Wypełniamy Jasnogórskie Śluby Narodu

Na podstawie tekstu
ks. kard. Stefana Wyszyńskiego

Środa, 10 maja
Z oczyma utkwionymi
w Żłóbek Betlejemski

Niezapomniany to obraz: Matka z Dziecięciem w stajence. Kogóż on nie wzrusza?
Wracamy myślą tak często do tego obrazu. Radzi byśmy, żeby Boże Narodzenie
trwało dłużej, może okrągły rok. A może naprawdę tak jest? Wprawdzie Chrystus
raz narodził się w Betlejem, ale nieustannie rodzi się na ołtarzach, ciągle
rodzi się w duszach ludzkich! Boże Narodzenie powtarza się okrągły rok, gdy
w tylu rodzinach całego Narodu przychodzą na świat dzieci Boże! Boć wszyscy
my jesteśmy – na wzór Syna Pierworodnego – Bożymi dziećmi. Patrząc w kołyskę,
możemy powiedzieć w całej prawdzie, "iż człowiek Boży narodził się na
świat".
O tej wielkiej prawdzie pamiętaliśmy, gdy u stóp stolicy jasnogórskiej Naród
ślubował Królowej Polski: "Przyrzekamy Ci, z oczyma utkwionymi w Żłóbek
Betlejemski, że odtąd wszyscy staniemy na straży budzącego się życia. Walczyć
będziemy w obronie każdego dziecięcia i każdej kołyski równie mężnie, jak ojcowie
nasi walczyli o byt i wolność Narodu, płacąc obficie krwią własną. Gotowi jesteśmy
raczej śmierć ponieść, aniżeli śmierć zadać bezbronnym. Dar życia uważać będziemy
za największą łaskę Ojca wszelkiego życia i za najcenniejszy skarb Narodu" (tekst
Przyrzeczeń).
Dziecko w planach Bożych zajmuje wiele miejsca. Zabiera ono Bogu całe serce.
Może dlatego, że Bóg sam jest Ojcem i przed wiekami wydał ze siebie "Boga
z Boga, Światło ze Światłości, Boga prawdziwego z Boga prawdziwego" (Credo).
Może dlatego, że Ojciec Przedwieczny rozmiłował się tak bardzo w Synu swoim
Pierworodnym, iż na wzór Jego pragnął urządzić wszystko na świecie. I dlatego
Ojciec posłał Syna swego na świat, narodzonego z niewiasty. A Syn, wchodząc
na okrąg ziemi, wołał: Ojcze!
Syn Boży pragnął ukazać światu Ojca! Ciągle mówił ludowi o Ojcu swoim, który
jest w niebie! I dlatego w modlitwie polecił nam wołać: "Ojcze nasz!".
Nie – Boże! Nie – Sędzio! Nie – Panie nasz! Ale: "Ojcze nasz!". Właśnie
Syn Boży wszystko czyni w imię Ojca! Nawet Ducha swego oddał na krzyżu w ręce
Ojca! Pragnął bowiem wypełnić wolę Ojca swego!
Widać stąd, jak wielką cenę ma dziecię w oczach Bożych. I to każde! Bóg tak
wysoko wyniósł Matkę, byśmy czcili Owoc Jej żywota. Natchniona Duchem Świętym
matka Jana Chrzciciela wołała do Maryi: "Błogosławiony Owoc żywota Twego" (Łk
1, 42). Zapewne, szczególnie błogosławiony był Owoc żywota Maryi – Jezus! Ale
każdy owoc żywota w oczach Bożych jest błogosławiony. Każde dziecię jest błogosławieństwem
Bożym, rodziców, rodziny, Kościoła, Narodu! Nie masz na ziemi większej wartości
nad człowieka, nad dziecię! Choćby było niemowlęciem! Choćby zaledwie zaczynało
się rozwijać! Już jest błogosławione, bo z Ojca niebieskiego czerpie moc i
życie! Bo sam Bóg chciał, by istniało.
A przecież cena dziecięcia rośnie w oczach Bożych, gdy jest omyte wodą chrztu
świętego, bo jest nabyte przez Chrystusa – zapłatą prawdziwie wielką – Krwią
Jego najdroższą. Tę wartość trzeba mierzyć miarą miłości, jaką ma Bóg do Syna
swego Pierworodnego! Boć przecież Ojciec oddał Chrystusa za dzieci, które były
poginęły na świecie. "Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego
dał" (J 3, 16). Tak umiłował swe dzieci!
Teraz staje się oczywiste, dlaczego Bóg Ojciec okazał światu Syna swego jako
dziecię! Dlatego, byśmy lepiej zrozumieli, że Bóg jest Ojcem! A i dlatego,
byśmy się nauczyli cenić dzieci, byśmy chcieli je bronić! Do tej obrony poczuwa
się naprzód sam Bóg Ojciec. Jego "Nie zabijaj" grozi piętnem na twarzy
morderców, jak na czole Kaina. To jest to zwyrodnienie, które znać na twarzach
takich ludzi. Krew Bożych dzieci woła głosem wielkim z ziemi o pomstę.
Do tej obrony powołani są rodzice, gdyż im Bóg tak zaufał, że w ich ręce złożył "żyć
albo nie żyć" ludzkości. Tylko od woli rodziców zależy wypełnienie Bożego
przykazania: "Rośnijcie i mnóżcie się" (Rdz 1, 28). Ale gdy rodzice
raz postanowili przekazać życie dzieciom, już więcej władzy nad nimi nie mają.
Stali się przecież współpracownikami Boga, który nowemu dziecięciu udzielił
duszę. Gdyby rodzice w jakikolwiek sposób naruszyli prawo życia dziecka, staliby
się zwykłymi zabójcami.
Do obrony życia dzieci powołany jest Naród, gdyż od powstającego życia zależy
jego byt. Jakiż Naród przy zdrowych zmysłach będzie sam wydawał wyrok śmierci
na siebie? Wreszcie do obrony życia powołany jest i Kościół, ten, który istnieje
na świecie po to, by dawać życie, które jest "światłością ludzi" (J
1, 4). By mógł wprowadzić ludzi w bramy niebios, musi naprzód mieć swoje dzieci
na tym łez padole.

drukuj