fot. flickr.com

Ewangelia na sobotę

Jezus opowiedział niektórym, co dufni byli w siebie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść: „Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz, a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: „Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie: zdziercy, niesprawiedliwi, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam”. A celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi, mówiąc: „Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!” Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony”.

Łk 18, 9-14

* * *

Chrześcijaństwo to nie olimpiada…

Kamil Stoch, nasz polski medalista igrzysk olimpijskich, pytany o wykonywanie znaku krzyża przed skokiem, tak odpowiedział:

Robię tak zawsze od małego. Nie ze strachu, tylko z powodu wiary. Swoje skoki dedykuję Panu Bogu. Jemu zawdzięczam wszystko.

Dzisiejsza Ewangelia zwraca uwagę na to, jak powinniśmy się modlić, kiedy stajemy przed Bogiem. Faryzeusz i celnik obrazują nam dwa różne sposoby modlitwy. Modlitwa jako dialog z Bogiem ma prowadzić do usprawiedliwienia człowieka. Co to znaczy? W ścisłym sensie chodzi o prawne oczyszczenie z zarzutów czy win. Sprawiedliwość wyraża ocalające działanie Boga, który jak adwokat bierze człowieka w obronę.

Z postawy faryzeusza jawi się duma z powodu moralnych osiągnięć. Jest człowiekiem samowystarczalnym i zarozumiałym. Uważa siebie za sprawiedliwego, spełnia skrupulatnie ponad miarę uczynki wymagane przez Prawo. Natomiast postawa celnika to prośba o miłosierdzie, ponieważ jest człowiekiem prostym pozbawionym zasług i zaszczytów. Jezus nie gani gorliwości i dążenia do doskonałości. Jezusowi chodzi o równowagę. Przed Bogiem żaden człowiek nie pozostaje na spalonej pozycji.

Chrześcijaństwo to nie olimpiada, gdzie trzeba rywalizować, aby okazać się najlepszym i osiągnąć medal. Relacja z Bogiem i bliźnimi nie polega na współzawodnictwie i rywalizacji – kto szybciej przebiegnie lub dalej skoczy, tego uhonorujemy medalem. Jezus wyraźnie mówi: naszych bliźnich mamy kochać, a nie konkurować z nimi i udowadniać sobie wyższość jednych nad drugimi.

 

 

 

o. Andrzej Makowski CSsR
slowo.redemptor.pl

drukuj