fot. Rafał Guz

Zmienia się sposób dowodzenia Wojskami Specjalnymi

Dowódca Generalny Rodzajów Sił Zbrojnych od wczoraj dowodzi jednostkami specjalnymi za pośrednictwem Dowództwa Komponentu Wojsk Specjalnych. Nowa struktura zarówno przygotowuje żołnierzy do użycia, jak i będzie nimi dowodziła w razie konfliktu.

Od wczoraj zmienił się sposób dowodzenia Wojskami Specjalnymi.

– Dowódca generalny nie dowodzi bezpośrednio poszczególnymi jednostkami wojsk specjalnych  czyli Formozą, GROM-em, JWK, Nil i Agat – tylko dowódca generalny dowodzi tymi jednostkami za pośrednictwem dowództwa komponentu wojsk specjalnych – powiedział gen. dyw. Mirosław Różański, dowódca Generalny Rodzajów Sił Zbrojnych.

Do tej pory struktura organizacyjna Wojsk Specjalnych obejmowała podmioty podległe dwóm dowództwom rodzajów sił zbrojnych: generalnemu i operacyjnemu. Zmiany to konsekwencja wniosków i doświadczeń funkcjonowania przez ostatnie kilka miesięcy.

– Koledzy z wojsk specjalnych wielokrotnie powtarzali, że funkcja taka, kiedy jedno dowództwo będzie odpowiedzialne za przygotowanie i użycie później tych wojsk jest tą, która jest pożądaną. (…) Będzie to sytuacja taka, w której my będziemy stwarzali warunki takie, żeby Wojska Specjalne mogły się szkolić pod względem funkcjonalnym. Będziemy stwarzali warunki, żeby Wojska Specjalne były wyposażane w najlepszy sprzęt. Natomiast jeżeli będzie sytuacja tego wymagała, np. kiedy będzie kryzysowa czy też czas wojny to tak jak inne komponenty czy związki taktyczne są podporządkowane dowódcy operacyjnemu tak samo się stanie z Wojskami Specjalnymi – dodał Lech Wojciechowski, ekspert instytutu Jagiellońskiego.

Reformę systemu dowodzenia polskimi Siłami Zbrojnymi wprowadzono w styczniu 2014 roku. Rozformowane zostały dowództwa Rodzajów Sił Zbrojnych; w miejsce dotychczasowych czterech odrębnych dowództw powstały dwa dowództwa połączone – Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych i Dowództwo Operacyjne RSZ. Reforma nie odpowiada jednak na najważniejsze pytanie.

–  Kto jest odpowiedzialny za przygotowanie naszego kraju do wojny. A powołane nowe dowództwa nie powodują postulowanego zmniejszenia liczby „Indian w stosunku do wodzów” – chodzi o to, że powołano w miejsce wpisanej w konstytucję dowódców sil zbrojnych – dwóch dowódców generalnej i operacyjnej – o których w konstytucji nie ma ani słowa – powiedział Lech Wojciechowski, ekspert instytutu Jagiellońskiego.

Oprócz problemu konstytucyjnego powstaje także problem strukturalny – kto inny przygotowuje wojska do wojny, a kto inny ma nimi dowodzić w czasie potencjalnego konfliktu.

– Dowódca generalny przygotowuje siły w czasie pokoju – przegotowuje je do wojny prognozuje ich rozwój  ćwiczenie dyslokacje etc.  podczas gdy dowódca operacyjny ma nimi dowodzić w czasie wojny. Dowódca operacyjny, który ma dowodzić siłami zbrojny w czasie wojny podczas gdy nie ma z nimi w czasie pokoju styczności – może brać udział tylko w szkoleniach – także tutaj odseparowano głównodowodzącego od sił zbrojnych i to jest clou strukturalnej wady, która w tej reformie drzemie – stwierdził Lech Wojciechowski, ekspert instytutu Jagiellońskiego.

Jednocześnie ani dowódca operacyjny ani dowódca generalny nie odpowiadają za przygotowanie planów operacyjnych dotyczących obrony kraju.

– Poprzez brak określenia zakresu odpowiedzialności, lub pokrywające się zakresy odpowiedzialności  obowiązków a także brak określenia zadań i obszarów dla poszczególnych dowództw – sankcjonuje w wojsku instytucjonalny paraliż – dodał Lech Wojciechowski.


TV Trwam News

drukuj