Potrzeba humanistycznej formacji

Z ks. kard. Zenonem Grocholewskim prefektem watykańskiej Kongregacji Wychowania Katolickiego rozmawia o. dr Krzysztof Bieliński, rektor WSKSIM w Toruniu.

Audio MP3
Pobierz

Najczcigodniejszy Księże Kardynale. Na początku pragnę wyrazić ogromną wdzięczność za to, że TV Trwam, Radio Maryja, ale także Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, którą tutaj reprezentuję kolejny raz może gościć w Watykanie, w codziennym miejscu pracy Prefekta Kongregacji Edukacji Katolickiej. To dla nas wielki zaszczyt, że Prefekt Kongregacji Edukacji Katolickiej przyjmuje nas z wizytą i że możemy w miejscu codziennej pracy Eminencji porozmawiać krótko na temat edukacji tzn. o tym wymiarze posługi Kościoła, który Ojciec Święty powierzył bezpośredniej trosce Kardynała Zenona Grocholewskiego Wielkiego Polaka i kierowanej przez Księdza Kardynała dykasterii. Wychowanie i formacja to jedno z najbardziej naglących wyzwań, przed jakimi stoi Kościół i jego instytucje. Tak dokładnie Ojciec Św. Benedykt XVI mówił dnia 7 lutego br. w czasie kiedy miało miejsce zgromadzenie plenarne Kongregacji Edukacji Katolickiej. Ojciec Święty w tym przemówieniu wyraził nadzieję, że pracę Kongregacji Edukacji Katolickiej ale także decyzje pomogą stawić czoła obecnemu kryzysowi wychowania. Wiemy, że Kongregacja Edukacji Katolickiej w styczniu tego roku, wydała dekret o reformie kościelnych studiów filozoficznych i że trwają bardzo intensywne prace w przygotowaniu dokumentu: „Internet formacja w seminarium”.
Eminencjo, Księże Kardynale, co w wymiarze służby katolickim instytucjom formacyjnym, także wyższym uczelniom katolickim widzi Ks. Kardynał, jako szczególnie dziś ważne i potrzebne. 

