fot. flickr.com

Ewangelia na XVI niedzielę zwykłą

Powstał jakiś uczony w Prawie i wystawiając Jezusa na próbę, zapytał: ”Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?”. Jezus mu odpowiedział: ”Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz?”. On rzekł: ”Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego”. Jezus rzekł do niego: ”Dobrześ odpowiedział. To czyń, a będziesz żył”. Lecz on, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa: ”A kto jest moim bliźnim?”. Jezus, nawiązując do tego, rzekł: ”Pewien człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął. Pewien zaś Samarytanin, będąc w podróży, przechodził również obok niego. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: „Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał”. Któryż z tych trzech okazał się, według twego zdania, bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców?”. On odpowiedział: ”Ten, który mu okazał miłosierdzie”. Jezus mu rzekł: ”Idź, i ty czyń podobnie”.

Łk 10,25-37

* * *

Wymowna jest ta dzisiejsza przypowieść o miłosiernym Samarytaninie.

Na początek możemy sobie postawić pytanie: kim jest ten Samarytanin, o którym opowiada Jezus w przypowieści? W gruncie rzeczy jest on kimś nieznanym, schodzącym z Jerozolimy do Jerycha drogą, która przechodziła przez pustynię Judzką. Niewiele możemy o nim samym powiedzieć.

Ale to właśnie on zainteresował się człowiekiem, który został na tej samej drodze napadnięty przez zbójców, okradziony, pobity i porzucony na wpół martwy. Jezus opowiada, że przed Samarytaninem przechodzili tamtędy kapłan i lewita, związani z kultem w świątyni Jerozolimskiej. Obydwaj zauważyli pobitego biedaka, ale przeszli obok niego obojętnie, nie zatrzymując się i nie udzielając pomocy.

Natomiast Samarytanin, gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko (Łk 10, 33), jak podkreśla Ewangelia. To właśnie wzruszenie skłoniło go do działania. Podszedł więc do niego, opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem, po czym wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody, pielęgnował go i zapłacił za jego zakwaterowanie. Inaczej mówiąc, głębokie wzruszenie cierpieniem spotkanego przypadkowo człowieka skłoniło go do zaopiekowania się nim i poświęcenia mu czasu, serca i środków. Jest to piękny przykład miłości bliźniego.

Przypowieść o miłosiernym Samarytaninie pokazuje, jaki winien być nasz stosunek do cierpiących bliźnich, do ludzi, którzy znajdują się w potrzebie. Nie wolno nam ich mijać, przechodzić obok nich z obojętnością, ale powinniśmy zatrzymać się przy nich i podjąć konkretne działanie.

Wymowna jest ta dzisiejsza przypowieść o miłosiernym Samarytaninie. Gdy teraz jakby na nowo postawimy pytanie – podobnie jak na początku – kim jest ten miłosierny Samarytanin, to możemy już powiedzieć o nim dużo więcej.

Miłosierny Samarytanin to człowiek, który zatrzymuje się przy cierpieniu drugiego człowieka. Owo zatrzymanie się nie oznacza ciekawości, ale gotowość. Miłosierny Samarytanin to człowiek wrażliwy na cudze cierpienie, człowiek wrażliwego serca, który wzrusza się nieszczęściem bliźniego, ale na wzruszeniu i współczuciu się nie zatrzymuje. Miłosierny Samarytanin to człowiek, dla którego wzruszenie staje się bodźcem do działania, które ma na celu przyniesienie pomocy poranionemu człowiekowi. Miłosierny Samarytanin to ten, kto świadczy pomoc w cierpieniu i w okazywaną pomoc wkłada swoje serce i własny czas, ale także nie żałuje środków materialnych. Miłosierny Samarytanin to człowiek zdolny do takiego właśnie daru z siebie samego. Miłosierny Samarytanin to człowiek, którego serce jest dobre i wielkoduszne. To człowiek, który wypełnia wolę Boga, który bardziej chce miłosierdzia niż ofiary (por. Mk 12, 33).

Wymowna jest ta dzisiejsza przypowieść o miłosiernym Samarytaninie,będąca zarazem odpowiedzią Jezusa na pytanie: Kto jest moim bliźnim? (Łk 10, 29).Bliźni to ten, kto wypełnia przykazanie miłości, kto okazuje miłosierdzie. Bóg zawsze chce od wszystkich miłosiernego serca, bo On sam jest miłosierny i dobrze rozumie nasze utrapienia, nasze trudności, a także nasze grzechy. Miłosierny Samarytanin to człowiek, który naśladuje miłosierdzie Boga, miłosierdzie względem kogoś, kto go potrzebuje.

Zachęta Jezusa skierowana do uczonego w Prawie: Idź, i ty czyń podobnie!(Łk 10, 37) jest również wezwaniem skierowanym dzisiaj do nas. Warto pielęgnować w sobie ową wrażliwość serca, która świadczy o współczuciu z człowiekiem cierpiącym. Ale trzeba też to wzruszenie przemieniać na konkretne działanie, abyśmy stawali się – jak ów Samarytanin – ludźmi o miłosiernym sercu. Niech dzisiejsza niedziela i rozpoczynający się nowy tydzień będą dla nas okazją do podjęcia tego wezwania.

 

 

o. Sylwester Cabała CSsR
slowo.redemptor.pl


drukuj