fot. PAP/Paweł Supernak

ZNP będzie domagać się podwyżek dla nauczycieli podczas dzisiejszego protestu 

Związek Nauczycielstwa Polskiego podczas dzisiejszego protestu zaapeluje m.in. o podwyżki dla nauczycieli o tysiąc złotych oraz dymisję minister edukacji narodowej Anny Zalewskiej.

Postulaty ZNP dotyczą przede wszystkim zwiększenia nakładów na edukację. Polscy nauczyciele należą do najgorzej uposażonych w UE – podkreślił prezes ZNP Sławomir Broniarz. Związek krytykuję też reformę oświaty, którą wprowadził obecny rząd.

ZNP zapowiada, że udział w proteście wezmą pracownicy zrzeszonych w nim branż, m.in. górnictwa i energetyki, przemysłu, oświaty i nauki. Udział deklarują też przedstawiciele sektora zdrowia, m.in. fizjoterapeuci.

Minister edukacji narodowej Anna Zalewska zapytana o protest nauczycieli zaznaczyła, że „bardzo szanuje sam protest i związki zawodowe”. Przypomniała o zapowiadanych rok temu podwyżkach, które – jej zdaniem – są realizowane.

 Upominać się o racje nauczyciela, to upominać się o podstawowe prawa nauczyciela, które oczywiście szanuję. Stąd dotrzymywanie słowa. Rok temu zapowiedziane podwyżki są właśnie realizowane. W ciągu roku i 9 miesięcy nauczyciel otrzyma średnio owe tysiąc złotych podwyżki przy obniżonym pensum, dlatego że decyzją, która weszła w życie w 2017 roku, zlikwidowaliśmy tzw. godziny karciane, czyli darmowe dwie godziny obowiązkowe dla każdego nauczyciela – zaznaczyła szefowa MEN.

Anna Zalewska wyjaśniła też, że różnice w wysokości podwyżek wynikają ze stopnia awansu zawodowego poszczególnych nauczycieli.

Dodała, że za 3 lata nauczyciele będą mogli otrzymywać ocenę wyróżniającą i będą mogli otrzymywać 300, 400 lub 500 zł co miesiąc.

Od 1 września weszły w życie nowe zasady awansu zawodowego nauczycieli – ścieżka awansu wydłużyła się z 10 do 15 lat, jednak będzie można ją skrócić lub wydłużyć.

RIRM

drukuj