Ks. Jerzy męczennik naszych czasów

Drodzy Bracia i Siostry,  

o tej porze roku gromadzi nas bł. ks. Jerzy Popiełuszko, właśnie w tym miejscu. W miejscu, które zakończyło jego drogę po Ziemi. Wspominamy historię jego życia, usiłujemy zrozumieć zainteresowania. Próbujemy odczytać wpływ rodziny na jego sposób myślenia, na zaangażowanie w służbie Bogu i  Kościołowi. Jestem głęboko przekonany, że ta wierność w prawdzie i sprawiedliwości, która charakteryzuje bł. ks. Jerzego, została wyniesiona z jego rodzinnego domu. Tą bezgraniczną troskę o Ojczyznę, o najprostszych ludzi, tych najbardziej potrzebujących, poczucie wspólnoty z ludźmi pragnącymi solidarności, wyniósł właśnie z domu.

Dziś nie możemy nadziwić się wściekłej nienawiści, która doprowadziła do jego śmierci. Jak oni mogli ! Co mieli w sercu, by męczyć i zamordować drobnego księdza, który nigdy nie wypowiedział w swoim życiu słowa lekceważenia, pogardy, czy niechęci, nawet pod adresem tych, którzy stali się jego mordercami. A przecież miał wiele powodów.

W swoim życiu ks. Jerzy Popiełuszko zetknął się z tyloma prowokacjami. Jeszcze przed beatyfikacją usiłowano zrobić z niego ofiarę walki politycznej a nie męczennika za wiarę, za wierność Jezusowi Chrystusowi.

Sądzę, że wszyscy obecni mają to samo skojarzenie. Kiedy patrzyliśmy niedawno w tym Sanktuarium na matkę błogosławionego księdza, myśleliśmy, że właściwie nikt inny nie mógł wyrosnąć z dziecka, syna, alumna takiej matki.

Jego matka mówi, że najważniejsze w życiu to dać dzieciom Boga. Jakie to jest inne myślenie, jaka inna troska, jakie inne zabiegi niż te nasze, współczesne. Najważniejsze w życiu to dać dzieciom Boga i ona Go dała. A chociaż Jezus zażądał dosłownego wzięcia krzyża i naśladowania Go w ten sposób, zarówno przez syna jak i matkę, nie wypowiedziała  słowa skargi. „Ofiarowałam go Bogu i na jego śmierć patrzę w konsekwencji, jako na swoją ofiarę”. Co za serce, co za matka, jakie dosłowne rozumienie Ewangelii Jezusa Chrystusa.

Dzisiejsze wspomnienie kapłana męczennika o czym przypomniał nam ks. prowincjał, dokonuje się w Roku Wiary. Ojciec Święty Benedykt XVI prosił, abyśmy często przywoływali w tym roku przykłady wiary i świętych. Kiedy Ojciec Święty Jan Paweł II mówił do nas podczas jednego z synodów i zapytał, kiedy was będą pytali, co chrześcijaństwo wniosło w ciągu 2000 lat swojego istnienia, co odpowiecie? Trzeba odpowiedzieć: świętych.

Świętych, czyli ludzi do końca wiernych Jezusowi Chrystusowi. To właśnie robimy w naszym biednym, oszalałym świecie. W kulturze, która ludzkimi pomysłami chce zniszczyć prawo Boga. Co mówiłby ks. Jerzy, gdyby słyszał o wszystkich próbach dotyczących ludzkiego życia, małżeństwa i rodziny. Jakie byłoby jego stanowisko bo jeszcze wtedy, kiedy on był duszpasterzem cały ten bezwstyd nie pojawiał się w najrozmaitszych usiłowaniach. Właśnie w tym kontekście silna wiara w Boga, której ks. Jerzy jest przykładem, której nas uczy, jest jednym z ostatnich sposobów uratowania świata przed ostatecznym mrokiem.

Błogosławiony księże Jerzy, kapłanie i męczenniku. Pomóż nam oprzeć się złemu, który kusi, kłamie i wabi w sidła. Który chce w tych sidłach uwięzić uczniów Jezusa Chrystusa. Który będzie walczyć do końca świata inteligencją i mocą o wiele większą, niż ta, którą każdy z nas dysponuje.

