fot. flickr.com

Ewangelia na V Niedzielę zwykłą

Po wyjściu z synagogi Jezus przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On podszedł i podniósł ją, ująwszy za rękę, a opuściła ją gorączka. I usługiwała im. Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto zebrało się u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ Go znały. Nad ranem, kiedy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pośpieszył za Nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: „Wszyscy Cię szukają”. Lecz On rzekł do nich: „Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo po to wyszedłem”. I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy.

Mk 1, 29-39

* * *

Czy Jezus uzdrawia dzisiaj?

Misją Jezusa na ziemi było ogłaszanie bliskości królestwa niebieskiego. Czynił to przez przepowiadanie Dobrej Nowiny, która była i pozostaje do dnia dzisiejszego nauką z mocą. Jego głoszeniu słowa towarzyszyły znaki. Jednym z takich znaków było uzdrowienie. Niejednokrotnie to właśnie przez znak uzdrowienia, ludzie otwierali się na wiarę i nawrócenie.

Tak jak za czasów ziemskiego życia Jezusa, tak również dzisiaj Bóg dokonuje znaków i uzdrawia. Czy spotkałeś w swoim życiu kogoś, kto został cudownie uzdrowiony z jakiejś choroby? A może nawet są tutaj osoby, które zostały uzdrowione?

W moim doświadczeniu pracy kapłańskiej spotkałem wielu ludzi, którzy zostali uzdrowieni przez Jezusa w czasie modlitwy. Ostatnio spotkałem kobietę, która została uzdrowiona z kaszaka na głowie. Miała iść na zabieg, ale gdy ponownie przyszła do lekarza, narośli na jej głowie już nie było. Z wielkim zdziwieniem lekarz stwierdził, że jest zdrowa i nie potrzebuje zabiegu. Ona wiedziała, że jest to uzdrowienie dokonane przez Jezusa.

Możemy także spotkać ludzi, którzy wiele się modlą, błagają wręcz Boga o cud i niestety nie otrzymują upragnionego uzdrowienia. Może się nawet zdarzyć, że takie osoby po czasie intensywnej modlitwy, gdy nie zostaje ona wysłuchana tak jak chcą, buntują się przeciw Bogu, przeżywając kryzysy wiary.

Choroba, cierpienie i śmierć, są częścią naszego życia. Sam Jezus doświadczał przytłaczającej mocy bólu i cierpienia zarówno duchowego, jak i fizycznego, gdy został niesprawiedliwie skazany na śmierć, a następnie ukrzyżowany. Jego oprawcy szydzili z Niego i wystawiali Go na próbę, aby – dając im w ich mniemaniu dowód swojej boskości – zbawił siebie samego, aby zszedł z krzyża. On jednak tego nie uczynił.

Jeżeli uważnie czytamy Pismo Święte, to możemy dowiedzieć się, że przyczyną cierpienia i śmierci jest grzech, za którym stoi szatan. Tym, który zwyciężył śmierć i szatana, jest Jezus. Uzdrowienia, których dokonywał i dokonuje dzisiaj, są znakami tego zwycięstwa i zapowiedzią życia wiecznego. Bóg jest tym, który daje życie i pragnie, abyśmy żyli szczęśliwi tutaj na ziemi oraz osiągnęli życie wieczne.

Niejednokrotnie jest tak, że Bóg nie wysłuchuje naszej modlitwy o uzdrowienie fizyczne, lecz przemienia nasze serce i ożywia wiarę, dzięki której jesteśmy w stanie przeżywać trudy życia bez goryczy czy buntu. Słyszymy o takiej postawie w dzisiejszym pierwszym czytaniu i w psalmie:

Dni moje lecą jak tkackie czółenko, i kończą się, bo braknie nici.

Wspomnij, że dni me jak powiew.

On leczy złamanych na duchu i przewiązuje ich rany.

Tak było w życiu pewnej kobiety, której mały synek po szczepieniach dostał porażenia i nie powrócił do zdrowia. Modliła się wiele lat o cud, ale ten nie następował. Zaczęła wątpić w Bożą opatrzność. Była jednak wytrwała. Uzdrowienie syna nie nastąpiło, ale to ona została uzdrowiona wewnętrzne. Przebaczyła lekarzowi. Bóg wlał w jej serce wielką miłość do swojego dziecka, a ona sama przylgnęła do Boga, pomimo że nie otrzymała takiego uzdrowienia, jakiego chciała. Jezus uzdrowił jej serce z goryczy, smutku i żalu, a w zamian dał jej siłę do życia i nadzieję. Dzisiejsza Ewangelia ukazuje nam, że uzdrowienie nie zależy od nas, lecz od Boga.

Jezus uzdrowił teściową Piotra na prośbę swoich uczniów. Po uzdrowieniu kobieta ta z wdzięczności zaczęła posługiwać. Widzimy jednak, że nie chodziło tu o samo uzdrowienie fizyczne. Jezus uzdrawia w kontekście głoszenia Ewangelii. Jezus mógł dokonywać uzdrowień tam, gdzie znalazł otwarte serca na Jego naukę.

Warto dzisiaj zapytać się, o co poprosiłbym Jezusa, gdyby przyszedł do mojego domu, tak jak przyszedł do domu Piotra. Czy na przykład byłbym w stanie prosić o zdrowie dla swojej teściowej albo swojego teścia?

Trzeba także postawić sobie dzisiaj pytanie o to, na ile wierzę i przyjmuję naukę Jezusa. Na ile żyję zaangażowany jako uczeń Jezusa we wspólnocie Kościoła? Czy może chcę tylko korzystać z „uzdrawiających usług” Jezusa, lecz nie przyjmuję Jego nauki jako normy mojego życia? Jest bowiem wielu chrześcijan, którzy oczekują, że Jezus spełni ich potrzeby, lecz nie zdają sobie sprawy, że Jezus też czegoś od nich potrzebuje.

Św. Paweł w dzisiejszym drugim czytaniu mówi nam o tej potrzebie: Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii. On też doświadczył uzdrowienia. Było to uzdrowienie i nawrócenie – z faryzeusza na ucznia Jezusa. Jezus oczekuje od nas, abyśmy świadczyli o Nim. Jeżeli bowiem doświadczam mocy działania Jezusa w moim życiu, to nie mogę zatrzymać tego dla siebie.

Módlmy się dzisiaj o uzdrowienie dla nas samych i dla naszych bliskich. Nie zatrzymujmy jednak dla siebie tego, co otrzymaliśmy od Boga. Bądźmy świadkami Ewangelii i działania Jezusa w naszym życiu, a także – tak jak teściowa Piotra po uzdrowieniu – zaangażujmy się w służbę w Kościele.

 

o. Paweł Drobot CSsR
Źródło: slowo.redemptor.pl


drukuj