Myśląc Ojczyzna

Audio MP3
Pobierz

Szczęść Boże!

W ubiegłym tygodniu starałam się pokazać i udowodnić, że członkostwo Polski w Unii Europejskiej w jej ówczesnym, ale i obecnym organizacyjnym, prawnym i ideowym kształcie jest sprzeczny z ustrojowym kształtem Polski , określonym w konstytucji z 1997 roku.

Unia Europejska od lat już odchodzi od jedynej możliwej do zaakceptowania koncepcji tej struktury, jako Organizacji współpracy suwerennych państw. Unia Europejska przekształca się coraz bardziej w strukturę naruszającą także podstawowe zasady prawa międzynarodowego. A właściwie już się dawno w taką strukturę przekształciła.

Funkcjonowanie Unii europejskiej oparte jest na zasadzie nierównego statusu państw , więcej wpłacające mogą więcej i dostają więcej niż państwa małe, słabe i biedniejsze. Unia Europejska jest dziś niezdrowym wytworem zbliżonym do ogromnej spółki handlowej, w której mniejsi są przegłosowywani kosztem często swych fundamentalnych interesów gospodarczych i swego bezpieczeństwa przez bezwzględnych, większych i głównych państw graczy, w tej gigantycznej, międzynarodowej spółce. Słabsze państwa członkowskie, zwłaszcza z Europy Wschodniej i Środkowej poddały się woli silniejszych państw Europy Zachodniej, w sytuacjach, gdy historycznie i gospodarczo przymusowych jak np. Polska, chcąca uwolnić się od imperialnych wpływów rosyjskich. Ceną Polski za ówczesne członkostwo w EWG było wybitnie nierówne Polski traktowanie i warunki przystąpienia i samego członkostwa, często szkodliwe dla państw członkowskich i dla ich istnienia, np. dla państwa polskiego – szybka i konsekwentna likwidacja przemysłu stoczniowego, wydobywczego, przemysłu cukrowniczego, wyznaczanie ograniczeń w przemyśle rolnym i spożywczym – produkcji mleka, cukru itd.

Kolejne traktaty zmieniające Traktaty Założycielskie Unii Europejskiej wymuszają od państw członkowskich w interesie najsilniejszych Niemiec i Francji bezpowrotne oddawanie na rzecz Unii tj. najsilniejszym, kierujących Unią państw, kolejnych obszarów i suwerenności oraz znoszą kolejne możliwości stosowania przez państwa członkowskie prawa weta, które pozwala chronić ich żywotne interesy.

Ostatni Traktat z Lizbony wyłączył spod prawa weta kolejnych 40 dziedzin, które przeniesiono do głosowania większością, co oznacza otwarcie drogi do ryzyka związanego dla Polski z kolejnymi decyzjami niekorzystnymi dla nas, narzucanymi nam przez większość.

Polska sama godząc się na kolejne zmiany traktatów oddaje swą władze i interesy do decyzji unijnych. Koncepcja integracji europejskiej przybrała kształt odbiegający od tradycyjnych, powszechnie uznawanych po II wojnie światowej zasad prawa międzynarodowego. Ustalanie tego typu prawa podkreślone zostały mocno przez państwa demokratyczne w licznych aktach międzynarodowych, które do dziś nie zostały uchylone, które formalnie obowiązują. Karta Narodów Zjednoczonych z 1945 roku, Deklaracja Organizacji Narodów Zjednoczonych dot. zasad prawa międzynarodowego z 1970 roku, potwierdzona później w Akcie Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie z 1975 roku ustalają, jako uniwersalną zasadę przyjaznych stosunków i współpracy państw tzw. Zasadę pokojowego współistnienia suwerennych państw. Zasada ta powinna też dotyczyć integracyjnych działań podejmowanych po II wojnie światowej przez ośrodki polityczne Europy Zachodniej. Zasada współistnienia suwerennych państw obejmuje zasadę nieingerowania bezpośrednio lub pośrednio, z jakiegokolwiek powodu w sprawy należące do jurysdykcji jakiegokolwiek państwa. Jak mówi Deklaracja ONZ z 1970 roku, oznacza to, iż żadnemu państwu nie wolno m.in. używać lub zachęcać do użycia gospodarczych, politycznych lub jakiegokolwiek innego rodzaju środku przymusu, mających na celu podporządkowanie drugiego państwa w wykonywanie jego suwerennych państw oraz celem zapewnienia sobie od tego państwa jakiegokolwiek rodzaju korzyści.

Współpraca między państwami ma być wolna od dyskryminacji opartej na różnicach politycznych, gospodarczych i społecznych ustrojów. Tę powszechnie uznawaną uniwersalną, pokojową zasadę pokojowej współpracy suwerennych państw, chroni swymi postanowieniami Konwencja Wiedeńska o Prawie Traktatów z 1969 roku, która za nieważne uznaje każde traktat, który w chwili jego zawarcia jest sprzeczny z imperatywną tzn. bezwzględnie obowiązującą normą powszechnego prawa międzynarodowego. A taką normą jest m.in. zasada suwerennej równości państw, którą obecne traktaty unijne fundamentalnie odrzucają, tworząc strukturę, która jest wynikiem patologii stosunków między państwami. Patologii i zaniku wartości moralnych w państwach silniejszych i ogólnie w relacjach międzynarodowych.