Niewątpliwie problem wychowania, edukacji należy do najbardziej żywotnych zadań Kościoła. Przyszłość będzie zależała właśnie od tego, nie tylko od żywotnych zadań kościoła ale myślę także, żywotnych zadań społeczeństwa.
Kongregacja, której przewodniczę ma wszystkie wymiary wychowania w swoim zakresie tak mówiąc szczerze, dla mnie, to co najważniejsze jest, jeśli chodzi o edukację i wychowanie to jest solidna formacja księży, duchownych. I tu zresztą jest pierwsza sekcja naszej działalności, kiedy biskupi przyjeżdżają do nas Ad Limina, co 5 lat, za chwilę będzie grupa biskupów amerykańskich. Ja zawsze na pierwszym miejscu mówię o tym, o formacji duchowieństwa, formacji kleru. Od tego będą zależały także inne aspekty wychowania, od tego będzie zależało apostolstwo świeckich, jak i właściwa informacja religijna w szkołach itd. Od tego będzie zależała realizacja życia konsekrowanego. Dlatego uważam, że najważniejszą dla nas edukacją, jest wychowanie kleru, to jest najważniejsze. Co dzisiaj jest niełatwe. Teraz w czwartek, piątek, sobotę mieliśmy Międzynarodowy Kongres z okazji 70 rocznicy Papieskiego Dzieła Powołań Kapłańskich. To Papieskie Dzieło, ono jest włączone do naszej Kongregacji, założył je Pius XII w okresie, powiedzmy trudnym, ale Kościół zawsze patrzy naprzód. Już wtedy misjonarze szli do nowych krajów, dlatego Papieżowi zależało na tym, żeby wzmocnić promocję powołań, żeby byli księża, którzy by mogli iść do tych nowych krajów. Oczywiście dzisiaj są inne problemy ale to jest jakby bardzo ważne i ucieszyłem się, bo rzeczywiście ten Kongres znalazł oddźwięk bardzo szeroki. Mieliśmy ludzi ze wszystkich kontynentów. Były reprezentowane prawie wszystkie Konferencje Episkopatów. Poza tym cieszyliśmy się bardzo, bo była dosyć solidna reprezentacja tzw. Serra Club, w Polsce jest to mniej znane. Serra Club jest to stowarzyszenie ludzi świeckich, założone przed wojną, właściwie przez przemysłowców, którzy obrali sobie za zadanie pomagać formacji kapłanów tzn. pomagać seminariom biednym, seminariom na misjach. Oczywiście też szybko weszła modlitwa o powołania kapłańskie. Wielu z tych członków Serra Club modli się codziennie o powołania kapłańskie, zobowiązując się do cząstki różańca czy do jakiegoś umartwienia itd. I tu jest bardzo szeroko rozwinięte stowarzyszenie. Pamiętam jak pierwszy raz brałem udział w takim spotkaniu tego stowarzyszenia w Bangkoku i było tysiąc uczestników stowarzyszenia, które brało udział w tym. I teraz też, ze wszystkich kontynentów przyjechali z tego Serra Club bardzo solidnie: z Afryki z Azji. W tej chwili przewodniczącym tego Serra Club jest akurat Chińczyk i cieszyliśmy się z tego. Widzieliśmy także podczas tego Kongresu właśnie zainteresowanie o jakość formacji kapłanów. Nie tyle chodzi o ilość, ale przede wszystkim o jakość. Jeżeli jest jakość, to też będzie i ilość, bo tylko solidny kapłan pociąga także młodych ludzi do pójścia za Chrystusem. My już właściwie przedstawiliśmy pewien dokument na ten temat. Nasza Kongregacja przygotowała dokument na temat promocji powołań kapłańskich. Ten dokument jest owocem interpelacji. My interpelowaliśmy właściwie cały świat, wszystkie Konferencje Biskupów, stawialiśmy masę różnych pytań. To wszystko stało się przedmiotem badania i wypracowaliśmy dokument, który wkrótce będzie opublikowany. Jeszcze jest potrzebne zatwierdzenie Ojca Świętego, myślę, że w najbliższym czasie podczas audiencji przedstawię ten problem i ten dokument wyjdzie. Dla nas najważniejszą rzeczą dzisiaj jest formacja kapłanów. Ta formacja jest zagrożona całym stylem dzisiejszego życia, mentalnością, trudnościami. Wiemy, że nie może być solidnego kapłaństwa bez ścisłej łączności z Chrystusem: „Beze Mnie nic nie możecie uczynić”(J 15,5). Dzisiaj często kapłan jest zabiegany, zalatany, bombardowany przez różne wiadomości media itd. i nie ma czasu na modlitwę. I to jest ogromne niebezpieczeństwo. Tylko kapłan, który jest złączony z Chrystusem potrafi coś zrobić. Ja zawsze daję ten przykład, że Jan Vianney, ten kapłan wcale nie należał do żadnych geniuszy intelektualnych, on wcale nie miał żadnych specjalnych studiów ale był złączony z Chrystusem i sam Jan Vianney zrobił więcej dla Kościoła niż setki kapłanów razem. Nie tylko, powiedzmy, uzdrowił tę swoją parafię, ale ludzie ściągali z całego świata, niekiedy spoza Europy, aby u niego się wyspowiadać. Po prostu był kapłanem, był kimś w kim emanował Chrystus. I to dzisiaj jest trudnością, że kapłan jest zbyt zabiegany, zalatany i musimy tak go wychować, żeby on czuł potrzebę łączności z Chrystusem. Dzisiaj, w czasie Mszy Św. już pierwsza lekcja była bardzo piękna. Pierwsza lekcja z Księgi Mądrości, że mądrość może się rozwijać tylko tam, gdzie człowiek jest moralnie bardzo silny.

