Ewangelia

XV Niedziela Zwykła

Jezus przywołał do siebie Dwunastu i zaczął rozsyłać ich po dwóch. Dał im też władzę nad duchami nieczystymi. I przykazał im, żeby nic z sobą nie brali na drogę prócz laski: ani chleba, ani torby, ani pieniędzy w trzosie. «Ale idźcie obuci w sandały i nie wdziewajcie dwóch sukien».

I mówił do nich: «Gdy do jakiego domu wejdziecie, zostańcie tam, aż stamtąd wyjdziecie. Jeśli w jakim miejscu was nie przyjmą i nie będą was słuchać, wychodząc stamtąd strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo dla nich». Oni więc wyszli i wzywali do nawrócenia. Wyrzucali też wiele złych duchów oraz wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali.

Mk 6, 7-13

* * *

Jezus zna każdego z nas. Zna mnie i Ciebie. Zna twoje serce, twoje możliwości, wie, ile naprawdę jesteś wart. Jeżeli do czegoś Cię zaprasza, daje jakieś powołanie, to wie, że jesteś w stanie to osiągnąć. On bardziej wierzy w ciebie niż ty sam.

Zdać się na ludzi i Boga…

Czasem kiedy słyszymy słowa Ewangelii, takie jak dzisiaj, mówiące o tym, że apostołowie byli skuteczni w egzorcyzmowaniu, nawracaniu czy uzdrawianiu, możemy sobie zadać pytania: Czy to rzeczywiście prawda? Czy to nie jest jakaś metafora, symbol? Można też z zazdrością patrzeć na ich skuteczność: „Oni więc wyszli i wzywali do nawrócenia. Wyrzucali też wiele złych duchów oraz wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali”.

Kiedy czasem patrzę na skuteczność moich wysiłków ewangelizacyjno-duszpasterskich, czuję się naprawdę słaby. Jednak nie warto ubolewać nad tym. Trzeba się skupić nad samym postępowaniem Jezusa. On swoich uczniów nie posyła pojedynczo, ale po dwóch. Po drugie nakazuje im wręcz, żeby niczego ze sobą nie zabierali. To bardzo ekstremalne wyzwanie dla apostołów. Dla współczesnego człowieka, otoczonego gadżetami, ludźmi, zanurzonego w wielu afektach, jeszcze bardziej ekstremalne, heroiczne wręcz. Czy Jezus wymaga za dużo?

Odpowiedź na to pytanie nie jest trudna. Oczywiście, że nie! Jezus zna każdego z nas. Zna mnie i Ciebie. Zna twoje serce, twoje możliwości, wie, ile naprawdę jesteś wart. Jeżeli do czegoś Cię zaprasza, daje jakieś powołanie, to wie, że jesteś w stanie to osiągnąć. On bardziej wierzy w ciebie niż ty sam. Co jest ważne? Zdać się na Niego i na ludzi. Nie możesz w swoim życiu działać sam, jeżeli chcesz coś osiągnąć na niwie ewangelizacyjnej i realizacji swojego powołania. Potrzebujesz wspólnoty, ludzi, którzy wyznają takie same wartości jak ty, wierzą w to samo, chociaż może w sobie tylko charakterystyczny sposób. Trzeba się czasem zdać na ludzi, na ich doświadczenie, wiarę, relację do Jezusa. Tak jak oni powinni zdać się na Ciebie. Wtedy działanie jest skuteczne.

Po drugie, chociaż to jest ważniejsze, zdać się na Boga. Co to znaczy nie brać ze sobą niczego? Właśnie to. „Nie bierz w drogę ze mną, niczego, co spowolni twój marsz” – mówi Jezus. Jeżeli niczego ci nie będzie brakować, to nie zatroszczysz się o sprawy królestwa Bożego.

Zdaj się na Niego, na to, co ci da, na to, że cię nie opuści i w Jego mocy będziesz dokonywać cudów. Dokładnie, cudów!

Jeżeli chcesz być skuteczny w swoich działaniach ewangelizacyjnych czy w spełnianiu swojego powołania, to nie może to być tylko twoje działanie, ale działanie Chrystusa przez ciebie. Musi to być działanie wspólnoty, jaką jest Kościół, w którym Jezus cię posyła i to nie samego. Wtedy dopiero będzie skuteczne.

Ta prawda odnosi się nie tylko do tych, którzy – można tak powiedzieć – ewangelizują na pierwszej linii, głosząc Ewangelię bezpośrednio na różne sposoby. To odnosi się do każdego powołania. Małżonkowie, którzy udzielili sobie sakramentu małżeństwa, nie idą przez życie samotnie, mają siebie, ale także Jezusa, który ich połączył i przychodząc w tym właśnie sakramencie, dał im „pakiet” łask potrzebnych do tego, by przeżyć życie razem, by pokonać demona niewierności, zniechęcenia. On w małżeństwie sakramentalnym daje łaski potrzebne do skutecznego ewangelizowania siebie nawzajem i przekazywania wiary dzieciom. On uzdalnia do tego, by świadectwem życia ukazywać sens życia małżeńskiego.

Aby być skutecznym uczniem Jezusa, trzeba zdać się na ludzi i na Niego, w każdym powołaniu. Przecież ON i w Nim ludzie to Kościół…

Autor: o. Mariusz Simonicz CSsR – Duszpasterz Akademicki
„D.A. Redemptor” w Parafii Najświętszej Maryi Panny
Matki Pocieszenia – Wrocław

Źródło: slowo.redemptor.pl

drukuj