fot. PAP/EPA

Watykan: Kardynałowie Parolin i Turkson bronią papieskiego jałmużnika

Watykański sekretarz stanu ksiądz kardynał Pietro Parolin i prefekt dykasterii ds. integralnego rozwoju człowieka ksiądz kardynał Peter Turkson stanęli w obronie papieskiego jałmużnika kardynała Konrada Krajewskiego, który samowolnie przywrócił dostawy prądu do budynku w Rzymie.

W sobotę polski kardynał pojechał do kamienicy przy via Santa Croce in Gerusalemme zajmowanej nielegalnie przez 450 osób, w tym około 100 dzieci, i zerwał pieczęcie z licznika, które zostały tam nałożone sześć dni wcześniej z powodu długu za prąd sięgającego 300 tysięcy euro.

Gest bliskiego współpracownika papieża Franciszka jest różnie oceniany także, jak podają media, w samej Kurii Rzymskiej, gdzie jest on zarówno krytykowany, jak i chwalony za obronę biednych rodzin i udzieloną pomoc. W jednym z wywiadów ks. kardynał Konrad Krajewski powiedział, że bierze na siebie pełną odpowiedzialność za to, co zrobił i że zdecydował się na to w trosce o mieszkające w domu dzieci. Zadeklarował gotowość zapłacenia kary za swój gest.

Jałmużnika skrytykował szef włoskiego MSW, wicepremier Matteo Salvini, mówiąc, że „wspieranie nielegalności nie jest nigdy dobrym sygnałem” i wyraził nadzieję, że ksiądz kardynał zapłaci zaległe rachunki.

Ksiądz kardynał Pietro Parolin powiedział dziennikarzom: „Należy skoncentrować się na tym, aby zrozumieć sens tego gestu, czyli zwrócenie uwagi na realny problem dotyczący osób, dzieci, ludzi starszych oraz by szukać wspólnego rozwiązania”.

„Wydaje mi się, że w pewnym sensie już to nastąpiło, bo zaktywizowały się także różne instytucje” – dodał sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej.

„Podkreśliłbym ten pozytywny aspekt i dobrą intencję” – zaznaczył ks. kardynał Pietro Parolin. Przypomniał zarazem, że Kościół „pomaga wszystkim”.

Ksiądz kardynał Peter Turkson, odnosząc się do tego, że kardynałowi Krajewskiemu niektórzy zarzucają nielegalne działanie, stwierdził: „Taką samą krytykę kierowano pod adresem Jezusa”.

„Także Jezusowi mówili, że to, co mówi i robi, to łamanie prawa. Ale górę bierze legalność czy czynienie dobra komuś? Jaki jest wybór?” – zapytał.

„To zdarzenie w rzymskiej kamienicy nie było wyrazem braku szacunku dla prawa, ale miłosierdzia. Kardynał na pewno nie zrobił nic w ukryciu, bo zanim stąd odjechał, zostawił wizytówkę i wziął na siebie pełną odpowiedzialność” – podkreślił prefekt jednego z watykańskich urzędów.

Ksiądz kardynał Peter Turkson przypomniał, że urząd papieskiego jałmużnika w ostatnich latach przeznaczył 3 miliony euro na pomoc dla Włochów żyjących w ubóstwie.

„Jest bardzo wiele rodzin, które nie są w stanie zapłacić rachunków za prąd. I do kogo się zwracają? Do urzędu jałmużnika, który nigdy nie odmówił pomocy włoskim rodzinom” – oświadczył kapłan.

„Czy legalne jest pozostawienie bez prądu na wiele dni dzieci, ludzi starszych i chorych podłączonych do maszyn?” – zapytał kardynał z Ghany. Zapewnił, że „nikt nie chciał łamać prawa, ale trzeba pomagać ludziom”.

PAP/RIRM

drukuj