Eminencjo, stąd bardzo dużo wysiłku, także Prefekta Kongregacji Edukacji Katolickiej i stąd zapewne ten wydany na początku br. dekret o reformie kościelnych studiów filozoficznych. Widać, że Kościołowi wyraźnie zależy na odzyskaniu rangi filozofii właśnie w kształceniu humanistycznym także seminaryjnym, bo akcent był położony na formację kapłanów, o czym Eminencja właśnie wspomina. Ale są Eminencjo różne sposoby uprawienia dzisiaj filozofii, również filozofia, która jest na służbie ideologii, wcześniej komunistycznej, dzisiaj liberalnej. Czy Eminencja mógłby nakreślić, wyjaśnić o jaką filozofię i o jaką metafizykę Kościołowi dzisiaj chodzi?

Dzisiaj jest duże zamieszanie jeśli chodzi o pojęcie w ogóle filozofii. Pamiętam, kiedyś mi pokazano program studiów wydziału filozoficznego, więc ja przejrzałem ten program studiów i powiedziałem, że tu jest wszystko oprócz filozofii. Często właśnie pod mianem filozofii powiedzmy, obejmuje się wszystkie nauki humanistyczne: języki, socjologię, pedagogikę, wszystko obejmuje się pod słowem filozofii a nie ma tego co jest najważniejsze w filozofii mianowicie – metafizyka, filozofia. Dlaczego wydaliśmy ten dokument? Nie może być solidnych studiów teologicznych bez filozofii. Obecny Papież już jako Kardynał napisał w jednym artykule, że obecny kryzys teologii w gruncie rzeczy jest kryzysem filozofii. Żeby rozumieć pojęcia teologiczne, musi być koniecznie podkład filozoficzny. Ojciec Święty dzisiaj szeroko mówi, żeby rozszerzyć granice racjonalności. Właśnie to jest filozofia. Rozszerzanie granic racjonalności tzn. stawiania pytań, podstawowych pytań dotyczących życia człowieka, jego przeznaczenia, sensu, sensu nauki, sensu postępu i to jest właśnie to, co można określić mianem pewnej mądrości człowieka, który nie myśli tylko w kategoriach ego, co widzialne, co można zmierzyć, zważyć i co mi przynosi konkretną korzyść, tylko widzi w kategoriach bardziej szerokich, stawia sobie pytania. I o tą filozofie chodzi, która stawia pytanie na temat celu człowieka, życia człowieka, która rozszerza horyzonty racjonalności, wymyka się, bo jeżeli to nasze życie tutaj na ziemi nie jest takim przypadkowym, jakąś ewolucją, tylko to życie ma jakiś szerszy sens, to życie jest transcendentne, to realistą, prawdziwym realista jest ten, który bierze to pod uwagę. Bierze pod uwagę całość naszego życia. Mówiąc o wierze często stosuję porównanie właśnie do nocy i mówię, że to jest nie prawdą, że w nocy widzi się mniej. W nocy widzi się dużo więcej. Wciągu dnia widzimy te rzeczy, które możemy dotknąć, zmierzyć, zważyć ale nasz krąg widzenia jest bardzo ograniczony, tylko do tego co widzimy. Natomiast w nocy widzimy mniej dokładnie, mniej przejrzyście ale widzimy dużo dalej, dużo pełniej. Widzimy również gwiazdy, które są od nas oddalone tysiące, tysiące lat gwiezdnych. Widzimy wtedy to małe życie w kontekście całości naszego istnienia. Myślę, że to jest właśnie to, żeby spojrzeć na całość rzeczywistości a nie ograniczyć się na to, co my tylko widzimy naszymi oczami, co można zmierzyć, zważyć, co nam powiedzmy daje korzyść, czy jakąś konkretna przyjemność. I tu właśnie mówimy o tej filozofii mądrościowej i to jest zawodzeniem filozofii, wszystko inne to są oprawki. Dla mnie jest to zawodzeniem. Nie tak w świecie pojmuje się filozofię. Jeżeli np. widzimy dyplomy ze Stanów Zjednoczonych philosophy master, czy philosophy doktor to nie znaczy, że on cokolwiek z metafizyki słyszał, czy w ogóle z filozofii cokolwiek wie, tylko studiował różne nauki humanistyczne w szerokim znaczeniu, czyli nauki społeczne, pedagogiczne języki i literatura to wszystko wchodzi wtedy, jako filozofia. Natomiast nam chodzi o tę filozofie, która dotyczy fundamentalnych pytań egzystencji ludzkich. To jest ta filozofia.

