fot. PAP/Darek Delmanowicz

„Zginęli tylko dlatego, że byli Polakami” – 73. rocznica ludobójstwa na Wołyniu

W okresie od lutego 1943 r. do początku 1944 r. na terenie Kresów Wschodnich nacjonalistyczne oddziały banderowców ukraińskich wraz ze wsparciem ludności ukraińskiej wymordowało nawet do 200 tys. Polaków. Do dziś niewygodna prawda historyczna nie została należycie wyjaśniona i upamiętniona. Jak doszło do tej rzezi – wyjaśnia historyk dr Dariusz Kucharski.

Sytuacja, jaka miała miejsce między Polakami i Ukraińcami w czasie II wojny światowej, a dokładnie ludobójstwo dokonywane przez banderowców wraz z ludnością ukraińską, zasługuje na pełne potępienie – podkreśla dr Dariusz Kucharski i zaznacza, że ta działalność miała zdecydowanie charakter ludobójczy.

To była celowa likwidacja polskiej wspólnoty, grupy etnicznej i wyznaniowej, a to oznacza, że doszło tam do ludobójstwa – zaznacza dr Kucharski.

Od początku II wojny światowej Ukraińcy podjęli antypolskie działania. Nasiliły się one po tym, jak Niemcy zaatakowały sowietów. Kiedy III Rzesza zaatakowała ZSRR doskonale wiedziała o tym, że Ukraińcy dokonywali ludobójstwa na ludności polskiej i nie reagowali na to. Można nawet powiedzieć, że otrzymali oni przyzwolenie na takie działania – mówi dr Kucharski.

Od początku 1943 r. można było dostrzec na terenach kresowych, szczególnie na terenie Wołynia, ludobójcze działania stosowane przeciwko ludności polskiej. Były to napady na polskie wsie i osady. Było to bestialskie mordowanie Polaków bez względu na wiek i płeć – wskazuje historyk.

Mordowali wszystkich od niemowląt do starców, bez względu na to, czy byli to mężczyźni czy kobiety. Było to wymierzone głównie w ludność cywilną i całkowicie bezbronną. Formy mordowania były wręcz niewyobrażalne. To co wyczyniali Sowieci i Niemcy nie dorównywało temu, co robili banderowcy ukraińscy. Według wielu wspomnień pojedynczych osób, które się uratowały, wyraźnie wskazywana jest trauma na to, co zobaczono. Obcinano kobietom piersi nożami, niemowlęta i małe dzieci przybijano nożami do drzwi i drzew, obcinano kończyny, odrąbywano głowy… Można naprawdę długo wymieniać w jak bestialski sposób nasi rodacy zostali mordowani – mówi dr Kucharski.

Doktryną nacjonalistów ukraińskich było to, by usunąć obcych, nieukraińskich elementów z terytoriów, które ukraińskie środowiska nacjonalistyczne uważały za ich terytoria przyszłego państwa ukraińskiego – tłumaczy dr Dariusz Kucharski. A tereny Kresowe do tych terenów się zaliczały.

Zaczęło się 9. lutego 1943 r. od ataku na wieś Parośl, gdzie dokonano makabrycznej rzezi na polskiej ludności. Bestialsko zamordowano tam ok. 150 osób różnej płci i w różnym wieku. Upowcy, podający się za rosyjskich partyzantów, powiedzieli mieszkańcom wioski, że nadciąga tam armia niemiecka i nakazali wszystkich związać. Miało to oznaczać, że wioska się poddała. Niektórzy mieszkańcy dobrowolnie poddali się związaniu. Tym zaś, którzy nie chcieli się poddać związaniu „pomagano” siłą. Na tak bezsilnych i związanych Polaków nie marnowano amunicji. Zabito wszystkich przy pomocy siekier i noży. Przeżyło jedynie 8 osób – w większości dzieci.

To była jedna z wielu akcji banderowców ukraińskich, jednak – jak mówi dr Kucharski – kulminacyjny moment rzezi wołyńskiej miał miejsce 11. lipca 1943 r.

Tego dnia miała miejsce tzw. krwawa niedziela na Wołyniu. Tego dnia blisko 100 polskich osad i miejscowości zostało zaatakowanych przez bandy nacjonalistów ukraińskich spod znaku UPA, które zaczęły bestialsko mordować mieszkającą tam polską ludność. W konsekwencji mordy te przenosiły się na kolejne osady i miejscowości poza Wołyniem, zajmując obszary południowych terenów Wschodnich Kresów II RP. Były to województwa: stanisławowskie, tarnopolskie i lwowskie. Podobne mordy miały miejsce również na wschodnich terenach Lubelszczyzny – wskazuje dr Dariusz Kucharski.

Okres ten jest niezwykle naganny dla Ukraińców i trzeba jasno powiedzieć, iż dzisiaj wiemy, że masa ludności polskiej została wymordowana – zaznacza historyk.

Szacuje się, że liczba zamordowanych Polaków to 130 tys. Można jednak powiedzieć, że badania należy prowadzić dalej, ponieważ wiele przesłanek wskazuje na to, iż ta liczba jest niestety o wiele większa. Niektórzy wskazują, że liczba polskich ofiar bestialsko zamordowanych przez ukraińskich nacjonalistów może sięgnąć nawet do 200 tys. – podkreśla dr Kucharski.

Strona ukraińska stara się jednak zatajać prawdę uważając określenia, że oddziały UPA i formacje ukraińskich nacjonalistów, wzorujące się na działalności UPA, to były takie same formacje jak środowiska polskie typu; Armia Krajowa, Narodowe Siły Zbrojne, czy też powojenne organizacje, które określamy mianem Żołnierzy Wyklętych – mówi dr Dariusz Kucharski.

Strona polska nie może absolutnie się na to zgodzić, ponieważ samo założenie ukraińskich nacjonalistów, a szczególnie ich skrzydła zbrojnego UPA, jest całkowicie inne. Ma zupełnie inne podstawy. Przede wszystkim Polskie Państwo Podziemne nigdy nie akceptowało możliwości dokonywania działań odwetowych. Przeciwko temu był całkowity sprzeciw. Oczywiście zdarzały się pojedyncze akcje grup osób, które w ramach wendetty, pod wpływem tego co zobaczyli, gdy uciekli spod ukraińskiej siekiery, dokonywali próby działań odwetowych, ale Polskie Państwo Podziemne potępiało takie działania. Natomiast polskie państwo podejmowało działania zabezpieczające polską ludność i tym samym musiało podejmować też walki z niektórymi bandami i oddziałami upowskimi – zaznacza historyk.

Ludobójstwo, jakie miało miejsce na Wołyniu, jest niewygodnym politycznie tematem. Ukraińscy historycy starają się jak najbardziej wybielić działania upowców i nacjonalistów ukraińskich, traktując ofiary rzezi wołyńskiej jako po prostu ofiary wojenne. Jednak nawet w czasie wojny pewnych granic się nie przekracza. Mordowanie niewinnych niemowląt, małych dzieci czy osób starszych poprzez uderzenie siekierą czy wbijaniem noży trzeba nazwać po imieniu – „ludobójstwem”.

Audio MP3

Pobierz

RIRM

drukuj