Kolejny Adwent naszego życia

To kolejny Adwent w naszym życiu. Tyle razy przeżywaliśmy ten liturgiczny czas oczekiwania na przyjście Pana. Pomimo tego za każdym razem z radością wracamy, aby okres przed świętami Bożego Narodzenia wypełnić czuwaniem i modlitwą. W świecie komercji, sklepów i kolorowych reklam nie ma Adwentu. Tu „Boże Narodzenie” rozpoczyna się zaraz po Uroczystości Wszystkich Świętych. Nieraz dosłownie wpadamy z klimatu zadumy, przemijania i wieczności do radosnych motywów związanych z tradycjami Wigilii, choinki i świętego Mikołaja. Tu nie trzeba „oczekiwać”, ale przystąpić do natychmiastowej konsumpcji towarów. Czasami aż za bardzo czujemy płytkość i powierzchowność wszystkich zabiegów reklamy, mierzonych wysokością dochodów i wpływami do kasy.

Tymczasem Kościół od wieków uczy nas czegoś zupełnie innego: mamy czuwać i przez modlitwę, słuchanie Słowa Bożego i wyrzeczenia nastroić swoje serce do wielkich wydarzeń naszej wiary. Tym wydarzeniem jest Narodzenie Syna Bożego, który stał się człowiekiem dla naszego zbawienia. Tej rzeczywistości dotkniemy tylko wtedy, gdy poważnie potraktujemy zaproszenie wielowiekowej tradycji Kościoła, którą nazywamy okresem Adwentu.

„Przyjdź, Panie Jezu!”

Polskie słowo Adwent pochodzi z łaciny, gdzie adventus oznacza mniej więcej tyle, co przybycie, zbliżanie się, nadejście, świtanie. To nam bardzo wiele wyjaśnia: oczekujemy nadejścia Pana. Moglibyśmy powtórzyć w tym miejscu za św. Janem Apostołem: „Przyjdź, Panie Jezu!” Ap 22, 20. Kościół uczy nas, że historia zbawienia niesie ze sobą trzy adwenty: przeszły, teraźniejszy i przyszły. Ten pierwszy, to Adwent Starego Testamentu. Rozpoczął się z chwilą upadku pierwszego człowieka i obietnicy danej przez Boga, że ludzkość zostanie odkupiona, wyrwana z mocy szatana. To oczekiwanie Starego Przymierza dochodzi do zenitu u proroków, którzy z natchnienia Bożego głoszą Radosną Nowinę o przyszłym Mesjaszu, który przyniesie ludziom zbawienie. Ten Adwent zakończył się z w noc betlejemską, kiedy narodziło się Dziecię Jezus. Kolejny teraźniejszy trwa w liturgii Kościoła, kiedy to w sposób sakramentalny przeżywamy tajemnicę oczekiwania i tęsknoty za Zbawicielem. Tak jak kiedyś ludzie Starego Testamentu, tak i my wypatrujemy narodzin Mesjasza. Wreszcie ostatni – przyszły – to prawda naszej wiary nazywana Paruzją, czyli oczekiwania na powtórne przyjście Pana Jezusa na końcu świata. Wtedy to Syn Człowieczy przyjdzie powtórnie, z wielką mocą i chwałą na Sąd Ostateczny. Święty Paweł uczy nas, że Chrystus „zgładzi tchnieniem swoich ust i wniwecz obróci” wszystkich swoich nieprzyjaciół (Tes 2,2).

Wydarzenia historii naszej wiary stają się dla nas szczególnie bliskie, kiedy mamy możliwość codziennego uczestnictwa, w okresie Adwentu, we Mszy św. Gdy uważnie wsłuchamy się w czytane nam Słowo Boże to bez trudu zauważymy, że fragmenty Pisma świętego pochodzą głównie ze Starego Testamentu oraz z Ewangelii św. Mateusza i św. Łukasza. Są to głównie proroctwa mesjańskie, które mówią nam o przyjściu Zbawiciela. Wśród wielu proroków najczęściej usłyszymy imię Izajasza. To bardzo szczególny prorok. Chrześcijanie bardzo często nazywają go „Piątym Ewangelistą”, dlatego, że najwięcej mówił o przyszłym Mesjaszu. Ciekawostką jest fakt, że wspomina nie tylko o Jego narodzinach, ale również o śmierci i chwalebnym zwycięstwie.

