Wypełniamy Jasnogórskie Śluby Narodu

Na podstawie tekstu ks. kard. Stefana Wyszyńskiego

Wtorek, 2 maja
" Oto ja Służebnica Pańska"

Jesteśmy w rozterce. Gotowi czcić Maryję, jako Królową świata i Polski Królową.
Słyszymy Jej własne słowa: "Oto ja służebnica Pańska" (Łk 1, 38).
Sama tak się nazwała w chwili, gdy usłyszała dziwne dla człowieka słowa anielskie: "Bądź
pozdrowiona, łaski pełna" (Łk 1, 28). Słowa anielskie każą widzieć w Maryi
Niewiastę wyniesioną ponad aniołów. Słowa Maryi każą nam widzieć Ją na kolanach,
pochyloną w posłudze Bogu i człowiekowi. Ale serce nasze to pogodzi: widzieć
będziemy w Niej Służebnicę Pańską, kochać będziemy jak Matkę, a czcić – jak
Królową.
Wcześnie rozpoczęła swoją służbę, bez zwłoki. Podania głoszą, że dzieciństwo
swoje spędziła w świątyni. Tutaj wczytywała się w święte księgi. Ślady tej
mądrości natchnionej widzimy w hymnie pochwalnym Magnificat, wyśpiewanym przez
Maryję w domu świętej Elżbiety. Tu przygotowała swojego ducha na wszystko,
czego Bóg od Niej mógł w życiu zażądać. A wiemy, jak wiele zażądał od Maryi
Ten, który jeden ma prawo stawiać nam wszelkie wymagania.
Gdy przyszła pełnia czasów, Bóg zażądał od Maryi służby swemu Synowi. Wszak
dokonać się miało odkupienie świata z niewoli szatana. Słowo Przedwieczne,
gotowe na rozkazy Ojca, wołało: "Oto idę… abym czynił wolę Twoją, Boże
mój" (Ps 40, 8-9). Sam Ojciec sposobił ciało ludzkie Słowu Przedwiecznemu.
Duch Święty, który działa w Maryi, daje Jej światło, by pojęła dzieło Ojca.
Pyta wprawdzie Maryja: "Jakże się to stanie?" (Łk 1, 34). Ale jedno
wyjaśnienie Gabriela otwiera Jej oczy na Boże działanie: już od dawna czytała
w księgach, że Niewiasta zetrze głowę węża (por. Rdz 3, 15). A więc przyszła
godzina Niewiasty. Słowo Boże szuka miejsca w ludzkiej gospodzie. To Maryja
ma stać się "świątynią Boga", w której spocznie Najwyższy. "Niech
mi się stanie według słowa twego" (Łk 1, 38).
Odtąd Maryja służy Bogu wszystkim, co ma. Któż delikatniej służy dziecięciu,
jak nie matka? Któż troskliwiej kiedy służył Bogu, jak nie Maryja, gdy pielęgnowała
Go pod sercem swoim? Jak wspaniały dała wzór wszystkim matkom ziemskim, wszystkim
dzieciom Bożym, powołanym na służbę Bogu?
Maryja służyła Jezusowi swoim pokarmem, "piersią przez niebiosa napełnioną" –
jak pięknie śpiewa nam brewiarz. Została Świętą Bożą Karmicielką.
Maryja służyła Jezusowi swoją pracą codzienną, troskliwością macierzyńską,
trudem dnia całego. Ona to troszczyła się o posiłek codzienny, o świeży podpłomyk,
o czystą suknię, o nowe sandały, o porządek i ład w izbie, o schludne posłanie,
o radość wypoczynku po pracy.
A gdy Jezus poszedł do ludzi – Maryja służyła ludziom, których prowadziła do
Jezusa. Tak było przecież w Kanie Galilejskiej, gdy biednym weselnikom zabrakło
wina. Jej cichy szept: "Wina nie mają" (J 2, 3) – brzmi dotąd w uszach
naszych. A wiemy dobrze, jak te słowa wiele znaczą. Każdy z nas może w nie
włożyć swoją własną troskę, swój własny brak: zdrowia nie mają, chleba nie
mają, koszuli nie mają, już sił nie mają…
A na Kalwarii służyła Maryja Mężowi Boleści, na którego Pan włożył nieprawości
nas wszystkich. Służyła tym, że pozostała, gdy wszyscy Go opuścili. Służyła
tym, że trwała, że współcierpiała, że chciała być Współodkupicielką, że chciała
zostać Matką ludzi. Spokojnie skłonił Jezus głowę, gdy powiedział do Maryi
o Janie: "Oto syn Twój" (J 19, 26).
Gdy wyrzekła swoje słowa: "Oto ja służebnica Pańska" – już dobrze
wiedziała, że ma służyć nie tylko Bogu Wcielonemu, ale i Jego dziełu na ziemi;
ma służyć Chrystusowi, żyjącemu w Kościele, w tym Mistycznym Ciele Chrystusa,
i wszystkim jego członkom. A więc i nam.
Ojciec Niebieski pragnął Matki nie tylko dla Syna swego Jednorodzonego, ale
dla wszystkich swych dzieci na ziemi. Bóg chciał, aby ludzkość miała Matkę.
I dlatego Chrystus konający na Kalwarii oddał Janowi Matkę Bożą. Stała się
odtąd Matką wszystkich żyjących w Chrystusie. A że ta Matka nasza chce być
i dla nas Służebnicą, to już jest sprawa Jej wielkiej pokory i miłości.
I służy Kościołowi, pośrednicząc w uzyskiwaniu przez niego wszelkich łask Bożych.
Służy, prowadząc ciągle nas wszystkich do Syna swego, budząc w nas miłość Bożą,
otwierając nam oczy na wielkie sprawy Boże. Wiemy, że najprostsza droga do
Boga wiedzie przez Maryję. "A kiedy Ojciec rozgniewany siecze, szczęśliwy,
kto się do Matki uciecze".
Każdy z nas umie opowiedzieć, jak przedziwne są te oczy Matki Boga, w których
zawsze dostrzeżemy Chrystusa. Kto już zwątpił we wszystko, zawsze jeszcze ucieka
ze łzami do Matki.