Więc z jednej strony wysiłek Kongregacji Edukacji Katolickiej, by pokazywać w formacji seminaryjnej także uczelni wyższych ten właściwy fundament, a z drugiej strony Eminencjo, w jednym z wywiadów, który udzielił Eminencja trochę przybliżając pracę Kongregacji, wspomnianego już dokumentu o roli internetu w formacji seminaryjnej, stwierdził Eminencja, że internet, niezwykła współczesna zdobycz, sprzyja powierzchowności spojrzenia na świat. I Ks. Kard. stwierdził: ulega się dzisiaj złudzeniu, że zna się wszystko dzięki i to jest ważna intuicja nadmiarowi informacji ale tak naprawdę mówił Ks. Kard. niewiele się rozumie. Eminencjo, jak skutecznie przeciwstawić się temu kryzysowi nadmiaru?

Myślę, że trzeba wychować ludzi do korzystania z Internetu, bo cokolwiek by się powiedziało internet będzie wielka zdobyczą , może być ogromna pomocą, ułatwia prace. Powiedzmy, że sam korzystam z internetu bardzo dużo i jest wielka pomocą. Akurat jakaś wiadomość która była rok wcześniej jest mi potrzebna od razu i w internecie ją znajdę, nie muszę szukać po encyklopediach czy innych książkach. Jest ogromną pomocą. To, co jest niebezpieczeństwem, to jest niewłaściwe korzystanie z internetu. Poza tym wiemy przecież, że są uzależnienia od internetu, że ludzie są leczeni. Bo nie umie się człowiek uwolnić, tak jak od papierosów czy od alkoholu, nie umie się uwolnić od tego interesu. Ale niekoniecznie on się ubogaca. On się nie ubogaca bo jeżeli ktoś powiedzmy, nadmiernie coś je, to nie wychodzi mu to na zdrowie tylko mu szkodzi. Tak samo jeżeli ktoś zbyt dużo odbiera wiadomości, on nie jest w stanie przetrawić tych wiadomości. Te wiadomości tylko bombardują w niego i powierzchownie tylko zostają na jakimś jego poziomie, prawie zewnętrznym. Żeby coś naprawdę rozumieć to trzeba pewnej refleksji, trzeba przetrawienia, trzeba przemyślenia i często człowiek się do tego nie ucieka. Wierzy wiadomościom, jedna po drugiej a nie stara się tego przetrawić, krytycznie spojrzeć, bo to też jest ważne. Edukacja powinna polegać na tym, że człowiek umiałby krytycznie myśleć. Gdy tych wiadomości jest za dużo to nie jest możliwe, by człowiek je krytycznie ocenił, czy do nich podszedł, tylko te wiadomości są. Oczywiście ten, kto ma dobra pamięć tych wiadomości pozostaje więcej, ale to wcale nie zależy, że on dużo więcej rozumie. Trzeba refleksji.

Eminencjo, zatem rozwiązanie tego kryzysu nadmiaru to pewnie będzie wskazanie znowu powrotu mistrza, nauczyciela przewodnika w procesie formacji.

