Ewangelia – XI niedziela zwykła

Mk 4, 26-34

Jezus powiedział do tłumów: „Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy nasienie kiełkuje i rośnie, on sam nie wie jak. Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarno w kłosie. A gdy stan zboża na to pozwala, zaraz zapuszcza sierp, bo pora już na żniwo”. Mówił jeszcze: „Z czym porównamy królestwo Boże lub w jakiej przypowieści je przedstawimy? Jest ono jak ziarnko gorczycy; gdy się je wsiewa w ziemię, jest najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi. Lecz wsiane, wyrasta i staje się większe od innych jarzyn; wypuszcza wielkie gałęzie, tak że ptaki powietrzne gnieżdżą się w jego cieniu”. W wielu takich przypowieściach głosił im naukę, o ile mogli ją zrozumieć. A bez przypowieści nie przemawiał do nich. Osobno zaś objaśniał wszystko swoim uczniom.

 

***

 

Bóg daje wzrost
Nasz Dziennik, 2012-06-17

Jeden z moich znajomych oświadczył niedawno, że wybiera buddyzm. Dlaczego? Chrześcijaństwo jest dla niego zbyt naiwne, Ewangelia – zanadto prostolinijna, a kazania księdza w parafii za mało filozoficzne. Modlę się za niego, aby powrócił. Nie wiem, czy w nowej religii znajdzie to, czego szuka, i czy wreszcie otrzyma odpowiedzi na pytania, których zawsze miał bardzo wiele. Rzecz nie w tym, że się pojawiają. Pan Bóg dopuszcza wątpliwości, pozwala się szukać, błądzić w ciemnościach. Bez nich nie ma mowy o wewnętrznym rozwoju. Ważniejsze jest, czy i gdzie szuka się odpowiedzi. Pan Bóg, objawiając się człowiekowi, zaskakuje prostotą, pokorą, zwyczajnością. Przychodzi sam. Cierpliwie czeka na moment, kiedy człowiek pozwoli Mu zamieszkać w sobie. To On daje wzrost. Obdarowuje życiem, wlewa w ludzkie serce taki potencjał wzrostu, o jakim człowiek sam o własnych siłach nie mógłby nawet marzyć.
Obawiam się, że mój przyjaciel nie znajdzie tego, czego szuka. I wielu jemu podobnych, podpisujących akty apostazji, butnie deklarujących, że bez Boga świat będzie lepszy, że pora skończyć z naiwnością Ewangelii. Tak naprawdę szukają nie Boga, a siebie. Zbyt wiele jest w nich pychy, by przekroczyć granicę pokory „ziarna gorczycznego”. Oby w czas zrozumieli, że przed nimi nicość i śmierć.

ks. Paweł Siedlanowski

drukuj