Zawężona interpretacja

„Stwierdzone przez prokuratorów nieprawidłowości w działaniu urzędników nie wywołały negatywnych skutków dla organów państwa” – tak prokuratura uzasadniała umorzenie cywilnego wątku śledztwa smoleńskiego. Wykładnia śledczych nie przekonuje prawników. W ich ocenie, umorzenie ułatwiło przyjęcie wąskiej definicji działania na szkodę interesu publicznego

 

Postępowanie w Prokuraturze Okręgowej Warszawa-Praga toczyło się w sprawie niedopełnienia obowiązków służbowych lub przekroczenia uprawnień przez urzędników i funkcjonariuszy publicznych Kancelarii Prezydenta, Premiera, MSZ, MON, Ambasady RP w Moskwie w związku z przygotowaniami w 2010 r. lotów do Smoleńska – premiera z 7 kwietnia i prezydenta z 10 kwietnia. Chodziło o czynności organizacyjne prowadzone od września 2009 r. do 10 kwietnia 2010 roku. Śledczy dopatrzyli się wprawdzie pewnych niedociągnięć, ale nie uznali ich za przestępstwo wynikające z art. 231 par. 1 kodeksu karnego – w ich ocenie, urzędnicy nie działali na szkodę interesu publicznego i prywatnego. Rzecznik prasowy praskiej prokuratury okręgowej prokurator Renata Mazur argumentowała, że „zabrakło wszystkich elementów, które muszą być”, aby stwierdzono popełnienie przestępstwa niedopełnienia obowiązków, w tym wypadku: godzenia w dobro powszechne, dobro instytucji państwowych. Jednocześnie śledczy stwierdzili, iż w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów wykształciła się „nieprawidłowa praktyka” co do lotów VIP-ów. Wśród nieprawidłowości w działaniach urzędników kancelarii premiera prokuratura wymieniła: zbyt późne złożenie zapotrzebowania na lot premiera i brak złożenia zapotrzebowania na lot prezydenta, nieprawidłową koordynację działań, niewiedzę o pewnych przepisach, bezpodstawną odmowę udzielenia samolotu specjalnego. Co do MSZ i Ambasady RP w Moskwie prokuratura uznała za nieprawidłowe m.in.: „olbrzymią opieszałość” co do notyfikowania wizyty prezydenta w Rosji, brak reakcji na niepowiadamianie przez Rosję o zgodzie na przelot i lądowanie samolotu z prezydentem oraz na nieprzesłanie przez Rosję tzw. kart podejścia dla załogi Tu-154 na lotnisko w Smoleńsku. Jednocześnie śledczy uznali, że nie było aktów prawnych, które normowałyby sposób organizacji i przygotowania wizyt zagranicznych najważniejszych osób w państwie, a co za tym idzie – nie było normatywnych źródeł obowiązków i uprawnień, w oparciu o które działaliby w tym zakresie pracownicy MSZ i Ambasady RP w Moskwie.

