Dziecko nie może być samo

Wypowiedź ks. bp. Antoniego Długosza, biskupa pomocniczego częstochowskiego

Dziecko jest największym darem Pana Boga dla rodziny. Przypominał o tym wielokrotnie Ojciec św. Jan Paweł II, szczególnie w listach do rodziców, ale także w liście do dzieci (bo Nasz Wielki Rodak jako pierwszy Papież napisał list do dzieci). Każdy z nas jest istotą społeczną, także dziecko. Ono przychodzi na świat w rodzinie i dlatego nie może być usunięte ze środowiska, szczególnie z życia rodzinnego.

Nikt nie jest „samotną wyspą”. Dlatego uważam, że dzieci będąc skarbem od Pana Boga winny wychowywać się w obecności obojga rodziców: ojca i matki. Powinny spełniać swoje zadania, a przede wszystkim od rodziców – pierwszych nauczycieli – uczyć się miłości, pracowitości, odpowiedzialności za siebie i za drugiego człowieka. Powołaniem rodziców natomiast jest tak służyć dziecku, aby w przyszłości zakładając własną rodzinę mogło zrekompensować swoim dzieciom to wszystko, co otrzymało wcześniej od swoich rodziców.

Rodzice spełniają w życiu dziecka misję kapłanów – „domowego kościoła rodziny”, są pierwszymi katechetami dziecka, nauczycielami, wychowawcami i świadkami wiary. Dlatego atmosfera rodzinna, gdzie jest ojciec i matka, najbardziej sprzyja rozwojowi duchowemu i fizycznemu dziecka. Wielkim zadaniem rodziców jest stworzenie takich warunków, aby dziecko rzeczywiście było chciane, kochane, by czuło się bezpieczne w środowisku domowym. Będzie tak wtedy, kiedy rodzice znajdą czas dla dziecka, będą uczestniczyli w jego radościach i smutkach, uczyli dziecka postaw społecznych, przygotowali do ofiary (bo życie bez ofiary nie jest możliwe).

Pan Bóg z rodzicami dzieli się wielkim darem przekazywania życia. Przypominamy często dzieciom czwarte przykazanie: „Czcij ojca swego i matkę swoją”. Wiąże się ono z tym, że dziecko zawdzięcza swoje życie Panu Bogu i rodzicom. Jednak dziecko nie rozwinie się samo. Szczególnie przez pierwszych 7 lat swojego życia. Te lata są najważniejsze, gdyż w tym okresie dziecko formuje swoją postawę wiary. Ponieważ wiara jest darem, potrzeba aby rodzice pomagali dziecku w jej rozwijaniu i pogłębianiu. Nikt nie może odebrać rodzicom prawa formacji dziecka do pewnego wieku, przynajmniej do wieku dojrzewania, ponieważ  później dzieci za swój rozwój biorą odpowiedzialność same. Jednak pierwsze lata życia dziecka, szczególnie 7 lat, a potem okres szkoły podstawowej winien przebiegać w szczególnym zatroskaniu rodziców o rozwój: moralny, duchowy i intelektualny dziecka.

Stąd też ojciec i matka muszą pamiętać o tym, że dziecko będąc darem jest przede wszystkim wielkim zadaniem dla rodziców. Na rodzicach bowiem spoczywa obowiązek nie tylko troszczenia się o dobra materialne, egzystencję dziecka, ale przede wszystkim o pogłębianie jego życia duchowego i intelektualnego. Rodzice mają jako nauczyciele i wychowawcy towarzyszyć dziecku. To jest szalenie ważne. Często rodzice usprawiedliwiają się, że nie mogą poświęcić wiele czasu dla dziecka, ponieważ pracują. Uważam, że mogliby zrezygnować z pewnych działań w pracy, by więcej czasu poświęcić dla dziecka. Często życzę dzieciom, aby rodzicie byli dla nich najpiękniejszym darem obecności w ich życiu. Życzę też dzieciom zatroskania rodziców, bo tylko w ten sposób dziecko będzie doświadczać  miłości i bezpieczeństwa, i w ten sposób będzie się prawidłowo rozwijać.

Nie zawsze jest to proste. Niekiedy rodzice napotykają na trudności życiowe. Są przypadki, kiedy młode matki zostają opuszczane przez mężczyzn. Mają wtedy poważny problem nie tylko z donoszeniem ciąży, ale także z urodzeniem dziecka. Tutaj bardzo ważna jest rola rodziców. Jeżeli ich córka przeżywa taką sytuację – a to zazwyczaj dotyczy młodych dziewcząt – to uważam, że rodzice powinni pomóc. Dopilnować, aby córka urodziła dziecko i najlepiej gdyby to dziecko adoptowali, wychowali. Młodzi rodzice bowiem nie zawsze potrafią poradzić sobie z sytuacją w jakiej się znaleźli. Kiedy rodzice zajmą się dzieckiem, natomiast córka będzie mogła się jeszcze swobodnie uczyć i dokonać refleksji nad swoim życiem. Zastanowić się, czy podejmie w przyszłości opiekę nad dzieckiem jako matka, czy też będzie starała się o to, by dziecko było wychowywane przez jej rodziców.

