fot. episkopat.pl

Ewangelia na niedzielę

Wśród tych, którzy przybyli, aby oddać pokłon Bogu w czasie święta, byli też niektórzy Grecy. Oni więc przystąpili do Filipa, pochodzącego z Betsaidy Galilejskiej, i prosili go, mówiąc: „Panie, chcemy ujrzeć Jezusa». Filip poszedł i powiedział Andrzejowi. Z kolei Andrzej i Filip poszli i powiedzieli Jezusowi. A Jezus dał im taką odpowiedź: „Nadeszła godzina, aby został otoczony chwałą Syn Człowieczy. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie samo jedno, ale jeśli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. Kto zaś chciałby Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec. Teraz dusza moja doznała lęku i cóż mam powiedzieć? Ojcze, wybaw Mnie od tej godziny. Ależ właśnie dlatego przyszedłem na tę godzinę. Ojcze, wsław imię Twoje!” Wtem rozległ się głos z nieba: „Już wsławiłem i jeszcze wsławię”. Stojący tłum to usłyszał i mówił: „Zagrzmiało!” Inni mówili: „Anioł przemówił do Niego”. Na to rzekł Jezus: „Głos ten rozległ się nie ze względu na Mnie, ale ze względu na was. Teraz odbywa się sąd nad tym światem. Teraz władca tego świata zostanie wyrzucony precz. A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie”. To mówił, oznaczając, jaką śmiercią miał umrzeć.

J 12, 20-33

* * *

Katechizm Kościoła Katolickiego już na wstępie ukazuje nam jako pierwszą prawdę to, że człowiek ze swej natury otwarty jest na Boga, co wyraża się łacińskim sformułowaniem CAPAX DEI. I prawdą jest, że wszyscy ludzi żyjący na Ziemi mają w sobie tęsknotę za tym, aby wierzyć w coś lub w kogoś. Nawet czasy wojującego „czerwonego” ateizmu udowodniły, że w niewiarę też trzeba wierzyć. Poszukiwanie Boga wpisane jest w serce człowieka na każdej szerokości geograficznej i w każdym czasie, choć u niektórych jest ono po prostu zagłuszone poprzez hedonizm, który skupia człowieka na samym sobie, ale to też jest forma wiary. Wielu buntujących się przeciw Bogu, który nie spełnił ich oczekiwań i wymagań, jakie przed Nim stawiali, próbuje sprowadzić Go do ideologii czy zbiorowego omamu. Ale Bóg jest i objawia się nam, daje się nam poznać i chce wchodzić z nami we współpracę, tworząc i podtrzymując ten świat w istnieniu. Jednak prawdą jest, że aby Go poznać, trzeba wykazać minimum zainteresowania i otwartość na Jego propozycje co do naszego życia. Nierzadko potrzebujemy do tego pomocy osób trzecich.

Dzisiejsza Ewangelia ukazuje nam bliżej nieokreśloną grupę ludzi, o których wiemy, że są Grekami, czyli ludźmi pogańskiego pochodzenia, którzy jednak przybywają do Jerozolimy na Paschę, czyli należą do tzw. „bojących się Boga”, czyli pogan, którzy wierzą w Jahwe, ale kultura, w jakiej żyją, nie pozwala im w pełni wejść do narodu wybranego, gdyż nie chcą poddać się obrzezaniu. Grecy ci zbliżają się do Filipa i proszą o to, aby ten pokazał im Jezusa. Wybrali Filipa, bo właśnie on był blisko Jezusa, a jednocześnie miał greckie koneksje, pochodził z greckiego miasta i miał wywodzące się z tejże kultury imię. Jednak Filip prosi o pomoc Andrzeja, bo ten był jeszcze bliżej Jezusa. Razem udali się do Jezusa. Nie wiadomo, czy owi Grecy spotkali się z Jezusem bezpośrednio – o tym ewangelista nie wspomina, ale zapytanie Filipa i Andrzeja stało się okazją do wygłoszenia przez Jezusa mowy o Jego rychłej śmierci oraz o jej owocach.

W poszukiwaniu Boga potrzebujemy przewodnika. Jak w każdej drodze, jeżeli przewodnik poprowadzi mnie na manowce, to droga będzie zdążała donikąd. Wielu ludzi zgubiło Boga w życiu, bo ich przewodnicy byli kiepscy. Dziś żyjemy w czasach, w których – jak głosi papież Franciszek – trzeba otworzyć kościoły i wyjść na peryferia. Wezwanie to dotyczy oczywiście kapłanów, biskupów, osób konsekrowanych, ale również niezliczonej rzeszy świeckich, wierzących, którzy często docierają tam, gdzie kapłan czy siostra zakonna już od wielu lat nie docierają – zakłady pracy, uczelnie etc. Naturalna łatwość wynikająca z rozmowy z kolegą czy koleżanką z pracy podczas przerwy na kawę czy spotkania towarzyskiego może się stać okazją do rozmowy o Bogu i Kościele. Nawet jeżeli jej ton będzie początkowo kpiarski i oskarżający, to z czasem, dobrze poprowadzony może przerodzić się w prośbę podobną do tej, skierowanej do Filipa: Panie, chcemy ujrzeć Jezusa. Nie należy się obawiać, ale modlić się o to, aby Bóg udzielił mi łaski ukazania wiary i mojego spotkania z Jezusem moim kolegom, koleżankom czy niekiedy najbliższej rodzinie. Każdy człowiek jest CAPAX DEI, czasami tylko boi się swojego wyobrażenia o Nim albo nie chce wracać do wspomnień.

Módlmy się w tę Niedzielę, aby Jezus udzielał nam tej łaski, abyśmy wśród naszych bliskich, przyjaciół, kolegów i koleżanek mogli świadczyć o tym, kim dla nas jest Jezus i jak wielkie ma dla nas znaczenie życie z Nim. To jest prawdziwe wyjście na peryferia.

o. Wacław Zyskowski CSsR

 


drukuj