Właśnie to jest bardzo ważne w naszym katolickim ujęciu. To osoba nauczyciela czy formatora jest fundamentalna. Czyli nie środek tylko osoba. Myślę, że kto w swoim życiu miał takiego mistrza, to na pewno to doceni. Ja np. widzę tak studia wyższe, bardzo często powiedzmy, ten student i profesor prawie nie maja kontaktu, on jest tylko przez internet itd. Miałem akurat takiego profesora, z którym bardzo ściśle współpracowaliśmy. On mnie nie tylko uczył, co mam napisać do doktoratu. On mnie nauczył myśleć, on mnie nauczył żyć, był dla mnie jakimś wzorem postępowania, uczciwości naukowej i to jest ogromnie ważne. Myślę, że każdy kto miał kogoś takiego za przewodnika czy w czasach gdy, chodzi o studia, czy chodzi o formacje, to sobie to bardzo ceni. Zawsze z wielkim szacunkiem myślę o moim dawnym Rektorze z seminarium w Poznaniu. On żył tylko seminarium. Dla niego to była pasja. On znał każdego z nas od podszewki. Kiedy pierwszego dnia, przyszedłem do seminarium ze wsi, taki wystraszony chłopak, a on już stał przy drzwiach i pytał się: Zenon jak tam twój proboszcz w Miedzichowie? Czyli już znał moje nazwisko, moje imię i wiedział skąd jestem, a pierwszy raz mnie widział. Już wytwarzał się pewien kontakt osobowy, dlatego nie było wtedy strachu pójść do niego, coś zaprotestować, czy powiedzieć swoje myśli. Człowiek czuł się swobodnie, był nauczycielem. Pamiętam nawet, jak kiedyś w tym pierwszym roku, to tak było w seminarium, że ojciec duchowny czytał takie rozważania i mieliśmy rozmyślać. Kiedyś Rektor mnie spotyka i pyta się: i jak tam Zenon te rozmyślania? Ja mówię: wcale mi nie odpowiadają bo on tam czyta, ja tak nie umiem, ja bym tak po swojemu chciał to zrobić. A on mówi: jak umiesz sam, to rób tak jak umiesz. Czyli człowiek bardzo otwarty, ja nie miałem strachu mu tego powiedzieć, bo on był przyjacielem. Był przyjacielem i mistrzem, i wiedziałem, że to co mi powie, to powie z życzliwości i ze swojego wielkiego doświadczenia życiowego. Dlatego jeżeli chodzi o całą naukę katolicka itd. to problem kontaktu osobistego jest fundamentalny.

A czy w tym momencie mógłbym zapytać o taki osobisty kontakt już z Błogosławionym Janem Pawłem II, który przecież wyszukał Eminencje i to wielkie Dzieło Edukacji Katolickiej złożył w ogromnym zaufaniu na ramiona Ks. Kardynała.

Właśnie sam się dziwiłem i właściwie broniłem się przed tą Kongregacją, bo przedtem pracowałem 27 lat w Najwyższym Sądzie, jestem prawnikiem. Papież potem chciał żebym tu pracował w Kongregacjach. Tak na początku z pewnym lękiem przyjąłem i powiedziałem, że raczej wolałbym zostać, a Papież mówi, że się tym zajmie. Oczywiście to kosztowało dużo wysiłku. Kontakt osobisty z Janem Pawłem II , był bardzo prosty. Ja myślę, że ktokolwiek się z nim spotkał, to wytwarzała się taka atmosfera osobistego kontaktu, nawet gdy pojedynczo się z nim ktoś spotkał. Znam takich ludzi, pamiętam, kiedyś taki szef adwokatów Stanach Zjednoczonych Żyd, jak poszedł do Ojca Św., był pełen zachwytu, takie wrażenie na nim Ojciec Św. zrobił. Zaraz czuł się jak z jakimś przyjacielem. Myślę, że bardzo łatwo było widzieć Jana Pawła II, Tego Człowieka, który jest dla mnie wzorem, który jest życzliwy, który prowadzi i to było bardzo mocne. On miał już taki charyzmat. Myślę, że w ogóle świętość stwarza tę atmosferę. Każdy święty miał kontakty bardzo bezpośrednie. On zawsze mówił o edukacji: dzisiaj tyle tych studiów pedagogicznych, edukacyjnych wszystko razem, był Jan Bosko, który nie miał przecież studiów, a dużo więcej zrobił. Zrobił dużo więcej niż dzisiejsi pedagogowie po wielkich kształceniach. Dlaczego?
Dlatego, że kochał tę młodzież. On właśnie mówił: bez miłości nie ma wychowania, czyli kochał tę młodzież, cenił ją, starał się ją zrozumieć, być blisko, starał się z każdym wejść w kontakt. I potrafił dużo więcej. Świętość pomaga do tego kontaktu osobistego, do tego by być prawdziwym mistrzem dla ucznia i dziecka czy studenta.

