fot. M. Borawski

Związkowcy „Solidarności” bez zezwolenia na protest

Troska o kwietniki i trawniki stały się powodem sprzeciwu władz Gdańska na zorganizowanie manifestacji związkowców „Solidarności” w tym mieście. Związkowcy chcieli bronić swoich miejsc pracy, teraz muszą walczyć o możliwość zorganizowania protestu.

Związkowcy z grupy ENERGA sprzeciwiają się wydzielaniu z niej podmiotów, które następnie są sprzedawane. Z kolei spółkom zależnym ogranicza się zlecenia; obniżane są też koszty roboczogodzin.

Roman Rutkowski, przewodniczący Międzyzakładowej Organizacji Związkowej NSZZ „S” przy ENERGA-OPREATOR S.A. oddział w Kaliszu – podkreśla, że sprawy kryzysu i restrukturyzacji przerzuca się na pracowników.

Władze PO z Gdańska odsyłają związkowców po raz kolejny. Gdańsk reklamujący się jako miasto wolności i solidarności decyzjami swoich władz zakłada knebel na swobodę manifestowania postulatów pracowniczych – akcentuje Rutkowski.

Manifestacja planowana była na dzisiaj, od siedziby spółki ENERGA Operator przy ul. Reja do siedziby władz koncernu przy Al. Grunwaldzkiej.

– My dostaliśmy odpowiedź od pana prezydenta, że odmawia nam się przeprowadzenia manifestacji. Powodów jest wiele. Ponieważ w trakcie przemarszu naszej manifestacji jest wiele szkół, jest wiele domów, jest wiele ulic, jest wiele lamp, jest wiele trawników i jest wiele kwiatów i z tego powodu nie możemy tam być, bo to jest zagrożenie dla społeczeństwa – powiedział Roman Rutkowski.

Związkowcy podkreślają, że rząd podejmuje działania przeciwko polskiej energetyce i górnictwie. Przyjmowane są szkodliwe warunki związane z CO2, państwo wycofuje się z inwestycji w węgiel kamienny. W tym samym czasie nie ma żadnego dialogu – mówi Roman Rutkowski.

-My musimy sobie odpowiedzieć krótko, zwięźle i na temat. No jest to decyzja Ministerstwa Skarbu Państwa. Nie wiemy kto za tym stoi, bo nikt z nami nie chce merytorycznie rozmawiać. Zespół trójstronny ds. branży energetycznej naprawdę spotyka się i nie potrafi normalnie rozmawiać. Nie mamy informacji, nikt nam nie chce powiedzieć z jakiego to jest powodu i jakie będą dalsze czynności wobec sektora paliwowo-energetycznego. I powiem tak. Tak się nakręca właśnie to wzburzenie społeczne, zawodowe i pracownicze jakie w tej chwili mamy w kraju. Ja nie wiem co za chwilę będzie się dziać na ulicach Polski, skoro ktoś nam zamelduje, że tą gospodarkę całkowicie zwijamy – dodał Rutkowski.

 

RIRM

drukuj