fot. wikipedia

Zmiany na Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych

Resort zdrowia zapowiada zmiany na Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych. W pierwszej kolejności pomoc otrzymają pacjenci, którzy wymagają natychmiastowych działań.

W połowie marca w szpitalu miejskim w Sosnowcu na izbie przyjęć zmarł 39-letni pacjent. W Polsce na nowo rozgorzała dyskusja o reformie Szpitalnych Oddziałów Ratunkowych.

– Nie może pacjent, który ma udar, czy pacjent, który ma tętniaka aorty czekać, musi być natychmiast przyjęty – podkreśla Łukasz Szumowski. minister zdrowia.

Dlatego resort zdrowia zapowiedział szereg zmian. Największa nowość to triaż.

– Od 1 października w tych SOR-ach, które zabezpieczają 80 proc. polskich pacjentów będzie to już obowiązkowe – wskazuje szef resortu zdrowia.

Do końca 2020 roku triaż będzie obowiązkowy na wszystkich SOR-ach w całej Polsce. Teraz, kiedy trafimy na Szpitalny Oddział Ratunkowy, otrzymamy numer oraz opaskę z kolorem, który określi nasz stan. Jeśli pacjent wymaga natychmiastowej pomocy, będzie przyjmowany od razu. To kolor czerwony. Kolor pomarańczowy ma dotyczyć tych chorych, którzy wymagają pilnej opieki, ale mogą chwilę poczekać.

– Rozważamy też możliwość wprowadzenia tzw. retriażu – mówi Janusz Cieszyński, wiceminister zdrowia.

To rozwiązanie dotyczyłoby chorych, którzy po zgłoszeniu na SOR, otrzymają niebieską lub zieloną opaskę. Oznacza to, że nie wymagają pilnej pomocy. Retriażysta co godzinę musiałby zweryfikować stan takiego pacjenta – tłumaczy wiceminister zdrowia.

– Jeżeli będzie konieczność zmiany tej kategorii, to on tej zmiany dokona – podkreśla Janusz Cieszyński.

Aby zmniejszyć obłożenie na SOR-ach swoją propozycję przygotowała Śląska Izba Lekarska, która ruszyła z kampanią pod hasłem: „SOR(RY), tu ratuje się życie!”.

– Główna część tych pacjentów, którzy trafiają to są pacjenci, którzy są kierowani przez lekarzy Podstawowej Opieki Zdrowotnej, to jest ok. 50, 60 proc. Są to też pacjenci, którzy w dużej mierze mogliby być diagnozowani w trybie ambulatoryjnym – wskazuje Sebastian Kwiatek, lekarz z Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 4 w Bytomiu.

Stąd apel, by na Szpitalny Oddział Ratunkowy, wysyłać tylko tych pacjentów, którzy naprawdę wymagają pilnej pomocy – mówi Sebastian Kwiatek.

– Traktujmy SOR-y jako konieczność. W sytuacji, kiedy faktycznie jesteśmy w takim stanie, że nie ma innej możliwości – dodaje Piotr Nowak ze śląskiego NFZ-u.

Pierwszym krokiem, by skrócić czas oczekiwania na SOR-ach, jest określenie, ile faktycznie pacjenci czekają. A dziś takich informacji nie mamy. Zmieni się to poprzez reformy proponowane przez resort zdrowia. Pojawi się system informatyczny.

– Ten czas oczekiwania będzie po pierwsze do wiadomości ministra zdrowia, do wiadomości wojewody, który odpowiada za ratownictwo medyczne na terenie swojego województwa, ale po drugie on trafi też do pacjenta – akcentuje Janusz Cieszyński. wiceminister zdrowia.

Pacjent otrzyma informację, jak długo będzie musiał czekać na przyjęcie. W przypadku dużych miast, gdzie jest więcej niż jeden SOR, informacja o czasie oczekiwania będzie także dostępna na zewnątrz.

– Udając się na SOR, jeśli potrzebujemy pomocy, będziemy mogli skierować się na ten, gdzie ten czas oczekiwania jest krótszy – podkreśla wiceminister zdrowia.

Efekty nie będą widoczne od razu.

– W Wielkiej Brytanii zejście z kilkunastu godzin do kilku godzin zajęło 10 lat – wskazuje Łukasz Szumowski, minister zdrowia.

Triaż to pierwszy krok i próba uporządkowania systemu. Takie rozwiązanie nie rozwiąże jednak wszystkich problemów. Lekarze alarmują o potężnej biurokracji i braku rąk do pracy.

TV Trwam News/RIRM

drukuj