Jan Paweł II w 1985 roku napisał młodym chrześcijanom: nie trzeba się lękać ale nazywać po imieniu pierwszego sprawcy zła: Złego. Taktyka jaką stosował i stosuje, polega na tym, aby się nie ujawniać, aby zło, które zostało przez niego wszczepione na początku, coraz mniej pozwalało się zidentyfikować jako grzech osobowy. Wszystko dziś tłumaczymy strukturami, zwyczajami, że cały świat jest postępowy i tak właśnie robi. Co powiedziałby błogosławiony, który nas dziś gromadzi w swoim sanktuarium. Nie brak dzisiaj zwolenników demona. Czytam wypowiedzi jednego z tzw. artystów: Poszukaj demona w tobie. Twój demon jest blisko, gdy robisz coś co cię jara, czujesz jak twój demon działa. Czy to ma być żartobliwe? Przedstawienie, niby reklamy napoju jakiejś firmy, ale zabawa z demonem zawsze jest niebezpieczna. To jest tak samo jakbyśmy chcieli bawić się z ogniem.

Przed kilkoma dniami grupa ludzi zakłóciła powagę i spokój nabożeństwa katyńskiego we Włocławku, niepokojąc zgromadzonych wiernych a potem tłukąc witraż w świątyni. Czy to jest dowód wolności? Kiedy na Stadionie Narodowym, wybudowanym za grube miliony złotych, wygłupiający się kibice, próbowali wzniecić pewien niepokój wśród strażników, w ciągu dwóch dni zostali  skazani przez sąd na odpowiednie kary. Kiedy człowiek udający motyla zakłócał powagę procesji Bożego Ciała w Łodzi, policja uznaje, że nie ma żadnego powodu do reagowania.

Jakie może być prawo, jego siła, autorytet, jeżeli nie obowiązuje nas wszystkich w ten sam sposób. Jeżeli to prawo jest niesprawiedliwe. Dlaczego w pewnych wypadkach człowiekowi wolno robić prawie wszystko, choć krzywdzi się tysiące innych ludzi a w innym zostaje zaraz potępiony i skazany. Biedni ludzie nie wiedzą, jak idą za wskazówkami demona, na jego pasku, jak dali się łatwo wciągnąć w służbę zła.

Jesteś nam potrzebny księże Jerzy, z twoją wiarą w Boga i kapłańską służbą. Jesteś potrzebny Ojczyźnie, ludziom pracy, parlamentarzystom, którzy kierują państwem i ustanawiają dla naszego kraju prawa. Módl się za nasz kraj, za młodych Polaków, za polskie małżeństwa i rodziny. Za cały Kościół, który jest nieustannie wystawiany na ataki tych, którzy zatroskani podpisują się pod postępem a którzy przecież ze wszystkich sił, każdym drgnieniem intelektu i serca nienawidzą tego Kościoła.

Wiąże się na dzisiaj postać ks. Jerzego z drugim akcentem tej celebracji, z odsłonięciem tablicy upamiętniającej ofiary smoleńskiej tragedii, które naszym sercom są tak bliskie, ale wśród których jest też grupa bardzo szczególnie związana z Włocławkiem. Cieszę się, że możemy dzisiaj powiedzieć ich bliskim, którzy są tutaj z nami o naszej solidarności, przejęciu, o naszym nieprzemijającym zapotrzebowaniu na prawdę i sprawiedliwość.

