fot. Ewa Sądej/Nasz Dziennik

9. rocznica pogromu chrześcijan w Indiach. Sytuacja wciąż niebezpieczna

W tym miesiącu mija 9. rocznica pogromów chrześcijan w indyjskim stanie Orisa. Niestety sytuacja wyznawców Chrystusa w tym kraju nadal jest trudna. Doświadczają oni ataków i prześladowań.

Rok 2008 r. był tragiczny dla chrześcijańskiej społeczności w stanie Orisa. W pogromach straciło życie 101 osób. Równocześnie zniszczono 8,5 tys. domów i 395 kościołów. Ponad 56 tys. chrześcijan zostało zmuszonych do opuszczenia swych miejsc zamieszkania.

Rząd stanowy Orisy zrobił bardzo niewiele, by naprawić wyrządzone szkody i wymierzyć winnym sprawiedliwość. Niestety  chrześcijanie  w Indiach nadal są prześladowani – mówił orientalista i historyk, ksiądz profesor Krzysztof  Kościelniak z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

– Są grupy, są siły społeczne, które ewidentnie ograniczają działalność Kościoła uważając chrześcijaństwo za twór obcy, są one związane z nacjonalizmem hinduskim i rządzącą partią. W myśl tej ideologii naturalną religią hindusów są religie Indii – podkreślił kapłan.

Jak tłumaczył ekspert, Indie są bardzo dużym i różnorodnym krajem, który jest trudny do kontroli przez rządzących.

– Często bywa tak, że intencje rządzących lub lokalnych władz nie są najgorsze, ale często sytuacja wymyka się spod kontroli,  populizm, bierze górę i chrześcijanie cierpią – wskazał ks. prof. dr hab. Krzysztof Tadeusz Kościelniak.

Na początku grudnia  doszło w różnych częściach Indii do nowych ataków ekstremistów hinduskich na tamtejszych chrześcijan.

6-go grudnia ponad tysiąc nacjonalistów zaatakowało zgromadzenie modlitewne z udziałem ok. 600 wyznawców Chrystusa w miasteczku Tarra. Dwa dni wcześniej policja w stanie Uttar Pradeś aresztowała 7 protestantów  pod zarzutem dokonywania przymusowych nawróceń.

W pierwszym przypadku świadkowie mówią o dużych zniszczeniach zarówno sprzętu kościelnego, jak i kilkudziesięciu samochodów, rowerów i innych przedmiotów należących do chrześcijan – wstępne oceny strat sięgają co najmniej 400 tys. rupii czyli ponad 5 tys. euro.

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj