Wypełniamy Jasnogórskie Śluby Narodu

Na podstawie tekstu
ks. kard. Stefana Wyszyńskiego

Czwartek, 11 maja
Życie jest światłością ludzi

Każdego niemal dnia wołamy z ufnością do Matki Słowa Wcielonego: "Salve
Regina – Witaj, Królowo, Matko miłosierdzia, Życie, Słodkości i Nadziejo nasza".
Przyzwyczailiśmy się widzieć w Matce Boga – życie. Nazywamy Ją "życiem".
Bo z Niej życie zostało dane światu. W pięknym hymnie maryjnym: "Ave maris
Stella – Witaj, Gwiazdo morza" woła Kościół już od VI wieku do Maryi: "Gdy
przyjęłaś Ave, to z ust Gabriela, utwierdź nas w pokoju, odwróć imię: Ewa".
Istotnie, gdy odwrócimy imię: Ewa, otrzymamy słowo Ave. A przecież dokonała
się w tym imieniu Ewy inna odmiana: pierwsza matka Ewa dała światu śmierć w
grzechu, a nowa Ewa – Maryja – przyniosła światu życie w Jezusie.
Do Matki życia wołaliśmy w dniu naszych Przyrzeczeń narodowych: "Odtąd
wszyscy staniemy na straży budzącego się życia. Walczyć będziemy w obronie
każdego dziecięcia i każdej kołyski… Gotowi jesteśmy raczej śmierć ponieść,
aniżeli śmierć zadać bezbronnym. Dar życia uważać będziemy za największą łaskę
Ojca wszelkiego życia i za najcenniejszy skarb Narodu". Matce i Królowej
życia oddaliśmy pod opiekę wszelkie życie w ojczystej ziemi.
Zakonnik benedyktyński Dom Beda Cam, jeszcze przed swoim nawróceniem z Kościoła
anglikańskiego, rozbił się z okrętem na Zatoce Biskajskiej. Przez wiele godzin
oczekiwał ratunku, uczepiony jakiegoś odłamka statku. Towarzysz jego niedoli,
również anglikanin, zaintonował pieśń "Ave maris Stella". Śpiewali
ją bez przerwy, aż przyszło ocalenie. W czasie tego śpiewu zrozumieli, że śmierci
nie trzeba się lękać wtedy, gdy Bóg jest z nami.
Bóg jest życiem w najpełniejszym tego słowa znaczeniu. Założony przez Boga-Życie
Kościół-Matka uważa za najważniejsze swoje zadanie na ziemi głosić życie, bronić
życia, wzywać do życia, przekazywać życie, zachęcać do udzielania wokół życia
i budzić wiarę w lepsze jeszcze życie – w żywot wieczny. Życie doczesne, zarówno
życie duszy, jak i życie ciała, ma przygotować do życia wiecznego. Nawet w
obliczu śmierci Kościół nie przestaje głosić, że wierzącym w Boga Żywego przez
śmierć "życie się odmienia, ale nie kończy: gdy zniszczeje ten ziemski
doczesny przybytek, w niebiosach jest zgotowane wieczne zamieszkanie" (Prefacja
żałobna).
Nauka odpowiada pragnieniom ludzi. Wszak wokół siebie widzimy dziwne dążenie
do życia. Wszelkie stworzenie głosi filozofię życia. Odczuwasz to dobrze, przyglądając
się wiosną zeschłym badylom pod płotami, jak z nich tryska życie, jak śmietnik
zamienia się w kwiecistą łąkę. Czyżby człowiek miał być w gorszym położeniu?
Nie! W życiu człowieka jest ukryta tak wielka moc istnienia, że gdy raz się
ono zaczęło, już nikt go zniszczyć nie może. Chrystus mówi o takich, co zabijają
ciało, a duszy zabić nie mogą. Wielka to prawda. Można nie przekazać życia.
Ale gdy raz zostało udzielone niemowlętom, już nikt nad nim władzy nie ma.
Można je zgładzić, ale nie uda się zniszczyć. To, co poczęło się w łonie matki,
już żyć będzie wiecznie. Choćby to życie było przerwane, to jednak matka spotka
się kiedyś ze swoim dziecięciem, ukrzywdzonym przez nią na życiu.
Życie na tej ziemi jest początkiem życia w niebie. Tylko ci z ludzi, co zaczęli
żyć na ziemi, będą kiedyś w niebie. Nikt do nieba nie wejdzie, kto przedtem
nie przeszedł przez łono matki. A więc życie zaczęte tu, na ziemi, jest już
życiem wiecznym. Początek miało, ale końca mieć nie będzie. Jest też ono warunkiem
szczęścia wiecznego. Dopiero w niebie kiedyś poznamy, doznając radości wiecznych,
jak wielką łaską jest dar życia. Czyż można pozbawiać ludzi tej łaski?
Dzięki tej nauce Kościół umocnił na świecie wolę życia. Przyszedł z pomocą
ludzkiej naturze. Do głosu natury dołączył się głos łaski: pragnę żyć, i to
żyć ciągle, żyć wiecznie. Ten głos wydobywa się ze wszystkich ust, ze wszystkich
szpitali i klinik, nawet z cel więźniów skazanych na dożywotnie więzienie.
W tym pragnieniu życia jest prawdziwy postęp ludzkości, która musi wysilać
się w trosce o to, jak utrzymać i przedłużyć życie. Kościół też wysila się
i trudzi nad tym, jak utrzymać życie ludzkie – i to wieczne życie. Dzisiaj
staje przed nami groza tzw. eutanazji, odbieranie życia ludziom pod pozorem
skracania cierpienia.
W świetle tych rozważań jasne dla nas się staje, dlaczego tak bardzo zaufaliśmy
Matce Boga, Matce Dawcy życia wiecznego. Bóg sam zaufał Jej i Syna swego powierzył.
Potężna moc Matki Życia może wywrzeć wielki wpływ na wszystkich, do których
należy przekazywać życie, pielęgnować życie, bronić je i rozwijać. Ojcowie
i matki muszą więc stanąć najbliżej przy Tej, która jest życiem. Muszą do Niej
wołać: "Walczyć będziemy w obronie każdego dziecięcia i każdej kołyski".

drukuj