Okres oczekiwania na przyjście Pana Jezusa to także dla nas bogactwo tradycji zwyczajów, tradycji i pieśni. Gdy słyszymy słowo „Adwent”, to nasze myśli od razu biegną  do niezwykłego klimatu porannych Mszy świętych, śpiewu pieśni adwentowych, losowania figurki Dziecięcia Jezus albo Matki Bożej. Przez wieki Kościół wytworzył wiele tradycji, także tych naszych, polskich. Jednak na pierwszym miejscu, wśród wielu innych, wybija się wczesna Eucharystia zwana roratami i świeca symbolizująca osobę Matki Bożej. Można tu zadać pytanie: dlaczego tak wcześnie i co oznacza nazwa „Roraty”? Zacznijmy od nazwy, bo to o wiele łatwiejsze. Słowo „Roraty” pochodzi od pieśni adwentowej śpiewanej po łacinie: Rorate celi desuper. Wyjaśnienie tych słów jest proste – Polacy również ją śpiewają: Niebiosa rosę spuście nam z góry. Jest to tak naprawdę fragment wspominanego wcześniej proroka Izajasza, który mówi nam o tęsknocie Ludu Starego Przymierza za obiecanym Zbawicielem. Jeżeli zaś chodzi o wczesne godziny adwentowej Eucharystii, to musimy odwołać się tu do symbolu dnia i nocy. Ciemność symbolizuje upadek i stan człowieka po grzechu pierworodnym, natomiast dzień to Chrystus, „Słońce Wschodzące z wysoka” i „światło na oświecenie pogan”, jak mówi nam św. Łukasz Ewangelista (Łk 1, 78 i 2, 32). Poranna pora rorat przypomina nam więc sytuację człowieka Starego Testamentu oczekującego z utęsknieniem narodzin zapowiedzianego Mesjasza. W tym miejscu jeszcze jeden ważny szczegół. W Litanii Loretańskiej odnajdujemy takie wezwanie i jednocześnie imię Matki Bożej: Gwiazda Zaranna. Jutrzenka (tak inaczej możemy ją nazwać) jest widoczna nad horyzontem przed wschodem Słońca. Rozumiemy teraz skąd taki tytuł Maryi, gdyż swoją osobą zapowiada rychłe przyjście Zbawiciela świata. Zapalona roratka przypomina nam nieco wielkanocną świecę paschalną wnoszoną uroczyście w Wielką Sobotę do ciemnej świątyni. Maryja jest dla nas Jutrzenką, ukazującą się na mrocznym niebie i dającą radosną wiadomość: niebawem wzejdzie Słońce, narodzi się Jezus Chrystus, Syn Boży.

Oczekiwać, ale jak?

W tym miejscu rodzi się pytanie: co mamy robić, aby czas Adwentu przeżyć jak najlepiej i w pełni radować się z Narodzenia Syna Bożego? Oczywiście odpowiedzi i wskazówek może być wiele, ale zaufajmy tradycji Kościoła i mądrości liturgii adwentowej. Ta liturgia stawia nam w centrum, jako wzór do naśladowania, osobę Matki Bożej. Eucharystia roratnia to przecież Msza św. wotywna do Najświętszej Maryi Panny, a stojąca obok ołtarza zapalona roratka symbolizuje Jej obecność pośród nas. Czym charakteryzuje się postawa Niepokalanej Dziewicy? Ewangelie, a zwłaszcza św. Łukasz ukazuje nam Maryję jako Niewiastę zasłuchaną w Słowo Boże. Matka Boża jest otwarta na wolę Pana Boga, uważnie słucha, rozważa, a wreszcie ufa swemu Zbawcy, pomimo, że nieraz nie rozumie wszystkich wydarzeń. Wie i wierzy, że Bóg jest zawsze wierny i nie opuści tego, kto Mu zawierzy. Właśnie taka postawa zaufania, w ogłoszonym przez papieża Benedykta XVI Roku Wiary, będzie najlepszą drogą do stajenki betlejemskiej, aby tam oddać wdzięczny hołd Narodzonemu Dziecięciu Jezus.

ks. Przemysław Wójcik

drukuj