Stojąc więc na gruncie tradycyjnych zasad prawa międzynarodowego, przecież ciągle formalnie obowiązującego, można twierdzić, że traktaty unijne pozbawiające państwa członkowskie ich suwerennych kompetencji, traktujących państwa nierówno i upokarzająco, ingerujące głęboko, także w sprawy, które państwo członkowskie nawet traktatami na rzecz Unii nie przekazały, powinny być z mocy tych trakcyjnych zasad prawa międzynarodowego, z mocy obowiązującej ciągle Konwencji Wiedeńskiej o Prawie Traktatów uznane za NIEWAŻE, za sprzeczne z cywilizowanymi regułami współpracy państw po II wojnie  światowej.

Zdaję sobie sprawę, że dziś nikt nie zawraca sobie głowy, żadnymi cywilizowanymi regułami współpracy i kolonizowanie państw słabszych przez silniejsze idzie pełną parą, podbudowywane zresztą jakimiś patologicznymi, chorymi uzasadnieniami, jakąś nauką tzw. prawa europejskiego czy nawet dziedzinami zwanymi europeistyką – odpowiednika dawnego komunizmu, socjalizmu czy ideologią gender.

Unia to jest grupa silnych państw europejskich, butna i pewna swych możliwości, nie przestrzega zresztą praw i reguł przez siebie ustanawianych, wtrącając się dowolnie we wszystkie obszary życia państw członkowskich, też w te sprawy, które są wyraźnie wyłączone traktatami spod jej kompetencji. Np. sprawy kulturowe, obyczajowe i religijne. Deklaracji 61 Rzeczpospolitej Polskiej w sprawie bardzo liberalnej Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej, która jest częścią unijnych traktatów, a która podpisana została przez Prezydenta Lecha Kaczyńskiego wyraźnie zastrzega, iż Karta w żaden sposób nie narusza prawa państwa członkowskiego, w tym Polski oczywiście, do stanowienia prawa w zakresie moralności publicznej, prawa rodzinnego, a także ochrony godności ludzkiej oraz poszanowanie fizyczne i moralności integralności człowieka.

Z kolei Deklaracja nr 1 w sprawie tej Karty mówi, iż „nie rozszerza ona zakresu stosowania prawa Unii na dziedziny leżące poza kompetencjami Unii, nie ustanawia nowych uprawnień poza poruszanymi w traktatach”.

Sprawy życia, moralności, śmierci, życia rodzinnego, ochrony godności Polaków itp. NIE LEŻĄ traktatowo w kompetencjach Unii. Stąd też wszelkie działania Unii czy Komisji Europejskiej, jak jakieś władcze decyzje czy też nie władcze unijne zalecenia są wobec Polski bezprawne.

Organy Unii i Komisja Europejska nie mają więc prawa pod pretekstem ustanawiania jednolitych „leków” nakazywać, czy też nie władczo zalecać Polakom stosowanie trutki na dzieci, czy też trutki przeciwko życiu, jaką jest narzucana dziś Polsce do powszechnego nabywania i zażywania tabletka aborcyjna tzw. „dzień po”, która zresztą nie jest lekiem, bo niczego nie leczy, a jest jedynie trutką dla kobiety i poczętego dziecka.

Unia nie ma żadnych prawnych podstaw do tych działań , nie ma ich w traktatach, które wiążą Unię, które nie przewidują dla niej takich kompetencji, a przeciwnie są w Traktatach zakazy prawne, dla ingerowania w te sprawy państw członkowskich.

Unia nie zwraca jednak uwagi na brak podstaw prawnych swego działania i bezwzględnie realizuje cel rozluźniania obyczajów i religijnych, w państwach członkowskich.

Polski zaś minister zdrowia pan  Arłukowicz i pani premier oczywiście łamią prawo polskie, Konstytucję chroniące życie, dzieci przed demoralizacją, macierzyństwo, zdrowie publiczne czy godność człowieka. Minister Arłukowicz kłamie przy tym, że zabójstwo dzieci poczętych w nieograniczony sposób, także przez nieletnich i to bez recepty „nakazuje mu Unia”. Unia nie nakazuje, bo Unia nie ma takiego prawa. A pan Arłukowicz i pani Kopacz wykorzystując instytucję władzy publicznej realizują po prostu i narzucają w Polsce swoje prywatne, lewackie poglądy.

Pani ministrze i pani premier! Proszę testy z pigułką unijną przeciwko życiu promować tylko dla własnych krewnych bo Polska jest już w demograficznej zapaści.

Szczęść Boże!

pos. prof. dr hab. Krystyna Pawłowicz

drukuj