Rezygnacja z urzędu, nie jest rezygnacją z bycia świadkiem Chrystusa

Ks. bp Paweł Socha CM, biskup diecezji zielonogórsko- gorzowskiej

Audio MP3
Pobierz

 

Benedykt XVI w ubiegłym roku rozpoczął zapowiedziany dużo wcześniej Rok Wiary. Przewodniczył też synodowi biskupów na temat nowej ewangelizacji. To skłania nas, abyśmy akt rezygnacji Papieża przyjmowali w duchu wiary i posłannictwa do dzieła ewangelizacji. Wierni Kościoła świętego, zbudowanego na skale, na wierze w Chrystusa Pana, mieli szczególnie w ostatnich następcach św. Piotra mocne oparcie. Bowiem przekazywali oni prawdy wiary z mocą Ducha Świętego. W ten sposób opierali się wzmożonym jak nigdy dotąd, atakom szatana, łącznie z zamachem na życie poprzednika bł. Jana Pawła II.

Wiara mówi nam, że rezygnacja z urzędu, nie jest rezygnacją z bycia świadkiem Chrystusa na ziemi. Przeciwnie. To świadectwo przez modlitwę, cierpienie i życie ukryte staje się jeszcze bardziej skuteczne bardzo potrzebne Kościołowi Świętemu.

Jako biskup mianowany jeszcze przez papieża Pawła VI, w duchu wiary patrzyłem na posługę każdego następcy św. Piotra, który jest z woli Chrystusa głową kolegium biskupów. W duchu braterskiego oddania i posłuszeństwa odnosiłem się także do Papieża Benedykta XVI.

Po śmierci i niezwykłym pogrzebie bł. Jana Pawła II gorąco modliłem się o wybór na jego następcę kardynała Józefa Ratzingera. Dlaczego? Bo podobnie jak Jan Paweł II odznaczał się głęboką, odważną i klarowną pod każdym względem wiarą i miłością do Kościoła świętego. Dla obrony prawdy objawionej gotów był narażać się różnym formom współczesnego laicyzmu, a także zlaicyzowanym kierunkom, jakie po soborze Watykańskim II pojawiły się w Kościele.

W wykładach teologii dogmatycznej w seminarium często korzystałem z prac naukowych, jakie publikował profesor Józef Ratzinger. Przy lekturze tekstów profesora Ratzingera można było uczyć się jasnego i ścisłego określania tego, w co chrześcijanin, na podstawie Ewangelii i nauczania Kościoła ma wierzyć. Kard. J. Ratzinger miał rozwiniętą do maksimum zdolność ścisłego i precyzyjnego myślenia. Po przeczytaniu głębokiej i trafnej analizy Kościoła świętego po Soborze Watykańskim II, jaką jest wywiad, udzielony przez kard. Ratzinger dziennikarzowi Vittorio Messori, a wydany w 1984 r. pod tytułem „Raport o stanie wiary”, dowiedziałem się w Rzymie, że wszystko, co pytany przez dziennikarza Kardynał mówił z całą swobodą były tak precyzyjne, że wydał je drukiem bez żadnej korekty. Podobnie precyzyjne były następne trzy obszerne wywiady przeprowadzone przez Petera Seewalda

Papież Benedykt bolał nad laickim odczytywaniem tekstów Soboru Watykańskiego II przez środki przekazu. Dziennikarze formowani w duchu laickim i w duchu walki z wiarą w Boga i Kościołem świętym, ukazywali obrady jedynie w klimacie myślenia politycznego. A bez ducha wiary nie da się odczytać ani Pisma Świętego, ani dokumentów soborowych, czy też istoty i misji Kościoła świętego. Wszystko jest wtedy spłaszczone do poziomu czysto horyzontalnego, czysto ludzkiego. Niestety, na takich interpretacjach Soboru i działania Kościoła po Soborze formowali się wierni świeccy, a także wielu duchownych. Nic dziwnego, że okresie posoborowym pojawiało wiele myślicieli świeckich i duchownych, których nie interesowały dokumenty Soboru Watykańskiego II, ale „duch Soboru”, A przez „ducha Soboru” rozumieli oni wszystko to, co usiłowali narzucić Kościołowi ludzie słabej wiary, lub bez wiary. W odpowiedzi na propagowane błędy, kard. J. Raztinger przez publikacje książkowe i wywiady chciał prostować błędne interpretacje i sugestie niezgodne z wiarą i nauczaniem Soboru. A nauczanie Soboru znał doskonale. Już jako profesor J. Ratzinger został najpierw zaangażowany przez kard. Kolonii Josepha Frigsa na eksperta teologa do udziału w Soborze. Z tego też powodu najprawdopodobniej pap. Jana Pawła II powołał go na Prefekta Kongregacji Nauki Wiary, by wcielał w życie Kościoła autentyczną interpretację dokumentów soborowych.

