Wypełniamy Jasnogórskie Śluby Narodu

Na podstawie tekstu ks. kard. Stefana Wyszyńskiego

Poniedziałek, 8 maja
Gaude Mater Polonia

Kościół śpiewa dziś hymn "Gaude Mater Polonia". Jego słowa rozlegają
się ciągle w aulach uniwersyteckich podczas uroczystości akademickich. Nie
każdy wie, że powodem radości jest patron dnia dzisiejszego, święty Stanisław,
biskup krakowski. W modlitwach brewiarzowych śpiewa Kościół: "O ciesz
się, Matko Polsko, w zacne potomstwo płodna; Króla królów i Najwyższego Pana
wielkość uwielbiaj chwałą przynależną. Albowiem z Jego łaskawości biskupa Stanisława
męki niezmierne, jakie on wycierpiał, jaśnieją cudownymi znaki" (Hymn
nieszporny). Zginął biskup, pełniąc swój obowiązek pasterza. Ale gdy oddawał
krew, rodził się do nowego życia – i dla nieba, i dla ziemi. Niebo napełniło
jego duszę radością z oglądania Boga. A ziemia okryła go chwałą w obliczu całego
świata. Kanonizacja świętego Stanisława, dokonana w bazylice św. Franciszka
w Asyżu, ukazała Polskę całemu światu katolickiemu. Pierwszy święty rodak stał
się sztandarem zjednoczenia i natchnieniem w walce o dobra wyższego rzędu niż
dobra materialne.
Dziś, gdy Naród Polski, odnawiając swoje Przyrzeczenia Jasnogórskie, wyznaje
otwarcie, że chce nadal "wędrować przez polską ziemię do Ojczyzny wiecznej",
za przewodem Kościoła katolickiego, rodzi się pytanie: co Naród zawdzięcza
Kościołowi? Ta ponadmilionowa rzesza, która w 1956 roku była obecna pod wałami
jasnogórskimi, świadczyła, że chce być w Kościele, z Kościołem i pod jego duchowym
kierownictwem. Dziś pragniemy nie tylko dochować wierności Kościołowi, ale
pragniemy żyć jego nauką, duchem i sakramentami. Pragniemy w Kościele żyć i
umierać!
Człowiek doznał szacunku dopiero w Kościele Chrystusowym. Jakkolwiekby humanitarne
były obyczaje Narodu, to jednak dopiero Kościół otworzył mu oczy na wysoką
godność i przeznaczenie człowieka. Wzór Syna Człowieczego, pełnego ofiary z
siebie i miłości, musiał działać na obyczaje narodowe. Powoli, ale wytrwale
poprawiał się stosunek człowieka do człowieka, męża do żony, ojców do dzieci,
panów do domowników.
Wkrótce Naród Polski ujrzał synów swoich wyniesionych na ołtarze. Już nie tylko
bratni męczennik, święty Wojciech, ale właśnie rodak, święty Stanisław. W ślad
za nimi wchodzą na ołtarze święty Jacek Odrowąż i błogosławiony Czesław. Krew
świętego Stanisława owocuje, kwitną kwiaty świętości: błogosławiona Salomea,
błogosławiona Kinga i jej siostra Jolanta, błogosławiona Bronisława Odrowążówna,
święta Jadwiga Śląska, błogosławiony Sadok i jego męczeńscy towarzysze – wszyscy
wychowani w głębokiej czci dla Królowej nieba i ziemi. Otwarta została droga
dla rodaków do nieba. Jan Paweł II wprowadził nowych błogosławionych i świętych.
Widzimy, jak z polskiej ziemi idzie się do nieba. Drogą tą pójdą miliony! Umiemy
już patrzeć w niebo, stojąc na ziemi ojczystej! Dziś czekamy na beatyfikację
sług Bożych Jana Pawła II, Stefana kardynała Wyszyńskiego, księdza Jerzego
Popiełuszki.
Przez świętych polskich Naród nasz zespolił się bardziej ze światem chrześcijańskim.
Bo nie tylko wspaniały Bolesław Chrobry przygarniał do siebie mężów świętych:
