pogardy. Podobnie niszczonego i poniżanego za życia, dopiero po śmierci w Smoleńsku poznaliśmy prezydenta Lecha Kaczyńskiego i jego żonę Marię. Nie przesadzę więc mówiąc, że media w większości kłamią. W Polsce przemysł kłamstwa i pogardy rozwinęły i utrwalają szczególnie w mediach lewicowo-lewackich, mających swe korzenie w obcych funduszach finansowych. Ciekawe, że media działające w oparciu o polskie środki finansowe i środki finansowe Polaków nie mają takiego antypolskiego przechyłu. Pogrzeb Jana Olszewskiego pokazał też przy okazji brzydkie twarze wielu środowisk. Mściwa, antypolska Platforma Obywatelska, która niestety osobą nowego prezydenta Warszawy R. Trzaskowskiego niszczy teraz tę Warszawę, demoralizuje dzieci i młodzież zaciera patriotyczne tradycje stolicy, przywraca ulicom nazwy imion komunistycznych zbrodniarzy, więc ta Warszawa i jej lewacki prezydent Trzaskowski na czas narodowej żałoby po wielkim patriocie jakim był były premier J. Olszewski, nie wywiesiła nawet flag. Nikt z władz miasta, w którym żył i pracował dla Polski, dla którego walczył jako harcerz w Powstaniu Warszawskim, który był w Armii Krajowej, który bronił opozycji w politycznych procesach, i to bronił bezpłatnie, więc nikt z władz miasta Warszawa ani z opozycji nie przybył na uroczystości pogrzebowe, by choćby najzwyczajniej w świecie podziękować Janowi Olszewskiemu. Na Mszę do katedry św. Jana przybyła jedynie wicemarszałek Sejmu – pani poseł Małgorzata Kidawa-Błońska. Być może tylko ona jedna potrafiła się stosownie zachować i ubrać, nie demonstrowała na sobie koszulki z antyrządowymi hasłami.

Innym przykrym zaskoczeniem był brak przedstawicieli władz organizacji adwokatów. Skądinąd wiem, że przybyło ze sztandarem do katedry św. Jana kilku przedstawicieli Rady Adwokackiej warszawskiej, średniego pokolenia, którzy uratowali honor tej korporacji, która tak bardzo sprzeniewierza się polskim wartościom konstytucyjnym. Wielu adwokatów, a szczególnie władze adwokatury, ostentacyjnie wspierają dziś antypaństwowy bunt sędziów i opozycji. Może i dobrze, że przedstawicieli władz takiej antypaństwowej, antydemokratycznej Adwokatury na pogrzebie nie było, gdyż byłaby to ujma dla pamięci śp. Jana Olszewskiego – adwokata, patrioty, niezłomnego. Film „Nocna zmiana” pokazany ostatnio kilkakrotnie w telewizji publicznej, przypomniał nam kulisy obalenia rządu Jana Olszewskiego, przypomniał nam też nieco zapomniane twarze tchórzliwych zamachowców, ich rozbiegane oczy i nerwowe, urywane rozmowy. Film ten pokazał ich nerwowy strach. Warto sobie zapamiętać role w tej hańbie polskiej – pana Donalda Tuska, Leszka Moczulskiego, Lecha Wałęsy, Waldemara Pawlaka, Jana Maria Rokity czy pana Mazowieckiego. Wielu z nich krąży ciągle jednak niestety nad naszą Ojczyzną.

Szczęść Boże!

drukuj