fot. flickr.com

Ewangelia na Wielki Poniedziałek

Na sześć dni przed Paschą Jezus przybył do Betanii, gdzie mieszkał łazarz, którego Jezus wskrzesił z martwych. Urządzono tam dla Niego ucztę. Marta posługiwała, a łazarz był jednym z zasiadających z Nim przy stole. Maria zaś wzięła funt szlachetnego i drogocennego olejku nardowego i namaściła Jezusowi nogi, a włosami swymi je otarła. A dom napełnił się wonią olejku. Na to rzekł Judasz Iskariota, jeden z uczniów Jego, ten, który miał Go wydać: Czemu to nie sprzedano tego olejku za trzysta denarów i nie rozdano ich ubogim? Powiedział zaś to nie dlatego, jakoby dbał o biednych, ale ponieważ był złodziejem, i mając trzos wykradał to, co składano. Na to Jezus powiedział: Zostaw ją! Przechowała to, aby /Mnie namaścić/ na dzień mojego pogrzebu. Bo ubogich zawsze macie u siebie, ale Mnie nie zawsze macie. Wielki tłum żydów dowiedział się, że tam jest; a przybyli nie tylko ze względu na Jezusa, ale także by ujrzeć łazarza, którego wskrzesił z martwych. Arcykapłani zatem postanowili stracić również łazarza, Gdyż wielu z jego powodu odłączyło się od żydów i uwierzyło w Jezusa.

J 12,1-11

* * *

Księga Izajasza ukazuje nam dzisiaj tajemniczą postać Sługi Pańskiego. To osoba będąca w szczególnie bliskiej relacji z Panem. To Sługa wybrany, umiłowany, w którym Bóg znajduje upodobanie. Jego zadaniem jest upowszechnianie prawa Bożego. Prorok Izajasz podkreśla szczególną łagodność cierpiącego Sługi Pańskiego, Baranka Bożego. Duch Pański Go namaścił, dlatego jest cichy i łagodny sercem. Przyniesie narodom prawo i stanie się przymierzem dla ludzi i ich światłością. Bóg uczynił swego Sługę błogosławieństwem dla całej ludzkości. Jezus jako Sługa Pański nie będzie się bronił, nie będzie wołał, ni podnosił głosu. Podczas męki i agonii zachowa łagodność i cierpliwość – najpiękniejsze owoce miłości do Boga Ojca i całej ludzkości. To przykład dla nas, jak w duchu posłuszeństwa realizować mamy nasze chrześcijańskie powołanie. Wraz z Marią z Betanii oddajemy dziś hołd Jezusowi. Namaściła ona stopy Jezusa drogocennym olejkiem, a On ten fakt zaakceptował. Tylko Judasz robił wyrzuty z powodu, „marnotrawstwa”. Odtąd codziennie będziemy oglądać kolejne odsłony tragedii jego życia.

 

„Judasze” są również dzisiaj. Pytają, po co nowe kościoły, po co katecheza w szkole, za którą państwo płaci pensje katechetom. Lepiej te pieniądze dać ubogim, wybudować szpital albo kupić środki antykoncepcyjne z funduszy państwowych itd.

Niech nasze serca hojnie uwielbiają Boga. Niech będą też ochotne w służeniu braciom. Niech nigdy nie zdradzają Boga i człowieka. Szlachetny i drogocenny olejek z dzisiejszej Ewangelii jest symbolem tego, co mamy dać Bogu. A mamy dawać z siebie to, co mamy najlepszego. Nie żałować Bogu siebie. Nie żałować siebie Bogu w ludziach.

Dlaczego mamy dawać Bogu to, co najlepsze? Bo Bóg dał nam pierwszy to, co najlepsze. Dał nam całego siebie – umiłował nas w Jezusie Chrystusie do końca! Jak mówił św. Alfons Liguori, była to szaleńcza miłośc Boga Ojca względem ludzi. On chce wejść w relację z nami na równych warunkach: sam daje całego siebie i tego samego oczekuje od nas.

Dzisiejsza Ewangelia przekazuje jeszcze jedną ważną prawdę. Nie ma miłości bez gestów miłości. Gesty miłości jakże są ważne w małżeństwie, jakże są ważne w codziennych kontaktach – podziękowania, drobne prezenty, świętowanie imienin, urodzin, rocznic… Miłość zasadza się bardziej na czynach niż na słowach. Słowa nic nie kosztują. Czyny – kosztują czasem bardzo dużo. Ale właśnie to one budują zażyłość i wzajemną ufność.

 

 

o. Andrzej Makowski CSsR
slowo.redemptor.pl

drukuj