Mecenas wysyła wniosek
Licząca wraz z uzasadnieniem ponad 300 stron decyzja jest prawomocna i nie ma nikogo, kto mógłby ją zaskarżyć, ponieważ nikt w tej sprawie, czyli żadna z rodzin smoleńskich, nie ma statusu pokrzywdzonego. Jak informował „Nasz Dziennik”, za pokrzywdzonego prokuratura swego czasu uznała jedynie brata śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Prokuratura stwierdziła, że mogły zostać naruszone interesy prywatne Lecha i Marii Kaczyńskich. W toku postępowania okazało się jednak, że tego statusu prezes PiS faktycznie nie ma.
Prascy prokuratorzy zdecydowali ostatecznie, że nie naruszono niczyjego interesu prywatnego i nie ma poszkodowanych. Nie zgadza się z tym mecenas Rafał Rogalski, pełnomocnik prezesa PiS, który uważa, że status pokrzywdzonego przysługuje rodzinom ofiar smoleńskich z mocy prawa. Przed dwoma dniami prawnik złożył do praskiej prokuratury wniosek o doręczenie postanowienia o umorzeniu śledztwa w sprawie organizacji lotów 7 i 10 kwietnia 2010 roku, co otwierałoby naturalną drogę do zaskarżenia decyzji prokuratury w sądzie. – Wtedy sąd, jeżeli uwzględni moje zażalenie na zarządzenie o odmowie doręczenia postanowienia o umorzeniu, tym samym zdecyduje, że status wykonującego prawa poszkodowanego w tym postępowaniu jest – mówi Rogalski. Prawnik nie zgadza się z wykładnią Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga w sprawie umorzenia wątku organizacji lotów w śledztwie smoleńskim. – Te uchybienia organizacyjne uderzają także w osoby prywatne. Ponadto prokuratura umorzyła postępowanie, nie bacząc na ustalenia w głównym wątku prowadzonym przez prokuraturę wojskową – dodaje.
Podobnego zdania jest mecenas Krystyna Kosińska, która zaznacza, że w świetle obowiązujących przepisów kodeksu karnego niedopełnienie obowiązków, tj. zaniechanie ich wykonywania bądź nienależyte ich wykonywanie, stanowi przestępstwo, jeśli prowadzi do co najmniej realnego niebezpieczeństwa powstania szkody. – Prokuratura stwierdziła, że urzędnicy KPRM, łamiąc przepisy i procedury, nie obejmowali swym zamiarem ewentualnej szkody, tj. działania na szkodę interesu publicznego. Z niezrozumiałych względów pominęli zresztą szkodę prywatną, czyli działanie na szkodę interesu prywatnego (tj. pasażerów). W uzasadnieniu nie ma jasnej definicji, co prokuratura rozumie w tej konkretnej sprawie przez działanie na szkodę interesu publicznego – stwierdza mecenas Kosińska. Prawnik polemizuje z przyjętą przez prokuraturę definicją „szkody”. Z uzasadnienia decyzji o umorzeniu wynika, iż „szkoda” ta jest zidentyfikowana „jako prawidłowe funkcjonowanie urzędu administracji publicznej”. – Taka definicja szkody niewątpliwie ułatwiała umorzenie śledztwa. Bowiem nawet szkoda w postaci zaburzeń realizacji „zasadniczych zadań KPRM (…) jakim była obsługa wizyt zagranicznych najważniejszych osób w państwie”, może stanowić realną szkodę dla dobra publicznego i prywatnego. Wszystko zależy od skali i rodzaju niedopełnionych obowiązków – tłumaczy mecenas. – Każdy brak w organizacji takiej wizyty zagranicznej mógł spowodować szkodę w jej prawidłowym przebiegu i „wyrządzić szkodę materialną i niematerialną, w tym krzywdę moralną, bo wiąże się z różnym charakterem dóbr, którym może zagrażać przestępstwo z art. 231 par. 1 kk”, co jest ustalone w doktrynie prawa karnego – stwierdza mec. Krystyna Kosińska.

Ciasna interpretacja
Jak z kolei zauważa Bogdan Święczkowski, prokurator w stanie spoczynku, w postanowieniu prokuratura zawęziła interpretację art. 231 par. 3 kk, odnosząc ją jedynie do nieumyślnego przekroczenia/niedopełnienia obowiązków ze strony urzędników. Według śledczych, dla oceny, czy wyrządzona szkoda była istotna w rozumieniu tego artykułu, ważne jest, czy stanowiła ona „znaczną dolegliwość” dla strony pokrzywdzonej w momencie jej wyrządzenia, a nie po upływie znacznego czasu od chwili jej powstania. – Nieumyślność to jest też lekkomyślność i niedbalstwo. Nie wiem, z jakiego powodu prokurator uznał, iż te zaniedbania nie stanowią czynu zabronionego z art. 231 par. 3 kk – zauważa Święczkowski. Jego zdaniem, prokuratorzy nie zwrócili uwagi na to, że kolejne nieprawidłowości układały się w ciąg przyczyn, które doprowadziły do tragedii. – Prokuratura rozpatrzyła każde wydarzenie osobno, nie widząc ciągu przyczynowo-skutkowego pomiędzy poszczególnymi działaniami, a właściwie ich zaniechaniem. Gdyby nie to, do katastrofy prawdopodobnie by nie doszło. Dziwi mnie też to, że rodziny zmarłych nie zostały uznane za pokrzywdzonych, przez co próbuje się im ograniczyć drogę do zaskarżenia tego postanowienia do sądu. Prowadzi to do tego, że w tej sprawie nie może się wypowiedzieć niezawisły sąd – konkluduje prokurator. Mecenas Bartosz Kownacki zauważa z kolei, że podkreślanie związku przyczynowego między jednym wydarzeniem a drugim jest w tym wypadku drugorzędne. – Stwierdzono konkretne naruszenie procedur. Za to powinny odpowiedzieć konkretne osoby. Jest to przestępstwo urzędnicze o charakterze formalnym. Nie musi być żadnego związku przyczynowego. Istotne jest to, że doszło do naruszenia przepisów prawa. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego prokuratura nie postawiła konkretnych zarzutów, jednocześnie stwierdzając, że do naruszenia przepisów doszło – podkreśla Kownacki. Jak zaznaczają prawnicy, urzędnik niekoniecznie musi obejmować swą świadomością możliwość zaistnienia katastrofy, ale musi obejmować wszelkie negatywne skutki świadomego niedopełnienia przez niego obowiązków w postaci spowodowania zagrożenia dla bezpiecznego i prawidłowego przebiegu organizowanego lotu.

drukuj