Eminencjo, także Ojciec Św. Benedykt XVI bardzo mocno akcentuje rolę mistrza i nauczyciela, także w edukacji na poziomie wyższym, to nie tak dawno jak podczas XXVI Światowych Dni Młodzieży. Ojciec Święty chciał się spotkać z młodymi wykładowcami akademickimi i wówczas środowisko akademickie, przestrzegał przed modną dzisiaj utylitarną wizją edukacji. Tzn. tą modą na kształtowanie dzisiaj, kompetentnych skutecznych specjalistów. My dzisiaj w Polsce obserwujemy groźną redukcję humanistyki, tak na poziomie szkolnictwa szkół średnich, jak i niestety na poziomie aktualnej. Także reformy szkolnictwa wyższego. Czy w kontekście tej profesjonalizacji edukacji, rola uczelni katolickich, zdaniem Eminencji, nie powinna polegać na tym aby ocalić kształcenie humanistyczne?

Dzisiaj jest taki trend: jak najszybciej wyprodukować roboty, człowieka który wchodzi do przemysłu i potrafi coś zrobić, czyli w pewnym sensie odczłowieczenie. Do tego się dąży. Dlatego my w Kościele mówimy zawsze o pewnej integralnej formacji człowieka. W tej integralnej formacji przygotowanie zawodowe jest na końcu. A w tym trendzie współczesnym, jest ono na początku. Przygotować do zawodu, nie uczyć myśleć ani nic, tylko przygotować do zawodu. My liczymy, że ta formacja integralna ma właściwie 4 elementy. Najpierw ten aspekt ludzki tzn. trzeba wychować człowieka, by był uczciwy, żeby można na nim polegać, tak aby miał on sens krytyczny czyli powiedzmy, trzeba wytworzyć człowieka, że ja mogę na niego liczyć, że ten człowiek, nawet jeżeli ja go czegoś nauczę, to on nie będzie tej nauki wykorzystywał dla zła, tylko dla dobra. Drugi aspekt to aspekt duchowy, czyli kontakt z Chrystusem, problem wiary pomaga w ubogaceniu tego aspektu powiedzmy ludzkiego, równocześnie jest jakąś koronacją tego aspektu. Trzecim elementem jest wychowanie moralne. Nie wychowanie do zawodu tylko rozwój umysłu ludzkiego, pewien krytycyzm. Zdolność oceniania, osądzania i wtedy dopiero czwartym elementem jest przygotowanie do zawodu. Im lepsze będą te 3 elementy, tym ten człowiek będzie się lepiej realizował w swojej pracy. On nie będzie wtedy tylko tym robotem, tym narzędziem, którego powiedzmy, te wielkie koncerny w jakiejkolwiek formie one by były, wykorzystują do tego, by coś zrobić, ale on będzie się czuł podmiotem tej swojej pracy, do wykonywania swojego zawodu. Myślę, że tu w tym aspekcie wychowanie humanistyczne jest bardzo ważne. Oczywiście są też różne spojrzenia na to wychowanie humanistyczne, można być wspaniałym matematykiem i mieć to pojęcie o którym ja mówiłem. Sam znam ludzi, matematyków, fizyków czy innych, którzy mają jakąś tam wizję i wizję tej jakiejś formacji integralnej. Na mnie duże wrażenie zrobiło, jak w roku 2000 przygotowywaliśmy 59 Kongresów Naukowych na różne tematy, spotkałem się z tymi organizatorami właśnie tych kongresów technicznych: matematycy, chemicy itd. Podziwiałem wówczas ich postawę, ich zrozumienie i jakąś wizję, nawet filozoficzną, jakieś konkretne przemyślenia. Pamiętam taki chemik, światowej sławy, mówił, że my nie potrzebujemy żadnych dowodów na istnienie Pana Boga bo to jest jasne. Czyli ten człowiek miał już przemyślenie i miał już wizję życia. On nie tylko ograniczył się do tej chemii. Oczywiście nie chodzi o to, by wszystkich uczyć nauk humanistycznych w ścisłym jego słowa znaczeniu, tylko by była ta formacja, która ma ten element humanistyczny, co się zawsze trochę łączy z filozofią.