Odwagę w głoszeniu prawdy Bożej wykazywał Benedykt XVI szczególnie w ramach 24 wizyt pasterskich w różnych krajach. Znamienna była wizyta w Oświęcimiu, gdzie złożył hołd ofiarom hitleryzmu i nazwał po imieniu, kto był sprawcą tych zbrodni przeciwko ludzkości,

Niezwykłą była też wypowiedź Benedykta XVI w czasie wizyty pasterskiej w kraju rodzinnym, w Niemczech w 2011 r. Odbywał ją pod hasłem: ”Tam, gdzie jest Bóg, jest przyszłość”. Na forum niemieckiego Bundestagu w Berlinie wskazał Benedykt XVI, że „ostatecznym kryterium i podstawą” pracy polityka „nie powinien być sukces, ani tym bardziej korzyść materialna”. Polityka musi być „staraniem się o sprawiedliwość”. Inaczej państwo może stać się „bardzo dobrze zorganizowaną bandą złoczyńców”, jak to miało miejsce w historii Niemiec.„Czymże są więc wyzute ze sprawiedliwości państwa, jeśli nie wielkimi bandami rozbójników?” – zacytował papież św. Augustyna. – My, Niemcy, wiemy z własnego doświadczenia, że słowa te nie są czczymi pogróżkami. Przeżyliśmy oddzielenie się władzy od prawa, przeciwstawienie się władzy prawu, podeptania przez nią prawa, tak, iż państwo stało się narzędziem niszczenia prawa – stało się bardzo dobrze zorganizowaną bandą złoczyńców, która mogła zagrozić całemu światu i zepchnąć go na skraj przepaści – przypomniał Ojciec Święty nawiązując do czasów hitlerowskich.

Jego zdaniem „służba prawu i zwalczanie panowania niesprawiedliwości jest i pozostaje podstawowym zadaniem polityka”. Papież dotkną podstawowego źródła zła we współczesnym świecie. Dotknął problemu relatywizmu moralnego i pełnego pychy i żądzy władzy i bogactwa przewrotnego działania ludzi władzy.

Nie można pominąć faktu, że Benedykt XVI przy zdolnościach filologicznych i metodologicznych, czyli ścisłego, logicznego myślenia jest człowiekiem wielkiej pokory i prostoty. Żadne awanse, godności, sukcesy nie zmieniły w niczym postawy bezpośredniości i serdeczności w odnoszeniu się do każdego, z kim się spotykał. Doświadczyłem tej postawy w czasie pielgrzymki do Fatimy w 1995 r., w czasie której Mszy św. przewodniczył i homilię głosił kolejno w czterech językach kard. J. Ratzinger. Przy stole rozmawiał z delegacją Polaków z wielką serdecznością i miłością. Podobne doświadczenie miałem w czasie wizyty ad limina apostolorum w 2006 r.. Dowiedziałem się, że zna diecezję zielonogórsko-gorzowską, a szczególnie mile wspominał bpa W. Plutę, z którym jako profesor spotkał się w Monachium, a szczególnie mile wspominał abpa J. Michalika. Ciekawe, że najbardziej interesowało go duszpasterstwo młodzieży. Wypytywał dokładnie i chciał wiele otrzymać informacji na ten temat.

Trudno poruszyć więcej tematów, bo życie i działalność ewangelizacyjna papieża jest przebogata. Uwielbiajmy Boga za dar olbrzymów duchowych, jakimi byli dwaj serdeczni przyjaciele i kolejni następcy św. Piotra: bł. Jan Paweł II i jego następca Benedykt XVI i módlmy się o świętych i odważnych w głoszeniu Ewangelii ich następców. Zwłaszcza módlmy się z tego, który pod działaniem Ducha Świętego będzie wybrany na następcę papieża Benedykta XVI na najbliższym konklawe.

Ks. bp Paweł Socha CM

drukuj