Zwróciliście uwagę, że o niektórych mówi się zawsze pan profesor, chociaż nie są profesorami a o Lechu Kaczyńskim prawie nigdy w ten sposób nie mówiono. Pan prezydent prof. Lech Kaczyński chciał być we Włocławku na tamie, na uroczystym nabożeństwie z okazji 25 lecia śmierci błogosławionego ks. Jerzego. Przygotowania były bardzo zaawansowane. One w pewnym sensie dotyczyły także i Domu Biskupiego bo także tam pan prezydent chciał się zatrzymać. Przedstawiciele kancelarii pana prezydenta dwukrotnie odwiedzili Włocławek. Więzi prof. Lecha Kaczyńskiego były dawne i bardzo silne. Dlatego jego przyjaciele, nie wymieniam nikogo z osobna, ale panowie posłowie, którzy są tutaj obecni, po raz pierwszy zasygnalizowali mi pomysł związany z tą dzisiejszą tablicą. Przyjaciele zatem chcieli uczcić pamięć ofiar właśnie w Sanktuarium błogosławionego ks. Jerzego. Gdyby nie choroba pana prezydenta byłby tamtego dnia razem z nami i modlił się. Bo ten prezydent nie wstydził się ani swojej wiary, modlitwy ani przyjmowania sakramentu pokuty. To do powołanego tutaj Sanktuarium, pan prezydent przekazał kielich mszalny, który już zawsze te więzi i jego miłość do tego bardzo szczególnego na mapie Polski miejsca, przypominał. Natomiast wieczne pióro przekazane także przez śp. Lecha Kaczyńskiego można oglądać w muzeum diecezjalnym. Bardzo jestem wdzięczny za tę inicjatywę.

Mamy już tablicę pamiątkową umieszczoną w murach Bazyliki Katedralnej, ale od dziś jest drugi akcent związany z całą tragedią smoleńską, czyli związany z tymi pytaniami, które będziemy żywili tak długo, dopóki nie zostaną do końca wyjaśnione. Pytania o prawdę, sprawiedliwość i o właściwe wyciągnięcie wniosków.

Daj Bóg, aby Rada Miasta Włocławka wysłuchała naszych postulatów o nadanie imienia śp. Pana prezydenta  jednej z uliculicy, placowi, skwerowi czy rondu. To byłby przez wielu ludzi bardzo oczekiwany znak pamięci i solidarności z tymi, którzy przecież oddali swoje życie w służbie kraju. Nie mogę nie wyrazić po raz kolejny nadziei na pełne, prawdziwe i przekonujące wyjaśnienie tego, co się stało. Mówią, że jesteśmy opętani myślami o Smoleńsku, ale może właśnie, dlatego że nie jesteśmy pewni tego, jak to naprawdę wyglądało. Może właśnie, dlatego że nie doczekaliśmy się, nie tylko prawdy, ale że spotykaliśmy od samego początku bardzo wiele fałszów, kłamstw i prób wyprowadzenia w pole. Żadne zaklęcia nie pomogą, bo człowiek jest bytem, który musi znaleźć prawdę. Historia uczy, że prędzej czy później ona musi zostać odnaleziona. Zaklęcia, że władze państwa zdały egzamin, nie pomogą. Trwanie w złudzeniu, że Polacy zapomną, byłoby dowodem oszukiwania samych siebie.

Do wszystkich próśb kierowanych do błogosławionego ks. Jerzego, dołączam i tę, by prawda bez przeszkód w całej rozciągłości została ujawniona, bo kłamstwo zawsze ma krótkie nogi.

Drodzy Bracia i Siostry, nie wiem czy wysłuchiwaliśmy uważnie modlitwy, której używano w czasie procesu ogłoszenia błogosławionym ks. Jerzego. Odmówiliśmy ją dziś tam na tamie. Przytoczę kilka tych pierwszych zdań bo uważam, że są one najpiękniejszym komentarzem do tej sylwetki człowieka, którego Bóg dał polskiemu Kościołowi.

Stałeś się ks. Jerzy dla polskiego Narodu świadkiem prawdy w czasie zakłamania. Nauczycielem wolności w świecie zniewolenia. Stróżem godności człowieka wobec pogardy.

Cudowna modlitwa i sformułowania, nie raniące nikogo, ale nazywające rzeczy po imieniu. Świadek prawdy w czasach zakłamania. Nauczyciel wolności w świecie zniewolenia. Stróż godności człowieka wobec pogardy. Bądź księże Jerzy patronem naszych czasów.

Amen.

drukuj