Eminencjo, mieliśmy ten zaszczyt, środowisko akademickie Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, że w 2008 roku podczas I Międzynarodowego Kongresu, poświęconemu wtedy edukacji katolickiej, szansą tej edukacji i zagrożeniem, wykład wprowadzający poprowadził osobiście sam Prefekt Kongregacji Edukacji Katolickiej. I wtedy w tym wykładzie Eminencja mówił o szczególnym współczesnym wyzwaniu edukacji, jaką jest edukacja medialna. Ks. Kardynał mówił wtedy do nas: musimy uczyć się mediów, by z nich korzystać i by w nich pracować. I diagnozował, że sytuacja katolików w tej dziedzinie jest alarmująca. Eminencjo, jak w tym kontekście postrzega Prefekt Kongregacji Edukacji Katolickiej środowisko akademickie Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, uczelni o tożsamości katolickiej, ale medialnym profilu.

Jest prawdą co było wspomniane, że sytuacja jest dosyć tragiczna nawet w krajach w których mamy 90% katolików, natomiast myśli katolickiej w mediach nie widać. Jest też prawdą, że być dziennikarzem katolickim, jest dużo trudniej niż powiedzmy, nie liczyć się z żadnymi regułami na prawo, na lewo, obrzucać błotem kogo się chce, starać się tylko być atrakcyjnym. Dziennikarz katolicki, musi przede wszystkim kochać prawdę, szanować człowieka, a z drugiej strony, musi być solidnie przygotowany. I w tej swojej sytuacji, musi być lepiej przygotowany, niż inni dziennikarze. Bardzo mocno popieram wszystkie studia dziennikarskie i zachęcam nasze uczelnie katolickie, żeby te studia podejmowały, przygotowywały do tej pracy, dlatego bardzo się cieszę, że wasza uczelnia podjęła to wezwanie i stara się przygotowywać ludzi odpowiedzialnych, uczciwych, ludzi, którzy kochają prawdę, i którzy mają odwagę mówić tę prawdę. Z tego bardzo się cieszę i jestem pełen życzeń, żeby ten aspekt waszej pracy się rozwijał, byście mieli jak najwięcej, osiągnięć i to dla dobra Polski, dla dobra naszego kraju, tu nie tylko chodzi o dobro kościoła. Chodzi o dobro prawdy, o dobro społeczeństwa o to właśnie chodzi, a nie tylko o jednostkowe kogoś. Dlatego moje jak najlepsze życzenia, dużo sukcesów pozytywnych wyników w tej pracy.

