fot. Marek Borawski / Nasz Dziennik

„Zielone miasteczko” wróci przed kancelarię premiera?

Rolnicy zapowiadają, że jeśli rządząca koalicja nie wróci do zawartego z nimi kompromisu to przed kancelarię premier Ewy Kopacz powróci „zielone miasteczko”. Gospodarze czują się oszukani. Okazuje się, że zawarte porozumienie w sprawie sprzedaży polskiej ziemi w obce ręce zostało odrzucone w Senacie.

Rolnicy przed kancelarię premiera przybyli 19 lutego – przez 129 dni prostowali w „zielonym miasteczku”. Gospodarze długo czekali na spotkanie z premier Ewą Kopacz – w końcu się udało.

– Uważamy, że główną przyczyną tego, że Ewa Kopacz spotkała się z nami, są słupki sondażowe i rzeczywistość: przegrana wyborów przez pana Komorowskiego – powiedział Edward Kosmal z NSZZ RI „Solidarność” okręg zachodniopomorski.

Na spotkaniu premier Ewa Kopacz obiecała znowelizowanie ustawy o ustroju rolnym – tej, która reguluje zasady obrotu ziemią. Gospodarze mimo wielu ułomności w ustawie poszli na kompromis. Protest w „zielonym miasteczku” został zawieszony.  Nowe prawo niemal jednogłośnie przyjął Sejm.

– To duży sukces zarówno pani premier jak i całego rządu – podkreślił Marcin Kierwiński, sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Ustawa miała zabezpieczyć obrót ziemią przed kapitałem spekulacyjnym aby rolnicy indywidualni, którzy prowadzą gospodarstwo rodzinne, nabywali prawa pierwszeństwa. Kompromis został jednak zburzony w Senacie. Wprowadzono bardzo niebezpieczne poprawki – wykreślono m.in. zapisy o pierwszeństwie do wykupu ziemi przez gospodarstwa rodzinne. Dokument pozwala na spekulacyjny obrót gruntami rolnymi i preferuje osoby prawne w procesie nabywania ziem.

– Nie chce się uznać pierwszeństwa, tylko daje się równe prawa, które powodują, że w tym momencie będzie decydował kapitał. Nie ma już zapisów, który to będzie kapitał. Czy top będzie kapitał polski czy międzynarodowy – tego się już nie określa – zwrócił uwagę senator Jerzy Chróścikowski.

Wprowadzone poprawki znoszą ponadto mechanizmy antyspekulacyjne, takie jak chociażby wymóg osobistego prowadzenia gospodarstwa rolnego przez nabywcę przez okres co najmniej 10 lat. Rolnicza „Solidarność” twierdzi, że za zmianami stoi bardzo silne lobby.

– Działania tzw. lobbingu nazywam działaniami ze strony pana prezydenta, gdyż list wysłany przez szefa kancelarii prezydenta świadczy o tym, że albo pan prezydent w tym uczestniczy, albo jest tzw. prezydenckie lobby, które go przygotowało. Senatorowie mówili prywatnie do mnie wprost: Pan prezydent tej ustawy nie podpisze, jak nie wprowadzicie tych zmian – dodał senator Jerzy Chróścikowski.

Rolnicy zapowiadają, że jeśli rządząca koalicja nie wróci do zawartego z nimi kompromisu, to przed kancelarię premier Ewy Kopacz powróci „zielone miasteczko”.

– Jeżeli się okaże, że słowo pani premier Ewy Kopacz jest nic nie warte – bo tak może z tego wynikać – to my przyjedziemy i będziemy dalej walczyć – podkreślił Zbigniew Obrocki.

Wczoraj rolnicza „Solidarność” wystosowała list otwarty do premier Ewy Kopacz w sprawie wprowadzonych zmian w ustawie. Gospodarze zwrócili się także do posłów o odrzucenie senackich poprawek.

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj