fot. wikipedia.org

Ks. bp P. Libera: Św. Andrzej Bobola przypomina o katalogu polskich rzeczy niemożliwych

Jedność narodowa, kruchość małżeństwa i rodziny, ludzie z marginesów, którzy wciąż czekają na solidarność ze strony Kościoła i państwa – to katalog polskich rzeczy niemożliwych, o których przypomina nam św. Andrzej Bobola – mówił w środę ks. bp Piotr Libera, biskup płocki.

Mszy św. w warszawskim sanktuarium św. Andrzeja Boboli w 360. rocznicę męczeńskiej śmierci patrona Polski i Metropolii Warszawskiej przewodniczył nuncjusz apostolski w Polsce ks. abp Salvatore Pennacchio.

Na początku liturgii hierarcha przypomniał, że tegoroczna uroczystość przypada w szczególnych okolicznościach.

Obchodzimy 80-lecie od jego kanonizacji, przypada też 200. rocznica powstania Metropolii Warszawskiej, której nasz święty również jest szczególnym orędownikiem” – wyjaśnił nuncjusz apostolski w Polsce.

Ks. abp Pennacchio przekazał zgromadzonym błogosławieństwo Papieża Franciszka i poprosił o modlitwę w intencji Ojca Świętego, który – jak podkreślił – jest jezuitą, czyli zakonnym współbratem św. Andrzeja Boboli.

W homilii ks. bp Piotr Libera zaznaczył, że św. Andrzej Bobola, w 100. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości i 80. rocznicę kanonizacji robi nam rachunek sumienia i pyta, jaki jest polski katalog rzeczy niemożliwych?.

Jedność narodowa, pojednanie polsko-polskie, nasze zazdrości, chora duma i bylejakość, kruchość małżeństwa i rodziny, ludzie z różnych marginesów, którzy wciąż czekają na solidarność ze strony Kościoła i państwa, Kościół, który z trudem – z trudem! – szuka ludzi młodych. I ta świadomość bycia Kościołem od Jana Pawła II, prymasa Wyszyńskiego, Andrzeja Boboli czy ks. Jerzego (Popiełuszki – PAP), która chwilami wydaje się być zbyt trudna do uniesienia – oto nasz katalog rzeczy niemożliwych” – ocenił ks. bp Libera.

Jak zaznaczył biskup płocki, w odczytanej w czasie Mszy św. Ewangelii, Jezus modli się właśnie o to, co po ludzku niemożliwe i przegrane.

Andrzej Bobola przelał krew na ziemi ognia i miecza, szubienic i krwi, tam gdzie politycznie i historycznie wiele spraw było przegranych, a została jedynie modlitwa Jezusa i krew męczennika” – podkreślił duchowny.

Jak dodał, dlatego tak ważne jest stanięcie dziś przy relikwiach św. Andrzeja Boboli i czytanie Jezusowego testamentu jedności: Ojcze spraw, aby byli jedno.

Ks. bp Libera zaznaczył, że wszyscy męczennicy wołają, aby nie marginalizować Boga.

Wołają, aby uszanować i uznać za święte to, co jest święte – a więc życie ludzkie od poczęcia aż do naturalnej śmierci, dzień Pański, sakramentalne i nierozerwalne małżeństwo, następnie głos sumienia i głos powołania, także do służby Bożej, w kapłaństwie czy zakonie. Czyż nie jest to współczesne wołanie o sens?” – pytał biskup płocki.

Jest to wezwanie, aby nie banalizować Jezusa, nie brać wiary w nawias i nie spychać jej na margines wstydu – wskazał ks. bp Libera.

Nie możemy czekać, aby zacząć żyć Ewangelią (do czasu – przyp.), gdy wszystko wokół nas będzie nam sprzyjało” – zaznaczył hierarcha.

Zdaniem ks. bp Libery, w życiu św. Andrzeja Boboli widać gwałtowność i determinację, i wielką gorliwość.

Jakież to różne od tej narodowej przywary, którą demaskował chociażby Mickiewicz w >>Panu Tadeuszu<<, która wyraża się w powiedzeniu, że >>jakoś to będzie<<. Kiedy się odkłada na później to, co ważne, gdy się ogląda na innych (…), gdy nie pracuje się nad sobą i od siebie wpierw się nie wymaga, to jakoś to będzie – czyli byle jak” – ocenił biskup płocki.

Zaznaczył, że gdy stoi się nad relikwiami tak wielkiego męczennika, jak św. Andrzej Bobola, coś trzeba z sobą zrobić, złożyć świadectwo wiary i zacząć żyć Ewangelią.

Andrzej Bobola urodził się 30 listopada 1591 roku w Strachocinie koło Sanoka. W wieku 20 lat wstąpił do jezuitów w Wilnie, gdzie odbył studia. Pracował jako kaznodzieja, spowiednik, wychowawca młodzieży. Podejmował szczególne wysiłki na rzecz pojednania prawosławnych z katolikami. Po święceniach w 1622 jako misjonarz przemierzał rozległe obszary na terenie dzisiejszej Polski, Białorusi i Litwy, aby nieść Dobrą Nowinę ludziom opuszczonym i religijnie zaniedbanym.

Uwieńczeniem jego życia była męczeńska śmierć za wiarę, którą poniósł 16 maja 1657 r. w Janowie Poleskim. Kozacy, którzy najpierw zdobyli Pińsk, a następnie schwytali i okrutnie męczyli kapłana, w końcu powiesili go na rynku miejskim za nogi głową w dół i dobili szablą. Papież Pius XI kanonizował go w Rzymie 17 kwietnia 1938 r.

Obecnie zachowane w całości relikwie św. Andrzeja spoczywają w sanktuarium pod jego wezwaniem w Warszawie na Mokotowie. Św. Andrzej Bobola od 2002 r. jest patronem Polski.

PAP/RIRM

drukuj