Księże kardynale w tym momencie niech wolno mi będzie podziękować, za taki też swoisty patronat Eminencji, nad następnymi kongresami, także za wykład wprowadzający, który Ks. Kard. przygotował dla nas, na zbliżający się już VI Kongres w tym roku poświęcony tematyce Katolicy i ekonomia. Bardzo serdecznie dziękujemy, że naukową dyskusję o międzynarodowym zasięgu naszej uczelni, zawsze możemy rozpoczynać od najważniejszego światła bo światła nauki Kościoła i od wskazań samego Prefekta Kongregacji Edukacji Katolickiej. Jeżeli Ks. Kardynał pozwoli, ostatnie pytanie. Czarne chmury niżu demograficznego nadciągają też nad uczelnie w Polsce, co Ks. Kard. Prefekt Kongregacji Edukacji Katolickiej, odpowiedzialny za ponad 1500 uniwersytetów katolickich w świecie tzn. posiadający jedyny bo globalny ogląd rzeczywistości szkolnictwa wyższego katolickiego, radzi uczelniom katolickim w Polsce aby mimo pesymistycznych prognoz, jednak z nadzieją patrzeć w przyszłość.

W aspekcie tych 1500 uczelni to tam nie ma niżu demograficznego, bo raczej liczna ludności wzrasta. Już doszliśmy znowu do rekordowej sumy ludności na ziemi. Więc tego niżu nie ma. Nasze uczelnie w różnych częściach świata rozwijają się, powiększają się w ilość studentów, co chwile powstają nowe uniwersytety i cieszą się prestiżem nawet w krajach gdzie katolików jest bardzo mało, starają się z nami mieć kontakty. Na początku grudnia jadę do Tajwanu, będziemy z Ministerstwem Edukacji zawierać umowę na temat uznania dyplomów naszych szkół katolickich i kościelnych. Może tam katolików jest 1% nie mniej jednak im też bardzo zależy na jakiejś współpracy z nami. Na tym poziomie ogólnym, międzynarodowym tego niżu nie ma, tylko jest raczej wzrost. Oczywiście w krajach europejskich jest ten niż. O co chodzi? Myślę, że wartość uniwersytetu nie polega na ilości studentów bo są uniwersytety czy uczelnie bardzo małe, ale które mają ogromny prestiż w świecie, czyli nie zależy od ilości. Uważam, że mnie osobiście zależy na tym ,żeby nasze uczelnie charakteryzowały się przede wszystkim jakością. Z czasem oczywiście, jest taka pokusa, że gdy będziemy mieli więcej studentów to będziemy mieli więcej pieniędzy od państwa itd. ale to jest drugorzędna rzecz. Powinno nam zależeć przede wszystkim na jakości ale oczywiście ten problem o którym Ks. Rektor wspomina, to zależy o jakie uczelnie chodzi, te nasze kościelne wydziały teologiczne, których jest bardzo dużo, jeżeli będzie trzeba zredukować to nie jest problem, to nie jest dogmat wiary, że musi być aż tyle. Gdy chodzi o uczelnie katolickie, przede wszystkim powinny być na jakość. Powinny starać się w naszym kraju, w naszej społeczności być uczelniami dobrymi, w których studenci, społeczność ma zaufanie. I tu za dużo takich uczelni w Polsce nie mamy, ale ja życzę żeby te uczelnie naprawdę cieszyły się prestiżem, solidnością, poziomem i tego wam życzę. Szczęść Boże!

Dziękujemy bardzo za posługę Eminencji i Kongregację Edukacji Katolickiej, na rzecz jakości kształcenia uczelni katolickich i uczelni, które są w pełni utożsamiające się z wartościami katolickimi. Dziękuję bardzo za możliwość spotkania z telewidzami TV Trwam, słuchaczami Radia Maryja, za to spotkanie tu w Watykanie, w codziennym miejscu pracy Eminencji, za czas nam poświęcony i chciałbym na koniec wyrazić zapewnienie, że służbę Ks. Kardynała i prowadzonej przez Ks. Kardynała dykasterii polecamy w codziennej modlitwie.

Bóg zapłać. Dziękuję wam za to.

drukuj