Misyjna posługa Redemptorystów w Boliwii

„Moje doświadczenie o duszy boliwijskiej ma różne wymiary”- powiedział w programie „Rozmowy niedokończone” w Telewizji Trwam o. dr Józef Smyksy CSsR, prezydent Wydziału Teologicznego św. Pawła w Cochabamba w Boliwii. Drugi z gości programu, proboszcz parafii Matki Bożej Częstochowskiej w Cicero w Chicago o. Waldemar Wielądek CSsR, zwrócił uwagę, że Boliwia wyróżnia się sporym zaangażowaniem świeckich w działanie misyjne.

O. dr Józef Smyksy CSsR podkreślił, że pierwsi redemptoryści przyjechali do Boliwii w 1910 r. i wnieśli duży wkład do ewangelizacji tego kraju.

Ojcowie poświęcali bardzo dużo czasu na ewangelizację, również w miarę możliwości ze środowiskami, które miały „dobre zaplecze finansowe”. Starali się podnieść technologicznie Boliwię. Wiem, że do miasteczka Tubize udało im się ściągnąć elektrownię spalinową na silniki spalinowe – mówił o. dr Józef Smyksy CSsR.

Gość „Rozmów niedokończonych” zaznaczył, że święta maryjne w Boliwii mają nieco inny charakter niż w Polsce.

Ci, którzy przejechali przez Boliwię i mają okazję zobaczyć święta maryjne, mogą poczuć klimat karnawału. Oczywiście wewnątrz kościołów oraz w sanktuariach są odprawiane Msze św. i jest możliwość skorzystania z sakramentu pokuty. Natomiast na zewnątrz przypomina to w wielu wypadkach karnawał, czyli korowody taneczne, którym próbuje się nadać interpretacje religijną. Wielu mówi, że jest to boliwijski sposób modlitwy  powiedział.

Zakonnik zauważył, że dzięki pracy polskich redemptorystów, którzy przybyli w 1979 roku do Boliwii, w kraju tym pojawiło się wiele nowych powołań kapłańskich.

Od kiedy przyszli polscy redemptoryści, zajęli się sprawą powołań. Dużo sił poświęcano kapłaństwu Boliwijczyków i wielu z tych boliwijskich księży jest właśnie m.in. owocem pracy tych pierwszych polskich redemptorystów.  Tę piękną pierwszą pracę wykonali właśnie o. Stanisław Odroniec CSsR, o. Stefan Karpeta CSsR i o. Zbigniew Kotliński CSsR (pierwsi, którzy przyjechali do Boliwii). Przez Boliwię przewinęło się 28 polskich redemptorystów – mówił o. dr Smyks CSsR.

Boliwijczycy mają swój własny sposób kontaktowania się z Bogiem – wskazał o. dr Józef Smyks CSsR.

Będąc tam na co dzień z ludźmi doświadczałem duszy boliwijskiej – tego człowieka, który ma swój sposób kontaktowania się z bóstwem. Mówię świadomie z bóstwem, ponieważ bardzo często słyszymy takie stwierdzenia „Tata de Dios”, czyli Ojciec Bóg. W Polsce słowo tata kojarzy się z ojcem, z tatusiem. Natomiast w Boliwii to słowo określa niedostępną świętość, która budzi szacunek – mówił redemptorysta.

O. dr Smyks CSsR zaznaczył, że w Boliwii wierzący nie do końca potrafią określić swoją pełnię wiary.

– Na Jasnej Górze rzesza wiernych jest z różańcem w ręku, z Biblią, modlitewnikiem, Pismem Świętym i starają się po prostu modlić. W Boliwii bardzo często widać inne ryty. Trzeba jeszcze dużo wysiłku, aby Boliwijczycy odkryli tę pełnię w Chrystusie. Natomiast myślę, że będziemy przechodzili przez różne etapy tej pełni – stwierdził redemptorysta.

Drugi gość „Rozmów niedokończonych” – o. Waldemar Wielądek CSsR – podzielił się swoimi spostrzeżeniami na temat warunków materialnych, które zastał w Boliwii.

W 1990 roku wyjeżdżało się poza miasto na misje. Nie było wtedy prądu i wody. W domu używało się gaz, przed domem palono ognisko, na którym przygotowywało się potrawy. Mieszkano wokół gór przy ciągłym wietrze i wszędzie było sucho. Na wyprawy misyjne trzeba było zabrać praktycznie wszystko (nawet swoją wodę), bo nie byliśmy przyzwyczajeni do klimatu, bakterii, które były w tej wodzie, jak również do wysokości górskiej. Tam można zauważyć, że Ci ludzie nigdzie się nie śpieszą, oni mają na wszystko czas – powiedział redemptorysta.

Całość programu „Rozmowy niedokończone” pt. Misyjna posługa redemptorystów można zobaczyć [tutaj].

RIRM

drukuj