Kościół tworzy wspólnoty, którymi są Domy Samotnej Matki. Tam pomoc kobietom, niosą pracownicy – są to najczęściej siostry zakonne. One nie tylko troszczą się o samotne matki, ale starają się pomóc rodzinom w adopcji dzieci. Muszę powiedzieć, że w naszym kraju przed samotnymi rodzice stawia się bardzo trudne wymagania adopcyjne, warunki „idealnych rodziców”. To powoduje, że wiele rodzin nie jest w stanie podjąć się opieki nad dzieckiem. Uważam, że wyrządza się przez to przeogromną krzywdę rodzicom chcącym podjąć się adopcji, i dzieciom, które w nieskończoność oczekują na rodziców zastępczych.

Prowadziłem swego czasu katechezę w Domu Dziecka w Częstochowie. Przyjechał ze mną szofer i opowiadał mi, że kilkoro dzieci podbiegło do niego i mówiło: „Czy będzie Pan moim tatusiem?”. Widać, że pragnienie domu rodzinnego jest zakodowane głęboko w życiu każdego dziecka. Wydaje mi się, że kryteria wybierania rodzin zastępczych dla dzieci powinno się obniżyć. Wielu samotnych rodziców pragnie dziecka, ale zniechęcają się, gdy proces adopcyjny im utrudnia przyjęcie dziecka.

Chcąc pomóc rodzinom w podjęciu adopcji dzieci zwróciłem się do Rzecznika Praw Dziecka aby zmienić skrajne zasady związane z adopcją. Żąda się od rodziców „końskiego zdrowia”, domaga się wysokich pensji, warunków mieszkaniowych. Zupełnie nie patrzy się na proporcje. Nie dokonuje się porównania z normalną rodziną, gdzie rodzice nie myślą szczególnie o komfortowych warunkach tylko o tym, żeby dziecko było ich radością. Nawet jeżeli są pewne trudności materialne to dziecko może się normalnie rozwijać.

Chciałbym jednak, aby dzieci rozwijały się we wspólnocie rodzinnego domu, gdzie jest ojciec i matka. To są normalne warunki, jakie przekazuje nam Pan Bóg. W takich sytuacjach nie wolno Pana Boga poprawiać. On wie najlepiej jak dziecko może się rozwijać. Dlatego Domy Samotnych Matek traktujemy jako formę przejściową w życiu i matki, i  dziecka. Dobrym rozwiązaniem byłoby, gdyby właśnie instytucje społeczne pomagały rodzicom samotnym w adopcji dzieci. Tutaj jest też duża rola Kościoła, który w miarę swoich możliwości mógłby pomóc dziecku, by znalazło się w normalnych warunkach rodzinnego domu.

Bardzo niepokoi mnie sytuacja, w której próbuje się stwarzać fikcyjne rodziny, które nie są w stanie podjąć zobowiązań wobec dzieci. Stąd też jeszcze raz przypominam, że nie wolno poprawiać Pana Boga. On daje powołanie kobiecie i mężczyźnie aby z Bogiem przekazywali życie. Wiemy o tym, że dziecko jest owocem miłości ojca i matki. Stąd też bardzo ważną sprawą jest by szanować rodziny które są wielodzietne i nie boją się dzieci, a także i zachęcać rodziny bojące się przyjęcia dziecka do tego, by spełniły swoje zadanie jeżeli mogą urodzić swoje dzieci.

Życzyłbym szczególnie dzisiaj, kiedy Polska wymiera, kiedy jest więcej zgonów niż urodzin aby społeczeństwo na pierwszym miejscu troszczyło się o rodzinę; by rodzice mieli odpowiednie wynagrodzenia, a świadczenia na dzieci były o wiele większe. Jeżeli władza państwowa troszczy się o rodziny i o dzieci to jest szansa na to, że Polska stanie się silnym państwem, z którym sąsiednie narody będą się liczyły. Wiadomo, że jeżeli nie troszczymy się o rodzinę i o dzieci, społeczeństwo idzie donikąd. Brak dziecka jest właściwie krokiem w stronę śmierci. Innego rozwiązania nie ma.

Jestem szczególnie zaniepokojony sprawą związaną z aborcją. Paradoks polega na tym, że zezwala się na aborcję u kobiet, a jednocześnie oskarża się kobiety, które po urodzeniu wyrzucają dzieci, podrzucają innym ludziom, lub nawet zabijają. Uważam, że morderstwem jest zarówno aborcja, jak i zabicie dziecka po urodzeniu. Dlatego nie rozwiążemy problemu naszego społeczeństwa legalizacją aborcji. Chodzi tylko o jedno, abyśmy pamiętali o tym, że życie jest najwspanialszym darem od Pana Boga, a dziecko jest największym szczęściem oraz radością i dla rodziny, i dla społeczeństwa. Dlatego wszyscy poinni w pełni zatroszczyć się o rozwój każdego dziecka, a szczególnie osoby, które są dobrze sytuowane materialnie. Niech nie żałują grosza by wspierać uboższe rodziny, a także dzieci, które czasem głodne oczekują na wyraz miłości. Dziecko – to największy skarb, to przyszłość naszego narodu.

            ks. bp Antoni Długosz, biskup pomocniczy częstochowski

drukuj