fot. opendoors.pl

Walka z chrześcijaństwem w Chinach

W Chińskiej Republice Ludowej chrześcijanie są nakłaniani do zastępowania krzyży portretami chińskiego prezydenta. Jest to warunek otrzymania zapomogi w przypadku biedy. W ten sposób wyznawcy religii są przekształcani w wyznawców partii.

Urzędnicy przyznający zapomogi najbiedniejszym obywatelom, od kilku już miesięcy indoktrynują chrześcijan w ubogim chińskim powiecie, by zdjęli ze ścian swoich domów krzyże i wizerunki Jezusa. Mają je zastępować portretami prezydenta Xi Jinpinga. To działanie wynikające ze specyficznej logiki Chińczyków – zaznacza doktor Marceli Burdelski z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

 – Jest zasada, że cesarz jest tylko jeden. W tym wypadku Pan Jezus czy inne obrazy religijne nie mogą zastąpić cesarza aktualnie panującego. To może takie jest myślenie urzędników chińskich – mówi ekspert z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Chodzi o powiat Yugan w prowincji Jiangxi na południowym wschodzie kraju.  Kampania redukcji ubóstwa w tym rejonie ma przede wszystkim zniechęcić do wyznawania Chrystusa. Państwo chińskie, mimo że oficjalnie nawet w dokumentach rangi konstytucji uznaje prawo swoich obywateli do wyznawania dowolnej religii, to jednak stawia twarde warunki – podkreśla profesor Grzegorz Rdzanek.

– Co do istoty toleruje tylko i wyłącznie te wyznania, te religie, które podporządkowują się politycznej władzy, doktrynie państwa komunistycznego – zaznacza politolog.

Przewodniczący lokalnego Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych w miasteczku tłumaczy działania urzędników w taki sposób.

 „Niektórzy odwołują się do wiary w Jezusa, by uleczyć swoje choroby. (…) Ale my próbowaliśmy im powiedzieć, że zachorowanie to sprawa fizyczna, a ludzie, którzy rzeczywiście mogą im pomóc, to partia komunistyczna i sekretarz generalny Xi Jinping. Wielu mieszkańców wsi to ignoranci. Myślą, że Bóg jest ich zbawicielem. (…) Po działaniach naszych kadr zrozumieją swój błąd i pomyślą: nie powinniśmy dłużej polegać na Jezusie, lecz na partii”.

 – W związku z tym, że ta religia nie jest oficjalnie uznawana, to w wielu miejscach katolicy wznoszą nielegalnie świątynie, które są burzone – wskazuje dr Marceli Burdelski.

Władze komunistycznych Chin nieustannie starają się zniszczyć nie tylko budynki świątyń, ale przede wszystkim chcą zniszczyć jedność katolików. W tej chwili szansę na przetrwanie ma jedynie koncesjonowana wspólnota o nazwie Patriotyczne Stowarzyszenie Katolików. Władze chcą mieć bowiem – za pośrednictwem Stowarzyszenia – wpływ na mianowanie biskupów, aby posiadać nad nimi pełną kontrolę. Zaś równolegle działający w Chinach Kościół rzymskokatolicki uznający zwierzchnictwo Watykanu, jest skazany na brutalne represje.

TV Trwam News/RIRM

drukuj