Środa, 3 maja
Królowo Polski, módl się za nami!

"Królowo Polski! Odnawiamy dziś Śluby przodków naszych i Ciebie za Patronkę
naszą i za Królową Narodu Polskiego uznajemy. Zarówno siebie samych, jak wszystkie
ziemie polskie i wszystek lud polecamy Twojej szczególnej opiece i obronie" –
słowa te są złotą klamrą dziejową, która spina przeszłość z dniem dzisiejszym.
Bo w tych zdaniach są słowa sprzed 350 lat i słowa z sierpnia 1956 roku. Słowa
z katedry lwowskiej i słowa z wałów jasnogórskich.
Przypominamy to dziś w uroczystość Królowej Polski, w dniu najbardziej właściwym
dla odnowienia Przyrzeczeń Jasnogórskich.
Cześć Królowej Polski sięga czasów, gdy Naród nasz zaczął śpiewać w chatach
i na polach bitew pieśń: "Bogarodzica". Od tak dawnych czasów Matka
Boga "zapuściła korzenie w narodzie sławnym" (Syr 24, 12). Odtąd
religijność nasza staje się wybitnie maryjna. Idziemy do Chrystusa przez Maryję!
A wszystkie nasze dzienne sprawy dzieją się w Polsce w imię Maryi.
Największe nasze zwycięstwa wyrosły z tej maryjnej służby Narodu! Z tego pnia
wyrosła Jasna Góra, która dźwiga Naród z głębin fal potopu szwedzkiego. Z tych
zmagań ducha polskiego poszły w niebo Śluby króla Jana Kazimierza. Z tych uniesień
rycerstwa maryjnego wzbija się pod niebo potężny Wiedeń. Z tego ducha tryska
moc obrończa czasów niewoli, nadludzka nadzieja Narodu, zagrożonego przez tylu
Goliatów. Z tego krzewu wiecznie gorejącego tchnie ogień wierności Chrystusowemu
Kościołowi, nasza pobożność – może uczuciowa, może nastrojowa, ale zawsze gorąca.
Rzecz znamienna, że od Jasnej Góry zaczyna się w Polsce nowy szturm nadziei
ku Maryi, bo wtedy Naród nauczył się ufać nawet "wbrew nadziei".
Nauczył się ufność swoją na Bogu opierać i w Nim kształtować odczucie sprawiedliwości
Bożej nad światem, tak przecież doniosłe w latach doznawanych krzywd. Wtedy
jeszcze lepiej zrozumieliśmy, że jednak Bóg rządzi narodami. Mury obronne Jasnej
Góry stały odtąd przed oczyma duszy Narodu jako wał niezdobyty, w którym Naród
bezpiecznie ukryć może skarby swego ducha. "Pod Twoją obronę" stało
się dla nas hymnem narodowym! A dziś – obrona Jasnej Góry jest dla nas nie
tylko historycznym wspomnieniem; jest ona dla nas wezwaniem do czujności, do
wierności, do męstwa. To obrona Serca serc, to obrona ducha Narodu.
Chwała Królowej Polski, obranej uroczyście podczas Ślubów Królewskich, też
wiąże się ściśle dziś z Jasną Górą Zwycięstwa. Pragniemy przecież zwyciężać
to wszystko, co stoi na przeszkodzie Narodowi w jego drodze do dobra wszystkich
warstw i klas. W imię Królowej Polski podjęto w Ojczyźnie naszej przed 350
laty dzieło wyrównania społecznego. Bo jak Jasnej Góry bronili wieśniacy, rycerze
i zakonnicy, tak też jasnym się stało wtedy dla wszystkich, że wspólnym wysiłkiem
trzeba bronić ducha chrześcijańskiego i sprawiedliwości społecznej dla wszystkich.
Już przed ponad trzema wiekami, gdy nikt w Europie o tym nie myślał, w imię
ideałów chrześcijańskich, w imię Królowej Polski zaczęliśmy myśleć o przebudowie
społecznej, o sprawiedliwości dla wszystkich.
A dziś? Wiara i nadzieja nasza nie ustały! Miłość, doświadczona w ogniach dziejowych
prób, jeszcze wzrosła. Maryja nadal jest bliska naszej drodze krzyżowej. Zda
się, że zajęła tam miejsce na stałe: "A pod krzyżem Jezusowym stała Matka
Jego" (J 19, 25). Nieustannie strzeże testamentu Chrystusa: "Niewiasto,
oto syn Twój" (J 19, 26). Daliśmy dowody wiary w to synostwo nasze wobec
Maryi. I dlatego przynosimy Matce Boga i naszej Matce wszystkie nasze sprawy,
potrzeby, nadzieje, udręki i cierpienia. Dziś też chcemy pod Jej opieką pozostać
i przy Jej pomocy rozwiązywać wszystkie nasze trudności.
Naród Polski, skoro tylko odzyskał wolność, zaraz poświęcił się, w dniu 8 września
1946 roku, Niepokalanemu Sercu Maryi. A jesienią 1951 roku, w uroczystość Chrystusa
Króla, oddaliśmy się Boskiemu Sercu Jezusa. Tak przygotowywaliśmy się do tej
doniosłej chwili, której zapowiedzią było sierpniowe odnowienie Przyrzeczeń
wobec Królowej Polski. W tym roku usłyszy przyrzeczenia całego Narodu, powtórzone
przez wszystkie polskie usta.
Wypowiemy w ten sposób całą naszą wiarę w Boga, gorącą miłość ku Matce Chrystusowej,
potężną wolę wierności i służby w Kościele Chrystusowym. Będzie to wołanie
całego Narodu, który jest wdzięczny za Krzyż i Ewangelię, za przyjęcie do rodziny
chrześcijańskiej, za łaskę wytrwania przez tysiąclecie pod Krzyżem Chrystusowym,
wraz z Jego Matką.

drukuj