świętego Wojciecha, braci Kazimierskich, świętego Benedykta i wielkiego przyjaciela
Polski, choć Niemca, świętego Brunona z Kwerfurtu! Do Polski ciągnęli tak wielcy
święci, jak święty Jan Kapistran, który żarliwością swoją zrodził dla nieba
setki krakowskich akademików: błogosławionego Władysława z Gielniowa, błogosławionego
Jana z Dukli, i wywarł wielki wpływ na świętego Jana z Kęt.
Polscy święci rozgłaszali imię Ojczyzny naszej w całym świecie chrześcijańskim.
W dniu świętego Jana z Kęt Kościół nakazuje wszystkim kapłanom całego świata
wołać: "Chwało narodu polskiego, światło ku kleru ozdobie, blasku wszechnicy
i ojcze Ojczyzny, Janie, cześć Tobie! Ty, coś nikomu z biednych rzesz wsparcia
nie skąpił nigdy wprzód, dziś ojców twych królestwa strzeż, polski i obcy błaga
lud" (Hymn nieszporny). A ten zwyczaj modlitwy za Polskę w trudnych jej
chwilach tak wrósł w życie Kościoła, że Pius XII w pierwszej swojej encyklice,
gdy Polska leżała zgnieciona stopami najeźdźcy, polecił całemu światu modlić
się za wolność naszą.
Dzięki chrześcijaństwu weszliśmy do wielkiej rodziny narodów. Wszystkie one
wymawiają ze czcią imiona świętych braci i sióstr naszych w modlitwach publicznych
Kościoła. Wszystkie obejmują nas miłością na prawach Mistycznego Ciała Chrystusowego
w świętych obcowaniu. Wszystkie też muszą przezwyciężać w sobie te uczucia,
które rodzą się na skutek sprzeczności doczesnych interesów, które jednak nie
dadzą się pogodzić z duchem Chrystusowej miłości i pokoju.
Kościół wprowadził nas na drogę postępu. Głosi on przecież nieustanny wzrost
wszelkich doskonałości: i przyrodzonych, i nadprzyrodzonych. Chrześcijanin
musi ciągle dążyć do dobra, coraz to wyżej! Ma nawet obowiązek upodobnić się
do Boga samego. Ma on rozwijać w sobie nieustannie wszelkie cnoty, które wprowadzają
w ruch całe życie nasze. Ma wierzyć w Najwyższe Dobro i zmagać się, by je zdobywać.
Nie grzech i upadek, ale cnota i postęp są ideałem i celem chrześcijanina.
Tak wychowywany człowiek musi wychodzić z siebie i wszystko wokół siebie dźwigać
wzwyż, porządkować i udoskonalać. Kościół nigdy wam nie mówi: dość!
Taki Kościół – jako religia awansu – przyniósł Polsce początki kultury! To
słowo tak często dziś słyszymy! Posłuchajcie, co mówi o tym polski uczony: "Cóż
dopiero kultura! Dzieło to Kościoła. On stworzył szkołę, naukę i księgi; on
postawił zadania sztukom pięknym, od architektury do rzeźby i śpiewu, a niwę
duchową przeorał jak nikt i nic przed nim ani po nim. Historia wczesnej kultury
średniowiecznej u nas jest historią Kościoła" (Aleksander Brückner, Dzieje
kultury polskiej, Kraków 1930, t. I, s. 232).

Trudno jest w krótkich słowach wyliczyć wszystko, co Naród zachowuje we wdzięcznej
pamięci ze swego tysiącletniego współżycia z Kościołem. Ale właśnie ta głęboka
świadomość sprawia, że Naród tak radośnie stanął znów pod Jasną Górą Zwycięstwa,
by pod przewodem Kościoła katolickiego trwać w wiernej służbie Królowej Polski
i Jej Boskiego Syna. Wszak dziejom naszym stale towarzyszyła pieśń: "Bogurodzico-Dziewico,
Bogiem sławiona Maryjo". Tu zrodziła się "radość Matki Polski",
która klęczy ufnie u stóp Matki Boga. I tak już pozostanie, aż do dnia, gdy
ujrzymy Ojczyznę niebieską! Amen.

drukuj